Reklama

Reklama

Tłumy w Londynie protestują przeciwko cięciom w budżecie

Ponad 250 tys. ludzi zgromadziło się w sobotę w Londynie, by protestować przeciw oszczędnościom forsowanym przez rząd Davida Camerona i cięciom wydatków publicznych w wys. 80 mld funtów w najbliższych 4 latach. Grupy anarchistów zaatakowały luksusowe sklepy.

Według niektórych mediów liczba uczestników protestu sięgała 400-500 tys.

Reklama

Po zakończeniu wiecu w Hyde Parku kilkuset antyglobalistów i anarchistów wybiło okna w kilku oddziałach banków i w sklepach przy ruchliwej ulicy handlowej Oxford Street i Piccadilly. Ucierpiały też szyby ekskluzywnego hotelu Ritz i sieci McDonald's.

Oddziały banków wybrano celowo, ponieważ niektóre w okresie kryzysu finansowego z lat 2008-09 zostały przez ówczesny rząd Gordona Browna uratowane z pieniędzy podatnika, co obciążyło finanse publiczne i jest jednym z powodów cięć rządowych wydatków uderzających w ogół społeczeństwa.

Ok. 200 demonstrantów z grupy UK Uncut wtargnęło do luksusowego domu towarowego Fortnum and Mason przy stacji metra Green Park. Rzecznik grupy powiedział reporterom, że był to protest przeciwko unikaniu zobowiązań podatkowych przez właścicieli tego sklepu, które ocenił na 40 mln funtów.

Sally Mason z UK Uncut powiedziała telewizji Sky, że sklep zajęto w ramach akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa. - Nie chodziło nam o to, by przemaszerować od punktu A do B i zostać zignorowanymi przez rząd - oświadczyła.

Podkreśliła, że duże korporacje, zwłaszcza banki muszą wnieść wkład w uzdrowienie finansów publicznych, ogół ludzi nie powinien być obciążany kosztami bankowych ekscesów, a rząd - tolerować różnych sposobów minimalizowania zobowiązań podatkowych przez duże korporacje.

W atakach posłużono się m. in. amoniakiem oraz bombami z farbą. Telewizja Sky mówi o protestach "radykalnych i sporadycznych".

Według odpowiedzialnego za akcję policyjną Boba Broadhursta ok. 500 osób od początku zdecydowanych było na chuligańskie wybryki i nie miały one nic wspólnego z głównym, pokojowym protestem.

Czterech policjantów zostało rannych, jednego odwieziono do szpitala. Zatrzymano 13 osób z oskarżenia o niszczenie mienia i wykroczenia przeciwko porządkowi publicznemu.

Centrala związkowa TUC nazwała sobotni protest największą demonstracją społeczeństwa od czasu protestów w 2003 roku przeciwko wojnie w Iraku i najszerszym ruchem społecznym od 20 lat.

TUC uważa, że cięcia budżetowe są zbyt głębokie, zagrożą wychodzeniu kraju z kryzysu, wzywa rząd do nałożenia nowych podatków na banki oraz do zlikwidowania luk prawnych pozwalających niektórym dużym korporacjom na zmniejszenie obciążeń podatkowych.

Do tłumów w Hyde Parku przemawiali sekretarz generalny TUC Brendan Barber i przywódca laburzystów Ed Miliband.

Do pilnowania porządku zmobilizowano w Londynie około 4,5 tys. policjantów, a związki zawodowe również wystawiły własną służbę porządkową.

Dowiedz się więcej na temat: rząd | tłumy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy