Spotkanie normandzkiej czwórki. "Twarda rozmowa" z Władimirem Putinem

Na zaproszenie kanclerz Angeli Merkel w środę w Berlinie odbyło się spotkanie na szczycie czwórki normandzkiej. Uzgodniono mapę drogową dla Ukrainy, a w sprawie Syrii doszło do "twardej rozmowy" z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.

Było to pierwsze spotkanie przywódców Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy, czyli tzw. czwórki normandzkiej, od ponad roku i pierwsza wizyta Putina w Berlinie od wybuchu kryzysu na Ukrainie i aneksji Krymu.

Reklama

Oprócz Merkel i Putina w spotkaniu w stolicy Niemiec uczestniczyli prezydenci Francji i Ukrainy - Francois Hollande i Petro Poroszenko.

Pięciogodzinna dyskusja o Ukrainie

Po niemal pięciogodzinnej dyskusji o Ukrainie, Merkel i Hollande, już bez Poroszenki, rozmawiali z Putinem o konflikcie w Syrii.

Na konferencji prasowej po zakończeniu spotkania w nocy ze środy na czwartek Merkel zapowiedziała, że powstanie mapa drogowa - plan ustalający kolejność przyszłych działań w celu pokojowego rozwiązania konfliktu w Donbasie.

"To jest postęp dzisiejszego dnia" - podkreśliła niemiecka kanclerz. Wyjaśniła, że będące podstawą procesu pokojowego porozumienie z Mińska nie zawierało szczegółowych zapisów, co prowadziło do odmiennych interpretacji politycznych przyjętych w lutym 2015 roku ustaleń. Ministrowie spraw zagranicznych i eksperci mają w ciągu miesiąca podjąć prace nad sprecyzowaniem mapy drogowej.

Merkel dodała, że podczas spotkania uzgodniono także stworzenie w Donbasie czterech dalszych stref, z których strony konfliktu mają wycofać ludzi i sprzęt wojskowy. We wrześniu podpisana została umowa o stworzeniu trzech pierwszych stref tego rodzaju.

Szefowa niemieckiego rządu zaznaczyła, że przedmiotem rozmów były też kwestie humanitarne - wymiana jeńców, dostęp Czerwonego Krzyża do terenu walk oraz zaopatrzenie mieszkańców Donbasu w wodę.

"To jest ciężki orzech do zgryzienia, Niemcy i Francja są jednak nadal gotowe do udziału w realizacji porozumienia z Mińska" - powiedziała Merkel.

Porozumienie mińskie

Zawarte w 2015 roku porozumienia mińskie, wypracowane przy mediacji Berlina i Paryża, przyczyniły się do zakończenia starć na dużą skalę między ukraińskimi siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami w Donbasie; nadal dochodzi jednak do walk na mniejszą skalę, a wysiłki podejmowane na rzecz politycznego rozwiązania konfliktu utknęły w martwym punkcie. Finalne cele umowy - wybory samorządowe na terenach kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów oraz odzyskanie przez Ukrainę kontroli nad granicą państwową z Rosją są nadal dalekie od realizacji. Od początku konfliktu w Donbasie zginęło ponad 9,5 tysiąca osób.

Zgoda na misję policyjną na Ukrainie

Poroszenko, wychodząc z urzędu kanclerskiego, powiedział, że uczestnicy rozmów zgodzili się na wysłanie do Donbasu misji uzbrojonych policjantów. Ich działanie miałoby być uzgadniane z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). Merkel zastrzegła później, że jest to sprawa dalszej przyszłości. Za rozszerzeniem misji OBWE opowiedział się też według agencji dpa Putin. Prezydent Rosji mówił o nowych inicjatywach, których celem będzie uspokojenie sytuacji w Donbasie, jednak nie podał szczegółów.

"Szczera i twarda" rozmowa z Putinem

Odnosząc się do rozmowy z Putinem o Syrii, Merkel oceniła, że była ona "szczera i twarda". "Myślę, że twarda rozmowa miała sens, ponieważ Rosja ponosi odpowiedzialność za wydarzenia w Syrii ze względu na wpływ, jaki ma na prezydenta Baszara el-Asada" - podkreśliła Merkel.

Jej zdaniem, obecny rozejm powinien być punktem wyjścia dla humanitarnej pomocy dla mieszkańców całkowicie odciętego od zaopatrzenia Aleppo. Ministrowie spraw zagranicznych będą nad tym intensywnie pracować - wtrąciła kanclerz.

Wojska Rosji i Syrii postanowiły przedłużyć przerwę humanitarną w Aleppo o trzy godziny, do godz. 19 czasu miejscowego w czwartek.

Merkel powiedziała, że bombardowanie Aleppo jest "nieludzkie i okrutne". Naloty lotnicze są jej zdaniem "pozbawione sensu", ponieważ nie da się "za pomocą bombardowań oddzielić terrorystów od pokojowo nastawionych ludzi".

Hollande nazwał ataki z powietrza na Aleppo zbrodnią wojenną. "To są prawdziwe zbrodnie wojenne" - powiedział. "Powiedzieliśmy (Putinowi - PAP), co o tym myślimy" - dodał Hollande.

Merkel, pytana przez dziennikarzy, czy podziela opinię prezydenta Francji, odpowiedziała, że nie wyklucza sankcji wobec Moskwy, jednak za zadanie priorytetowe uważa obecnie pomoc mieszkańcom Aleppo. "Rosja ponosi olbrzymią odpowiedzialność" - powtórzyła.

Pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej ARD uznał wizytę Putina w Berlinie, podczas której rozmawiano także o Syrii, za próbę "dowartościowania" Niemiec kosztem USA.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy