Turcja: Egipski samolot zapalił się na lotnisku

Samolot wiozący 156 turystów z egipskiego kurortu Hurghada do Warszawy lądował w czwartek wieczorem awaryjnie w Stambule. W maszynie wybuchł pożar, który udało się ugasić. Mimo że samolot lądował "na brzuchu", bez podwozia, tylko kilka osób odniosło niegroźne obrażenia.

Pasażerowie i załoga samolotu typu McDonnell Douglas MD-82, należącego do egipskich linii AMC, zostali ewakuowani. Nikomu nie stało się nic poważnego - powiedział konsul generalny RP w Stambule Marcin Wilczek. Dodał, że według jego wiedzy wszyscy pasażerowie byli Polakami.

Reklama

W samolocie doszło do awarii systemu elektrycznego - wyjaśnił Wilczek. Przy lądowaniu pojawił się ogień, który szybko ugaszono - podała turecka agencja Dogan. Reuters i AFP, powołując się na turecką agencję Anatolia piszą, że podczas lądowania doszło do awarii podwozia, która wywołała pożar.

Polscy pasażerowie przebywają na lotnisku pod opieką konsula. - Szereg osób jest w szoku, są one pod opieką lekarską - zapewnił Wilczek.

Jedna z pasażerek, z którą skontaktował się PAP, powiadomiła, że samolot egipskich linii AMC wylądował bez wysuniętego podwozia - "na brzuchu" - już poza pasem startowym, na trawie. Jak relacjonowała, najpierw nastąpiła awaria oświetlenia, nie działała też klimatyzacja, zaczęło się robić gorąco. W związku z problemami technicznymi maszyna obrała kurs na Stambuł. Po drodze zrzuciła paliwo.

Norweski kapitan powiedział już po lądowaniu, że wykonanie tego manewru było możliwe tylko dlatego, że było bezchmurne niebo - mówiła pasażerka.

Mimo iż niektórzy z pasażerów byli w stanie lekkiego szoku, to stres był niewielki, ponieważ załoga dopiero w ostatnim momencie poinformowała o kłopotach technicznych. Nie było czasu na panikę - zaznaczyła rozmówczyni.

- Podczas mojej rozmowy z szefem zmiany na lotnisku w Stambule słyszałem o czterech, pięciu osobach lekko rannych - powiedział konsul. - Natomiast w żadnym wypadku nie podawano żadnych informacji, że są to poważne obrażenia - zaznaczył.

Jesteśmy w kontakcie z organizatorem tego czarteru w Warszawie, firmą TUI Polska - poinformował Wilczek. Egipska linia lotnicza, która obsługiwała lot, nie ma przedstawiciela ani biura w Stambule, co jest utrudnieniem - dodał.

Konsul nie wiedział jeszcze, kiedy turyści będą mogli kontynuować podróż do Polski. W grę wchodzi albo nocleg w Stambule, albo zorganizowanie transportu. Podkreślał, że obecnie przypada szczytowy okres w roku, jeśli chodzi o turystykę.

Dowiedz się więcej na temat: pożar | samolot | obrażenia | konsul | załoga | pasażerowie | Turcja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje