​USA: Z rąk policji giną dwie osoby dziennie

W Stanach Zjednoczonych rozgorzała debata na temat nadużywania władzy przez policję. Z rąk funkcjonariuszy w tym roku zginęło już co najmniej 385 osób, głównie czarnoskórych.

Jak podał "Washington Post", według oficjalnych statystyk policjanci w USA zabijają co najmniej dwie osoby dziennie. Te dane są i tak zaniżone, ponieważ ponad 17 tys. lokalnych i stanowych agencji policyjnych nie musi raportować tego typu "incydentów".

Reklama

Odsetek czarnoskórych ofiar policji jest trzykrotnie większy niż odsetek czarnoskórych obywateli w społeczeństwie.

Większość z zabitych przez funkcjonariuszy zginęła z broni palnej, zdarzały się jednak dźgnięcia nożem i pobicia. 

Nagłośnione ostatnio przypadki Michaela Browna i Freddiego Graya - obaj czarnoskórzy młodzi ludzi zginęli z rąk policji - wywołały zamieszki w, odpowiednio, St Louis i Baltimore. Z kolei w Miami policjant zastrzelił mężczyznę cierpiącego na schizofrenię, który wymachiwał miotłą na ulicy.

Afroamerykańscy obywatele, a także amerykańscy liberałowie, uważają, że policja nadużywa władzy i kieruje się uprzedzeniami rasowymi.

Dowiedz się więcej na temat: USA | policja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje