Sprawa luksusowych prostytutek z wątkiem polskim

Francja domaga się od Estonii ekstradycji Rosjanki, która zorganizowała sieć luksusowych prostytutek. Kobieta zatrudniała około stu dziewcząt, w tym także z Polski. Według francuskiej prasy, w proceder miały też być zamieszane polskie firmy.

Niespełna trzydziestoletnia Olga, pseudonim Vika, należy do najbardziej poszukiwanych przestępców na Starym Kontynencie.

Reklama

Francja, która szuka jej od dwóch lat, rozesłała za Viką europejski list gończy. Przedsiębiorcza Rosjanka została zatrzymana pod koniec grudnia w Estonii.

Pochodząca z Petersburga Olga zorganizowała jedną z największych w Europie sieci luksusowych prostytutek, do której rekrutowała dziewczęta z Rosji, Ukrainy, Łotwy, Białorusi i Polski. 

Strony internetowe jej firmy odwiedzały tysiące klientów płacących za godzinę towarzystwa kobiet 300 euro, a za noc niemal półtora tysiąca. Połowa z tych sum trafiała do kieszeni Olgi. Siedziba firmy, zarejestrowanej w Stanach Zjednoczonych, mieściła się w Szwajcarii.

Dziewczęta były wożone do klientów we Francji, Turcji, Grecji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie w pałacach szejków spędzały często po kilka miesięcy.

Według francuskich mediów, było to możliwe dzięki wystawianiu wiz przez polskie konsulaty na Ukrainie oraz dzięki fikcyjnym obietnicom zatrudnienia prostytutek przez polskie firmy.

Dowiedz się więcej na temat: Francja | prostytutka | firma

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje