Reklama

Reklama

W Rosji spór o legalizację najemników

- W resortach siłowych Rosji spierają się zwolennicy i przeciwnicy legalizacji w kraju tzw. prywatnych firm wojskowych - podała w poniedziałek niezależna "Nowaja Gazieta" w związku z doniesieniami o domniemanych stratach wśród rosyjskich najemników w Syrii.

"Nowaja Gazieta" przypomina, że 18 września dżihadyści z tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) podjęli w Syrii ofensywę w kierunku miasta Hama, a 28 września jednocześnie zaatakowali punkty kontrolne na drodze łączącej Palmyrę z Dajr az-Zaur. Gazeta zwraca uwagę, że wówczas pojawiły się oficjalne informacje o śmierci w Syrii dwóch wysokich rangą wojskowych Rosji. Również wtedy dżihadyści wzięli do niewoli dwóch Rosjan: Romana Zabołotnego i Grigorija Curkanu, według mediów  walczących dla firmy najemniczej ("prywatnej firmy wojskowej"), nazywanej "grupą Wagnera".

Reklama

Niezależne Radio Swoboda podało w zeszłym tygodniu, powołując się na znajomą Zabołotnego, że do Rostowa nad Donem przetransportowano 12 trumien z ciałami najemników z "grupy Wagnera". "Nie ma oficjalnego potwierdzenia tych informacji" - przyznaje "Nowaja Gazieta", ale, jak dodaje, nikt z pytanych przez nią ekspertów nie był zdziwiony tymi danymi. Wśród rozmówców, do których zwróciła się gazeta, byli zarówno oficerowie z resortu obrony, jak i ludzie, którzy wcześniej walczyli w Syrii w składzie "grupy Wagnera".

"Nowaja Gazieta" zaznacza, że ministerstwo obrony, nie informując o stratach wśród żołnierzy Rosji, formalnie nie mija się z prawdą, ponieważ nie bierze ono odpowiedzialności za najemników z "grupy Wagnera". "Dokładnej liczby zabitych Rosjan (...) raczej nie poznamy, ale jest jasne, że nie jest to 12 ludzi, których ciała przywieziono do Rostowa" - ocenia gazeta.

Powołując się na trzy niezależne źródła, "Nowaja Gazieta" podaje, że "grupa Wagnera" to formacja licząca ogółem około 6 tysięcy ludzi, z czego mniej więcej 2500 znajduje się obecnie na terytorium Syrii.

Według gazety zasadniczy skład "grupy Wagnera" to cztery brygady zwiadowczo-szturmowe, z których każdą tworzą trzy kompanie liczące około stu ludzi. Prócz tych oddziałów w ramach "grupy Wagnera" sformowano dywizjon artyleryjski liczący około 300 osób, kompanię pancerną oraz zwiadowczo-dywersyjną (po około 50 osób). Są też grupy sztabowe i pomocnicze (około 200 ludzi), kompania sił inżynieryjnych i saperów (około stu) oraz łączności (również około stu osób) - podaje "Nowaja Gazieta". Jeden z jej rozmówców powiedział, że w szeregach "grupy Wagnera" jest wielu obywateli Ukrainy. Wcześniej media podawały, że "grupa Wagnera" brała udział w walkach w Donbasie.

Gazeta zaznacza, że "grupa Wagnera"  - choć nie jest formalnie związana z ministerstwem obrony - ćwiczy na tym samym poligonie w Kraju Krasnodarskim, co jednostka sił specjalnych GRU (rosyjskiego wywiadu wojskowego). Jak relacjonuje, Rosjanie walczący dla "prywatnej firmy wojskowej" trafiają do Syrii na pokładzie samolotów sił powietrznych Rosji i statków desantowych jej floty.

"Nowaja Gazeta" przypomina, że w zeszłym roku przyjęto w Rosji poprawki do ustawy o służbie wojskowej, pozwalające na zawieranie krótkoterminowych kontraktów. Obserwatorzy oceniali wówczas, że celem poprawek jest zalegalizowanie służby w "prywatnych firmach wojskowych".

Jednak, według "Nowej Gaziety", z żadnym z najemników z "grupy Wagnera" nie podpisano takiego kontraktu. Gazeta ocenia, że przeciwnikom legalizacji najemników udaje się zahamować zastosowanie ustawy w praktyce. Jednym z argumentów ma być to, że ministerstwo obrony musiałoby przyznawać się do strat w szeregach tych formacji tak, jak jest to w przypadku żołnierzy regularnych sił zbrojnych.

Wśród przeciwników zalegalizowania służby dla "prywatnych firm wojskowych" gazeta wymienia wiceministra obrony Rosji gen. Nikołaja Pankowa oraz kontrwywiad wojskowy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Z Moskwy Anna Wróbel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne