Reklama

Reklama

"Smutny dzień dla Hongkongu". Mike Pompeo krytykuje "drakońskie prawo"

"Wprowadzone przez Chiny nowe, drakońskie prawo o bezpieczeństwie w Hongkongu zniszczyło jego dotychczasową autonomię" - oświadczył we wtorek, 30 czerwca, wieczorem czasu lokalnego szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo.

Opracowane w Pekinie i narzucone Hongkongowi prawo o bezpieczeństwie państwowym zostało we wtorek opublikowane w dzienniku urzędowym i weszło w życie.

Reklama

"To smutny dzień dla Hongkongu i dla każdego w Chinach, kto kocha wolność" - stwierdził Pompeo.

Jego zdaniem "paranoja i strach" doprowadziły władze w Pekinie do odebrania Hongkongowi wolności.

Ostrzega: USA nie będą się bezczynnie przyglądać

"Stany Zjednoczone nie będą się bezczynnie przyglądać jak autorytarne Chiny dokonują aneksji Hongkongu" - ostrzegł szef amerykańskiej dyplomacji.

Już w poniedziałek władze USA ogłosiły wstrzymanie eksportu do Hongkongu sprzętu wojskowego i ograniczenie dostępu tego terytorium do amerykańskich technologii.

Państwo Środka zapowiedziało, że podejmie kroki w odpowiedzi na pozbawienie Hongkongu specjalnych przywilejów handlowych przez USA. Pekin nie sprecyzował, po jakie środki odwetowe może sięgnąć.

Według chińskich władz nowe przepisy służą zwalczaniu działalności terrorystycznej, separatystycznej i wywrotowej oraz zmów z zagranicznymi siłami. Urzędnicy twierdzą, że będą one dotyczyły tylko niewielkiej liczby osób zagrażających bezpieczeństwu państwowemu.

Krytycy oceniają jednak, że nowe przepisy położą kres wolności i praworządności, które odróżniają Hongkong od Chin kontynentalnych i uznawane są za kluczowe dla jego pozycji jako centrum finansowego. Narzucenie tych praw Hongkongowi z pominięciem jego lokalnej legislatywy uznawane jest za podważenie autonomii regionu, przewidzianej zasadą "jednego kraju, dwóch systemów".

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy