Reklama

Reklama

W Kirowie wznowiono proces opozycjonisty Aleksieja Nawalnego

Przed Leninowskim Sądem Rejonowym w Kirowie, 900 km na wschód od Moskwy, w środę wznowiony został proces jednego z liderów antykremlowskiej opozycji Aleksieja Nawalnego. Rosyjski Komitet Śledczy oskarża go o przestępstwo gospodarcze. Grozi mu do 10 lat łagru.

Komitet Śledczy zarzuca Nawalnemu spowodowanie strat materialnych w jednej ze spółek w obwodzie kirowskim. Według Komitetu Nawalny w 2009 roku, będąc doradcą wywodzącego się z demokratycznej opozycji gubernatora tego obwodu Nikity Biełycha, nakłonił dyrekcję przedsiębiorstwa przemysłu drzewnego Kirowles do podpisania niekorzystnego kontraktu, czym spowodował straty materialne w tej kontrolowanej przez państwo spółce na kwotę 16 mln rubli (około 518 tys. dolarów).

Reklama

Opozycjonista nie przyznaje się do zarzucanego mu czynu. Oskarżenia pod swoim adresem określa jako sfabrykowane, a sam proces jako polityczny. Zdaniem Nawalnego organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości wykonują zlecenie prezydenta Rosji Władimira Putina. Opozycyjny polityk mówi, że nie ma wątpliwości, że zostanie uznany za winnego i skazany.

Proces trwa od 17 kwietnia. W końcu kwietnia ogłoszono dwutygodniową przerwę z powodu świąt 1 i 9 maja. W środę sąd kontynuował przesłuchiwanie świadków oskarżenia. Podobnie jak podczas poprzednich posiedzeń, większość świadków miała problemy z przypomnieniem sobie wydarzeń z 2009 roku. Prokurator musiał wnioskować o odczytywanie zeznań złożonych przez nich w śledztwie.

36-letni Nawalny - walczący z korupcją adwokat i bloger - to jeden z przywódców zeszłorocznych protestów przeciwko powrotowi Putina na Kreml. Stoi na czele wyłonionej w internetowym głosowaniu Rady Koordynacyjnej Opozycji, która wypracowuje strategię dla przeciwników politycznych prezydenta.

Na początku kwietnia Nawalny zadeklarował publicznie, że chciałby zostać prezydentem. Ewentualny wyrok skazujący w kirowskim procesie uniemożliwi mu start w wyborach prezydenckich.

We wtorek w rozmowie z dziennikarzami opozycjonista powtórzył, że jego proces jest "politycznie motywowany", a "jego zleceniodawcą jest osobiście Putin". "Dla mnie ta sprawa zawsze wyglądała śmiesznie. Jednym podrzuca się narkotyki, a mnie - ponieważ walczę z korupcją - podrzucono korupcję" - oświadczył.

Nawalny po raz kolejny wyraził przekonanie, że zostanie skazany. "Wyrok jest im potrzebny przede wszystkim do tego, abym nie mógł nigdzie kandydować. Jedyne, co pozostaje otwarte, to to, czy kara będzie realna czy w zawieszeniu" - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy