Reklama

Reklama

W Jemenie wiąż dochodzi do przemocy i głodu

Mimo sygnałów pozytywnych zmian, w Jemenie wciąż ma miejsce eskalacja przemocy i panuje głód. Do takich wniosków doszli uczestnicy poniedziałkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa. Sytuację pogarszają przeszkody w dostarczaniu pomocy humanitarnej - wskazywali.

Według źródeł ONZ jak dotąd nie udało się w pełni wykonać postanowień umowy sztokholmskiej z grudnia 2018 roku. Na przeszkodzie stoi niemożność ustalenia składu "lokalnych sił bezpieczeństwa" w porcie Hudajda, dokąd kierowana jest większość transportów z międzynarodową pomocą humanitarną, a także w innych pomniejszych portach. Siły te miały przejąć nadzór nad portami od rebeliantów Huti i jemeńskich sił rządowych.

Reklama

W martwym punkcie utknęły też uzgodnienia dotyczące wymiany jeńców - podkreślano w wystąpieniach wygłoszonych w poniedziałek w RB.

Najwięcej optymistycznych tonów pojawiło się w przemówieniu specjalnego wysłannika ONZ do Jemenu, Martina Griffithsa. Wyraził on nadzieję, że konsultacje z udziałem obu stron konfliktu mogą przyczynić się do znalezienia rozwiązania politycznego. Pochwalił dotychczasowe ustalenia dotyczące formatu przyszłych negocjacji. Od czasu wejścia w życie zawieszenia broni poziom przemocy w Hudajdzie znacznie się zmniejszył - podkreślił Griffiths. Pojawiają się też pierwsze doniesienia o powrocie ludzi do ich domów - dodał. Jak jednak przyznał wciąż jeszcze wiele trzeba zrobić, by zawieszenie broni okazało się trwałe.

W nieco innym świetle przedstawił rozwój wydarzeń zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. humanitarnych Mark Lowcock. Odnotował on, że choć zawieszenie działań wojennych utrzymało się w Hudajdzie, to jednak w innych regionach nastąpiła jednoczesna eskalacja przemocy.

Walki w okolicach miejscowości Kuszar w muhafazie Sany w centralnej części kraju zmusiły w lutym i marcu ok. 50 tys. osób do przesiedlenia się w bezpieczniejsze okolice. W osadach wokół miejscowości Bani Hasan w muhafazie Amran w północno-zachodniej części Jemenu niemal 100 tys. opuściło swe domy w ostatnich dwóch tygodniach. Ofiarami ostrzałów i nalotów padły dziesiątki ofiar cywilnych.

"Wszyscy dysponujący bronią muszą natychmiast powstrzymać się od uciekania się do przemocy. Ponownie przypominamy stronom konfliktu, że międzynarodowe prawo humanitarne obowiązuje wszystkich, wszędzie i przez cały czas" - powiedział Lowcock.

Zastępca sekretarza generalnego wyraził niepokój z powodu nawrotu epidemii cholery. W 2019 r. zgłoszono blisko 200 tys. podejrzanych przypadków zachorowań na cholerę. Stanowi to niemal trzykrotny wzrost w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Od 2018 r. odnotowano też ponad 3300 przypadków błonicy.

Oceniając dotychczasowa pomoc humanitarną Lowcock podkreślił, że w minionym roku pomoc docierała w ciągu miesiąca do niemal 8 mln Jemeńczyków. Była to - jak podkreślił - największą na świecie operacja pomocy humanitarnej. W roku obecnym rozmiary pomocy jeszcze się zwiększą. Comiesięczna pomoc obejmie ponad 12 mln ludzi - zapewnił Lowcock.

W lutym potencjalni darczyńcy obiecali 2,6 mld USA dla sfinansowania akcji humanitarnej w Jemenie - zaznaczył z-ca sekretarza generalnego. Jak dotąd przekazano na ten cel jedynie 267 mln USD.

"To około 10 proc. z tego, co zostało przyrzeczone i 6 proc. potrzeb. Jest to o 80 proc. mniej niż w tym samym czasie zeszłego roku. Dlatego błagam wszystkich naszych darczyńców, aby jak najszybciej zamienili swoje zobowiązania na gotówkę" - zaapelował Lowcock zajmujący się w ONZ kwestiami pomocy humanitarnej.

Do utrzymania zawieszenia broni, przestrzegania umowy sztokholmskiej, rezygnacji z przemocy i powściągliwości wezwała ambasador RP przy ONZ Joanna Wronecka. Szczególne ubolewanie wyraziła w związku z cierpieniami jemeńskich dzieci, a jako sprzeczne z prawem i moralnie odrażające uznała zabijanie ludności cywilnej.

Wronecka poinformowała, że Polska dołączyła do grona darczyńców dążących do zaspokojenia potrzeb humanitarnych Jemenu. Nasz kraj uzależnia jednak skuteczność wsparcia finansowego m.in. od zniesienia barier w dostępie do pomocy międzynarodowej, otwarcia korytarzy humanitarnych oraz położenia kresu upolitycznianiu pomocy i biurokratycznym ograniczeniom.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje