Tajlandia: Trener młodych piłkarzy jest bezpaństwowcem

„Bangkok Post” podaje, że trener młodych piłkarzy z jaskini w Tajlandii jest bezpaństwowcem. Czy słynna akcja pomoże mu zdobyć obywatelstwo?

UNHCR, czyli Agencja ONZ ds. Uchodźców informuje, że w Tajlandii żyje ok. 480 tys. tzw. bezpaństwowców. Jednym z nich jest trener piłki nożnej, który wraz z 12 chłopcami przez kilkanaście dni był uwięziony w jaskini Tham Luang.

Reklama

25-letni Ekkapol Chantawong to apatryda, czyli "osoba, która nie jest uznawana za obywatela żadnego państwa w zakresie obowiązywania jego prawa". Inaczej mówiąc jest bezpaństwowcem, czyli nie ma ani obywatelstwa, ani ojczyzny.

Nie tylko trener

Skomplikowany status ma nie tylko trener, ale też trzech chłopców, którzy razem z nim byli uwięzieni w jaskini. "To Dul, Mark i Tee" - powiedział agencji AFP Nopparat Khanthavong, założyciel drużyny Wild Boars.

Prawdopodobnie przyczyną tego stanu rzeczy jest zamieszkiwanie w Mae Sai. Wielu bezpaństwowców w Tajlandii pochodzi z koczowniczych górskich plemion i grup etnicznych, które przez wieki mieszkały wokół Mae Sai, serca "Złotego Trójkąta". To nieunormowany prawnie teren pomiędzy Tajlandią, Mjanmą i Laosem.

"Największym marzeniem tych chłopców jest uzyskanie obywatelstwa. W przeszłości mieli problemy, by podróżować nawet na mecze poza prowincję Chiang Rai" - dodaje Khanthavong.

Nie mają paszportów

Po akcji w jaskini cała drużyna została zaproszona w odwiedziny do angielskiego klubu Manchester United. Wizyta miałaby odbyć się w przyszłym sezonie, ale czterej członkowie drużyny nie będą mogli skorzystać z zaproszenia, bo nie mają paszportów.

"Nie mogą też zostać profesjonalnymi piłkarzami, bo nie mają żadnego statusu" - podkreśla Khantavong.

Tajlandczycy mają nadzieję, że po gehennie w jaskini, władze zrobią coś z tym problemem. Jedynie zmiana polityki państwa może dać całej czwórce nadzieję - informuje "Bangkok Post".

Kim jest trener?

Tymczasem trener Chantawong, który etnicznie należy do plemienia Tai Lue, nie przedstawił jeszcze swojej wersji wydarzeń w jaskini i nie zabierał głosu publicznie. Przez lata ćwiczył medytacje, które prawdopodobnie pomogły mu w opiece nad chłopcami w ekstremalnie trudnej sytuacji.

Chantawong w wieku 10 lat opuścił buddyjską szkołę, by zająć się chorą babcią w Mae Sai. Nie wrócił w rodzinne strony, a później zaczął trenować zespół Wild Boars. W okolicy mówi się, że jako trener piłki nożnej uchodzi za cierpliwego nauczyciela, który chętnie pomaga nawet mniej zdolnym chłopcom.

Chantawong, zdaniem tajlandzkiej prasy, ma talent, ale nie może zdobyć pełnych kwalifikacji trenerskich. Wszystko przez skomplikowany status.

"Dlatego że jest bezpaństwowcem. Nie ma obywatelstwa. Nie ma swojego kraju" - podkreśla Khanthavong.

"Nie obwiniaj się"

Mimo kontrowersji, jakie wywołał pobyt chłopców w jaskini, wśród miejscowej społeczności trener jest ostatnim, który mógłby być krytykowany. Rodzice wyrażają wdzięczność, że w trudnej chwili doskonale zajął się młodymi, krewkimi chłopcami.

Sam Chantawong czuł się odpowiedzialny za los chłopców, którzy utknęli w jaskini. Napisał list do rodziców, w którym przepraszał za narażenie życia podopiecznych.

"Piszę w imieniu wszystkich rodziców: Proszę, zaopiekuj się dziećmi. Nie obwiniaj się" - napisał w odpowiedzi jeden z rodziców, którego syn był uwięziony w jaskini.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje