Reklama

Reklama

Umowa TTIP trupem. KE twierdzi, że trup wciąż się rusza

"Negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi de facto nie powiodły się, ponieważ my, Europejczycy, nie chcemy poddać się amerykańskim żądaniom" - oświadczył wicekanclerz Niemiec, Sigmar Gabriel. Jeszcze dalej poszedł francuski minister handlu. "Amerykanie nic nie dają albo rzucają ochłapy" - uznał Matthias Fekl. "Nie ma już we Francji politycznego poparcia dla tych negocjacji" - dodał. Mimo to Komisja Europejska wciąż robi dobrą minę do złej gry.

"Sprawy nie posuwają się na tym froncie, choć nikt nie chce tego przyznać" - ocenił Sigmar Gabriel w wywiadzie dla telewizji ZDF.

Reklama

Niemiecki minister gospodarki i technologii zwrócił uwagę, że podczas 14 rund negocjacyjnych nie udało się przyjąć wspólnego brzmienia żadnego z 27 rozdziałów umowy.

Szef koalicyjnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) jako pierwszy europejski polityk rządowego szczebla wprost ocenił TTIP jako niewypał. 

Dwa dni później słowa Gabriela potwierdzili Francuzi. Zresztą prezydent Francois Hollande od dłuższego czasu sceptycznie wypowiadał się na temat TTIP. Teraz oznajmił, że nie ma co utrzymywać dłużej iluzji. "Rozmowy ugrzęzły i nie można zakończyć negocjacji" - stwierdził. Hollande ocenił, że nie ma najmniejszych szans na zakończenie rozmów w tym roku. Jeszcze dalej poszedł jego minister handlu, który domaga się zerwania negocjacji z Amerykanami.

"Nie ma już we Francji politycznego poparcia dla tych negocjacji. Amerykanie nic nie dają albo rzucają ochłapy. Sojusznicy nie tak powinni negocjować. Stosunki między UE a USA nie są na odpowiednim poziomie" - powiedział Matthias Fekl.

Warto też zwrócić uwagę, że i w Stanach Zjednoczonych pojawiła się presja, by nie przystępować do kolejnych umów o wolnym handlu.

Co na to Komisja Europejska?

Komisja Europejska, która prowadzi negocjacje w imieniu UE, utrzymuje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

"Mamy mandat 28 krajów Unii Europejskiej i będziemy dalej negocjować w imieniu 28 krajów Unii Europejskiej" - rzecznik KE Margaritis Schinas przypomniał, że każde z państw członkowskich potwierdziło niedawno mandat Komisji do dalszych negocjacji.

"Piłka wciąż jest w grze. Rozmowy są w kluczowej fazie, na stole są propozycje w sprawie niemal wszystkich rozdziałów" - ocenił rzecznik KE.

"Nie zgadzam się z opinią o załamaniu się negocjacji ws. TTIP" - oznajmiła z kolei komisarz Cecilia Malmström, która zaznaczyła, że ministrowie nie zostali jeszcze poinformowani o wynikach najnowszych rozmów z amerykańskim przedstawicielem ds. handlu.

Koniec TTIP czy nie?

- Dla wszystkich stron stało się jasne, że ta umowa jest polityczną pułapką i w świetle nadchodzących wyborów, także we Francji i w Niemczech, politycy nie chcą się już angażować w projekt, który ewidentnie skończy się klęską - mówi Interii Maria Świetlik, ekspertka fundacji Akcja Demokracja.

Dlaczego więc Komisja nie chce po pierwsze - uznać fiaska negocjacji, a po drugie - zakończyć rozmów?

Przyczyną mogą być osobiste ambicje negocjatorów, a zwłaszcza komisarz Malmström, która swego czasu przeraziła brytyjskiego dziennikarza. Pragnienie doprowadzenia do ratyfikacji TTIP za wszelką cenę, wbrew społeczeństwu (komisarze przecież wiedzą lepiej, co dla społeczeństwa dobre...), nie pozwala na wywieszenie białej flagi. Zwłaszcza po trzech latach negocjacji.

To jeszcze raz - czym jest TTIP?

TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership) to po polsku Transatlantyckie Partnerstwo w sprawie Handlu i Inwestycji, czyli negocjowana od ponad trzech lat umowa mająca na celu zlikwidowanie barier w handlu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. 

Rzeczone bariery to nie tylko cła, które i tak są niskie i wynoszą ok. 2 proc., ale przede wszystkim regulacje, wskutek których np. amerykańskie firmy muszą przygotowywać na europejski rynek produkty spełniające europejskie normy.

Umowa TTIP budzi ogromne kontrowersje i niepokój w społeczeństwach Unii Europejskiej. Zarzuca się, że będzie ona służyła wyłącznie korporacjom, a nie obywatelom, że poskutkuje utratą 600 tys. miejsc pracy i obniżeniem standardów bezpieczeństwa produktów spożywczych czy kosmetycznych, a także pozbawi państwa suwerenności - w ramach mechanizmu ISDS (inwestor-przeciw-państwu) korporacje będą mogły pozywać kraje do trybunałów arbitrażowych.

Polski rząd opowiada się za przyjęciem TTIP.

Uwaga na CETA

TTIP to nie jedyne tego typu porozumienie, które może wejść w życie. Po pięciu latach negocjacji gotowa do ratyfikacji jest umowa o wolnym handlu z Kanadą - CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement). A ponieważ amerykańskie koncerny mają swoje oddziały w Kanadzie, ratyfikacja CETA może mieć podobne skutki co TTIP.

- W wypowiedziach Gabriela i Fekla padły stwierdzenia, że TTIP jest zła i jej nie chcemy, ale umowa z Kanadą to zupełnie co innego. Tutaj trzeba być bardzo ostrożnym, ponieważ umowa CETA nie jest czymś innym i dokładnie z tych samych powodów powinna być odrzucona. Wydaje się, że w tej chwili politycy przyjęli strategię, by przepchnąć to, co jest w ich opinii możliwe do przepchnięcia, czyli umowy z Kanadą, ponieważ opinia publiczna nie jest jej tak bardzo świadoma jak TTIP. Trzeba zachować czujność, by nie dać się wmanewrować w fałszywą logikę, że TTIP jest zła, a CETA jest świetna - przestrzega Maria Świetlik.

Czytaj więcej na temat umowy TTIP:

Nowy wspaniały świat TTIP

TTIP, czyli korporacje kontra obywatele

Ministerstwo Rozwoju: Polska za wprowadzeniem TTIP

Komisja Europejska: TTIP jak najszybciej

CETA - siostra TTIP

Po co Polsce TTIP?

Barack Obama wie lepiej

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: TTIP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje