Tajemnicze zaginięcie sprzed ponad 50 lat. Śledczy znaleźli szczątki Louise Pietrewicz

​Śledczy w stanie Nowy Jork znaleźli szczątki kobiety, która zniknęła bez śladu ponad 50 lat temu. Funkcjonariusze wrócili do sprawy, kiedy jedna z lokalnych gazet opisała historię rodziny zaginionej. O sprawie piszą zagraniczne media.

W październiku 1966 r. 38-letnia Louise Pietrewicz rzuciła pracę, wyciągnęła wszystkie pieniądze ze swojego konta w banku i opuściła Long Island wraz ze swoim chłopakiem, policjantem Williamem P. Bokenem.

Reklama

Sprawa Louise Pietrewicz zainteresowała ponownie śledczych, kiedy gazeta "The Suffolk Times" opublikowała historię kobiety i jej rodziny, od czasu przyjazdu z Polski do Stanów Zjednoczonych,  jej związek z policjantem.

Pietrewicz w 1966 r. zostawiła także swoją córkę, Sandy. Dziewczynka miała wówczas zaledwie 12 lat. Sandy - dzisiaj już dorosła kobieta, która mieszka w Middletown - opowiada, że ostatni raz widziała matkę, gdy ta zaprowadzała dziewczynkę na przystanek, z którego odbierał ją szkolny autobus.

"Nigdy by mnie nie opuściła" - opowiada dzisiaj Sandy Blampied w rozmowie z "The Suffolk Times". "Jeśli by żyła, to na pewno by do mnie zadzwoniła i powiedziała, co mam zrobić, żebyśmy znów były razem" - podkreśliła.

Dzień przed swoim zniknięciem Pietrewicz wyciągnęła ponad 1,2 tys. dolarów ze swojego konta w banku i zamknęła je. Jej chłopak, William Boken, zrezygnował tego dnia z pracy policjanta, a przez wcześniejsze trzy dni był na zwolnieniu chorobowym.

Przez lata policja nie była w stanie w żaden sposób rozwiązać sprawy zaginięcia Pietrewicz. Kiedy dziennikarze "The Suffolk Times" opisali jej historię w październiku 2017 r., wówczas wznowiono dochodzenie. Była żona Williama Bokena powiedziała, że jakieś ciało zawinięte w płótno zostało pogrzebane w piwnicy jego domu w Southold.

Dzięki georadarowi detektywom udało się zlokalizować szczątki leżące ponad dwa metry pod betonową podłogą. Po przeprowadzeniu badań DNA przy udziale córki i brata zaginionej, dwa tygodnie temu udało się oficjalnie potwierdzić, że szkielet należy do Louise Pietreiwcz.

Na razie nie wiadomo, czy medycy będą w stanie wyjaśnić przyczynę śmierci kobiety. Jej córka uważa, że Pietrewicz została zamordowana przez Bokena. 

"Myślę, że zabił ją tego dnia, gdy widziałam ją po raz ostatni" - mówi. - "Przytuliłam ją i pocałowałam, po czym pojechałam do szkoły. Założę się, że tego właśnie dnia ją zamordował" - dodaje.

Jak informuje "The Suffolk Times", Boken został aresztowany w grudniu 1967 r. przez policję w Southold w związku z zarzutami o przemoc domową i pobicie żony. Małżonka i dwoje dzieci nie miały z nim kontaktu przez 14 ostatnich lat jego życia. Zmarł w Queens w 1982 r., a jego ciało zostało pochowane w zbiorowej mogile na wyspie Hart w Nowym Jorku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy