W. Brytania: Głośna afera i wielka wpadka ministra kultury

Minister kultury, mediów i sportu Jeremy Hunt zabiegał w korporacji Ruperta Murdocha, będącego stroną w aferze podsłuchowej, o prywatne wskazówki, jak ma wobec tej afery postępować - wyszło na jaw w mailu przekazanym komisji Lorda Levesona.

Według BBC, mail donoszący o nieformalnej prośbie ministra, o którego istnieniu dotychczas nie wiedziano, był wysłany przez byłego szefa PR News International (NI) - brytyjskiej filii globalnego imperium mediów Ruperta Murdocha Freda Michela do byłej dyrektor NI Rebeki Brooks.

Reklama

Brooks składała w piątek wyjaśnienia przed komisją Lorda Levesona badającą etyczne aspekty kontaktów polityków z mediami. W okresie, gdy była szefową "News of the World" haker na zlecenie tabloidu włamywał się do skrzynek osób prywatnych, w tym do ofiar przestępstw kryminalnych.

Gdy była naczelną "The Sun" miała dostęp do najważniejszych polityków obu największych partii, z trzema premierami włącznie.

Rzecznik Hunta nazwał twierdzenia zawarte w mailu Michela "nieprawdziwymi". Opozycyjna Partia Pracy uznała je za wyraz "zmowy" rządu Davida Camerona z koncernem Murdocha, wyrażającej się w zakulisowym sprzyjaniu jego zabiegom o przejęcie telewizji BSkyB.

"JH (Jeremy Hunt) zajął się obecnie szczegółowo praktykami hakerskimi i zwrócił się do mnie, bym w najbliższych tygodniach prywatnie go poinstruował udzielając wskazówek, jakie stanowisko ma zająć on sam i No. 10 (urząd premiera, Downing Street - red.)" - napisał Michel w mailu do Brooks.

Mail pochodzi z 27 czerwca 2011 r. 15 lipca ub. r. Brooks ustąpiła z NI, gdy stało się jasne, że afera podsłuchowa miała bardzo szeroki zasięg.

Wprawdzie nie ma pewności, czy Michel pisząc "JH" miał na myśli Hunta osobiście, czy też jego doradcę Adama Smitha (ostatnio zdymisjonowanego - red.), ale rewelacje niewątpliwie szkodzą mu politycznie.

Hunt był ministrem odpowiedzialnym, który miał zdecydować, czy przejęcie BSkyB przez koncern Murdocha może dojść do skutku. Utrzymywał, że afera podsłuchowa i przejęcie BSkyB (czyli zagadnienie pluralizmu w mediach) to dwie różne rzeczy. Od rozstrzygnięcia pierwszej jest policja, a od drugiej on sam.

Z maili Michela opublikowanych wcześniej wynikało, że Hunt sprzyjał planom Murdocha wobec BSkyB, choć oficjalnie zachowywał pozory troski o interes społeczny. Opozycyjna Partia Pracy domaga się dochodzenia wobec ministra w celu ustalenia, czy nie nadużył stanowiska. Za kilka tygodni Hunt stanie przed komisją Lorda Levesona.

Dowiedz się więcej na temat: Wielka Brytania | afera podsłuchowa | Rupert Murdoch

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje