Reklama

Reklama

Viktor Orban: Wyrok TSUE niebezpieczny, ale zamkniemy strefy tranzytowe

"Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczący stref tranzytowych na węgierskiej granicy jest niebezpieczny, ale Węgry zamkną strefy" - oświadczył premier Węgier Viktor Orban w piątek, 22 maja, w Radiu Kossuth.

"To niebezpieczny wyrok. Nie tylko z punktu widzenia Węgier, ale też bezpieczeństwa całej Europy, bo chronimy nie tylko granice Węgier, ale też granice Europy" - oznajmił Orban.

"Proszę czekać za ogrodzeniem granicznym"

Reklama

TSUE uznał tydzień temu, że umieszczanie przez Węgry osób ubiegających się o azyl w strefie tranzytowej Roeszke na granicy z Serbią bez rozpatrzenia ich sprawy przez sąd jest sprzeczne z prawem unijnym.

"Rozumiem ten wyrok tak, że TSUE orzekł, iż nie można utrzymywać stref tranzytowych. To znaczy, że ten, kto chce złożyć wniosek o wjazd na terytorium Węgier, do czasu jego rozpatrzenia, nie może czekać w strefie tranzytowej. Dobrze. Wobec tego zamkniemy strefy tranzytowe i proszę czekać za ogrodzeniem granicznym. Wkrótce przyjmiemy dekrety, które to jasno określą" - powiedział Orban.

Zaznaczył, że jeśli ktoś będzie chciał wjechać na Węgry, będzie musiał się pofatygować do ambasady w Belgradzie lub innego przedstawicielstwa Węgier, tam złożyć wniosek i do czasu jego rozpatrzenia "czekać gdzieś za ogrodzeniem, ale w żadnym wypadku nie na terytorium Węgier".

Według Orbana jest to rozwiązanie gorsze dla migrantów niż stan poprzedni, "ale skoro brukselscy biurokraci tak chcą, spełnimy ich życzenie".

Podkreślił przy tym: "Nie chcemy stwarzać sąsiadom problemów, raczej chcemy im pomóc. Jeśli Serbia poprosi nas o pomoc w ochronie granicy, jesteśmy do tego gotowi i jutro ruszamy. (...) Chętnie pomożemy, bo sytuację z migrantami należy rozwiązywać nie ze szkodą dla siebie nawzajem, tylko raczej środkowoeuropejską współpracą".

"Im jest potrzebny kryzys migracyjny"

Orban powtórzył, że trwa spór między brukselskimi biurokratami i Węgrami o to, kto ma decydować, z kim będą żyć obywatele państw członkowskich. "Brukselscy biurokraci roszczą sobie to prawo, a lewicowa opozycja ich w tym popiera" - ocenił.

Według premiera Węgier, brukselscy biurokraci "siedzą w kieszeni u amerykańskiego finansisty George’a Sorosa". Osoby w różnych europejskich organach decyzyjnych "mają bardzo jasne zlecenie: im jest potrzebny kryzys migracyjny. Jeśli będzie kryzys migracyjny, rządy znajdą się w kłopotach, a jeśli znajdą się w kłopotach, wtedy będą potrzebować kredytów. A oni mają pieniądze" - powiedział Orban.

Ludzie ci - według Orbana - zrobią wszystko, żeby móc swoje pieniądze na wysoki procent pożyczyć tym, którzy mają problemy. "A jeśli nie ma problemów, to pomogą w ich wywołaniu" - dodał.

Krytyka po przyjęciu ustawy

W 2017 r. na Węgrzech przyjęto ustawę, zgodnie z którą osoby ubiegające się o azyl muszą w czasie stanu kryzysowego, spowodowanego napływem migrantów, osobiście składać wnioski w strefie tranzytowej i tam czekać na decyzję w ich sprawie. 

Rozwiązania te były krytykowane przez ONZ i organizacje obrony praw człowieka.

Z Budapesztu Małgorzata Wyrzykowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje