Trybunał w Strasburgu: 8 tys. euro dla dr. Mirosława G.

Wydanie decyzji o aresztowaniu kardiochirurga Mirosława G. przez asesora, zamiast przez sędziego, stanowi naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka - uznał Trybunał w Strasburgu. Zasądził na rzecz doktora G. 8 tys. euro odszkodowania od państwa polskiego.

Trybunał nie podzielił innych zarzutów, zawartych w złożonej w 2007 roku skardze do Strasburga; m.in. że naruszone zostało domniemanie niewinności dr. Mirosława G. wypowiedzią ówczesny ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, że "nikt już przez tego pana pozbawiony życia nie będzie". Trybunał zwrócił uwagę, że Ziobro przeprosił już dr. G.

Reklama

Doktor G. utrzymywał, że przy aresztowaniu był traktowany w sposób poniżający (został zatrzymany przez CBA, założono mu kajdanki, a jego zatrzymanie było filmowane). W ocenie Trybunału nagromadzenie tych wszystkich środków sprawia, że można byłoby mówić o poniżającym traktowaniu. Jednak Trybunał nie może badać tej sprawy, dopóki nie rozstrzygną jej polskie sądy.

Trybunał uznał natomiast, ze funkcja asesora (istniejąca do 2009 roku) nie spełnia wymogów niezawisłości. Asesorzy byli powoływani przez ministra sprawiedliwości, a nie przez niezawisłego sędziego i minister mógł ich odwołać ze stanowiska. Pełnienie funkcji sędziów przez asesorów za niezgodne z konstytucją uznał w październiku 2007 roku także Trybunał Konstytucyjny.

Trybunał zaznaczył wówczas, że nie mają sędziowskiej gwarancji niezależności, ponieważ powołuje ich minister, od którego zależy potem ich dalsza kariera. Wejście w życie wyroku odroczono na maksymalny czas 18 miesięcy. Zmiany weszły w życie w maju 2009 roku; wówczas asesorzy przestali pełnić funkcje sędziów.

Po tym, jak dr G. został w lutym 2007 r. zatrzymany w klinice przez CBA, postawiono mu zarzuty zabójstwa oraz kilkadziesiąt zarzutów korupcyjnych; oskarżono też jego pacjentów, którzy stoją pod zarzutami wręczania mu łapówek. Tymczasowo aresztowany został wypuszczony za kaucją w wysokości 350 tys. zł w maju 2007 roku. Przed sądem rejonowym na warszawskim Mokotowie trwa proces, w którym kardiochirurg jest oskarżony o korupcję i mobbing. G. utrzymuje, że nie uzależniał leczenia pacjentów od korzyści majątkowych, a wręczane mu pieniądze były wyrazem wdzięczności pacjentów.

Dr G. ma też zarzut przyczynienia się do śmierci pacjenta; nie przyznaje się do zarzutu nieumyślnego spowodowanie śmierci pacjenta przez pozostawienie gazika w jego sercu - za co grozi mu do pięciu lat więzienia. Prokuratura zapowiada akt oskarżenia wobec G.

Proces za słowa "już nikt nigdy przez tego Pana życia pozbawiony nie będzie", wytoczony Zbigniewowi Ziobrze, Mirosław G. wygrał w obu instancjach; w grudniu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazał Ziobrze przeprosić Garlickiego w trzech stacjach telewizyjnych i zapłacić mu 30 tys. zł zadośćuczynienia. Ziobro nie zgadzał się z wyrokiem; jego prawnicy sporządzili skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten w październiku 2009 roku odrzucił kasację.

W styczniu 2010 roku Ziobro przeprosił Garlickiego - w blokach reklamowych po głównych serwisach informacyjnych w Polsacie, TVN i TVP 1 na dziesięć sekund wyświetliła się plansza z oświadczeniem Ziobry. "W wykonaniu orzeczenia sądu: Ja, Zbigniew Ziobro przepraszam Pana doktora Mirosława Garlickiego za wypowiedzenie pod jego adresem słów - już nikt nigdy przez tego Pana życia pozbawiony nie będzie - które naruszyły cześć Pana doktora Mirosława Garlickiego" - brzmiały przeprosiny.

Zatrzymanie lekarza w 2007 roku było filmowane i pokazane potem w stacjach telewizyjnych, po jego emisji na wspólnej konferencji prasowej ministra sprawiedliwości i ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Podczas tej konferencji Ziobro powiedział m.in.: "nikt już przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy