Reklama

Reklama

Ukraińcy uczczą Wołyń. "Polacy spalili wieś"

Wicepremier Ukrainy Pawło Rozenko weźmie udział w uroczystościach poświęconych 75. rocznicy konfliktu ukraińsko-polskiego na Wołyniu – poinformował Instytut Pamięci Narodowej w Kijowie.

Strona ukraińska organizuje te uroczystości w piątek, tuż przed obchodami 75. rocznicy zbrodni wołyńskiej, które strona polska zaplanowała w tym regionie w sobotę i niedzielę, 7 i 8 lipca.

Reklama

Według ukraińskiego IPN uroczystości z udziałem Rozenki odbędą się we wsi Rudka Kozińska niedaleko Łucka. Będzie w nich także uczestniczył m.in. prezes IPN Ukrainy Wołodymyr Wiatrowycz.

"Przypominamy, że 9 lipca 1943 roku 300 uzbrojonych ludzi, przeważnie Polaków, spaliło w ciągu kilku godzin we wsi Rudka Kozińska 70 gospodarstw z ponad 200 budynkami. Spalono tam także i rozstrzelano 17 osób. Od razu po Rudce Kozińskiej całkowicie spalono wieś Sokół, a następnie częściowo zniszczono wsie: Dorosyn, Zaleśce, Lubcze, Tychotyn i Baszowa" - głosi komunikat ukraińskiego IPN.

Historyk z polskiego IPN prof. Mirosław Szumiło podkreślił w komentarzu dla PAP, że "sprawa Rudki Kozińskiej nie jest bliżej rozpoznana przez polskich historyków i wymaga dokładnego sprawdzenia i weryfikacji w źródłach".

"Ukraińcy czerpią o tym informacje ze źródeł niemieckich lub sprawozdań UPA (wiarygodność tych ostatnich może być wątpliwa). Zakładamy jednak, że faktycznie doszło do takiej akcji niemieckiej policji 9 lipca 1943 r., w której w tym czasie służyli też Polacy. Po ucieczce wiosną 1943 r. 4 tys. ukraińskich policjantów ze służby dla Niemiec do lasu (do UPA), okupanci niemieccy zaczęli werbować do swojej policji Polaków z Wołynia. W tym czasie trwały już (od lutego 1943 r.) mordy nacjonalistów ukraińskich na Polakach. Część Polaków zgłaszała się do służby w policji niemieckiej szukając okazji do zemsty na Ukraińcach. Jednakże działali oni pod komenda niemiecką i za ich udział w popełnianych zbrodniach odpowiedzialność ponosi okupant niemiecki, a nie społeczeństwo polskie" - podkreślił Szumiło.

Jak dodał polski historyk IPN, Armia Krajowa w pacyfikacji Rudki Kozińskiej nie uczestniczyła, więc wydarzenia tego nie można zestawiać z zorganizowaną antypolską akcją Ukraińskiej Powstańczej Armii, w której mordowano całe wioski. "Również liczba ukraińskich ofiar w Rudce Kozińskiej (17 osób) jest nieporównywalna z zagładą całych polskich wsi dokonywaną przez UPA" - zaakcentował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy