Reklama

Reklama

USA i Wielka Brytania o sytuacji w Wenezueli

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył we wtorek, że jego kraj "w pełni wspiera" naród Wenezueli w dążeniu do wolności i demokracji. Przywódca wenezuelskiej opozycji Juan Guaido wezwał armię do poparcia go w planie odsunięcia od władzy prezydenta Nicolasa Maduro. Głos w sprawie sytuacji w Wenezueli zabrał również rzecznik brytyjskiej premier Theresy May.

"Dziś tymczasowy prezydent Juan Guaido ogłosił rozpoczęcie 'Operacion Libertad' (hiszp. operacja wolność). Władze (USA) w pełnie wspierają naród Wenezueli w jego dążeniu do wolności i demokracji" - napisał na Twitterze sekretarz stanu.

Reklama

"Demokracji nie można pokonać" - dodał.

Rzecznik Theresy May: Liczymy na pokojowe rozwiązanie

"Wyraźnie mówiliśmy, że Wielka Brytania wraz z jej międzynarodowymi sojusznikami uznaje Juana Guaido za tymczasowego prezydenta (...) Wenezueli, aż do czasu rozpisania wiarygodnych wyborów prezydenckich" - powiedział z kolei rzecznik brytyjskiej premier Theresy May cytowany przez agencję EFE.

Podkreślił on, że Zjednoczone Królestwo liczy na "pokojowe rozwiązanie kryzysu i przywrócenie wenezuelskiej demokracji" oraz zakończenie rządów Maduro, ponieważ naród Wenezueli "wiele wycierpiał" i "zasługuje na lepszą przyszłość".

"Końcowa faza" odsunięcia od władzy Maduro

Wcześniej we wtorek Guaido - przewodniczący parlamentu, który pod koniec stycznia ogłosił, że tymczasowo przejmuje obowiązki głowy państwa - oświadczył, że rozpoczęła się "końcowa faza" jego planu odsunięcia od władzy Maduro, i wezwał Wenezuelczyków oraz armię do poparcia go, aby zakończyć "uzurpację" Maduro.

Doradca Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton podkreślił, że wenezuelska armia musi bronić wenezuelskiej konstytucji i narodu. "Powinna stać za Zgromadzeniem Narodowym i prawowitymi instytucjami, sprzeciwiając się uzurpowaniu demokracji. USA są z narodem Wenezueli" - napisał na Twitterze. Jednocześnie rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders oświadczyła, że prezydent USA Donald Trump "został poinformowany" o zdarzeniach w Wenezueli i że władze "monitorują sytuację".

Wymiana ognia

Guaido oraz opozycyjny polityk Leopoldo Lopez, który od prawie dwóch lat przebywał w areszcie domowym i został uwolniony przez armię na polecenie Guaido, wyszli na ulice wraz z niewielką liczbą "silnie uzbrojonych" wojskowych. Agencja Reutera, powołując się na świadków, podała, że w pobliżu bazy La Carlota podczas wiecu Guaido doszło do wymiany ognia między towarzyszącymi politykowi mężczyznami w mundurach wojskowych a żołnierzami wspierającymi Maduro. Według informacji agencji Guaido towarzyszy około 70 żołnierzy.

Władze lojalne wobec Maduro zapewniają, że w Wenezueli nie dochodzi do przewrotu wojskowego. Przewodniczący Zgromadzenia Konstytucyjnego Wenezueli Diosdado Cabello mówił, że opozycja nie zdołała przejąć kontroli nad bazą La Carlota, a minister obrony Vladimir Padrino przekonywał, że siły zbrojne "pewnie stoją na straży konstytucji państwowej i legalnych władz", mając na myśli Maduro.

"Największy marsz w historii"

Na środę w Wenezueli planowane są demonstracje, w tym - jak zapowiedział Guaido - "największy marsz w historii Wenezueli".

W kraju tym od ponad trzech miesięcy trwa stan faktycznej dwuwładzy. Na fali masowych wystąpień przeciwko prezydentowi Maduro przewodniczący kontrolowanego przez opozycję parlamentu Guaido ogłosił się 23 stycznia tymczasowym prezydentem kraju i uznał prezydenturę rywala za nielegalną. Jako pierwsze Guaido za prawowitego reprezentanta Wenezueli uznały Stany Zjednoczone, a ich śladem poszło ok. 50 innych państw, w tym większość członków UE. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje