Reklama

Reklama

Wiceszef "tego drugiego" związku Polaków na Białorusi krytykuje Sikorskiego. "Zachowuje się, jak..."

Wiceszef uznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi Mieczysław Łysy ocenił w niedzielę jako "absolutnie zmyślone" głosy o tym, że prawa Polaków na Białorusi są ograniczane. Mówił o tym w wieczornym programie telewizyjnym "W centrum uwagi".

Na uwagę prowadzącego, że "nagle w tym tygodniu zaczęły brzmieć oświadczenia o tym, że Polacy są uciskani", odpowiedział: "To niezrozumiałe, to jest absolutnie wymyślone. Skąd to się wzięło - trudno powiedzieć. Jest tu oczywiste, że ktoś to nadał, ale kto - jeszcze raz powtarzam - rzecz jasna, nie my".

Reklama

Prowadzący program Jury Prakopau, który jest wśród przedstawicieli Białorusi objętych sankcjami UE, rozpoczął rozmowę od komentarza, że szef MSZ Polski Radosław Sikorski zachowuje się tak, "jakby nie był ministrem spraw zagranicznych Polski, ale jakimś specjalnym ministrem do spraw wtrącania się w wewnętrzne sprawy Białorusi".

"Absurd jest oczywisty, nie widzimy w tym zdrowego rozsądku" - powiedział Łysy. Dodał, że mógłby mówić o jakichś przyczynach, "gdybyśmy my, jako etniczni Polacy, zwrócili się z jakąś prośbą, apelem". Zauważył, że "być może są jakieś niewielkie grupy, które rzeczywiście zwracają się z takimi prośbami, i to jest motyw działania ministra".

Przypomniał, że ponad pół roku temu oficjalny Związek Polaków zwracał się z apelem, mówiącym, że "wśród Polaków na Białorusi wszystko jest w porządku".

- Polityka Białorusi w sferze stosunków narodowościowych polega właśnie na tym, żeby wszyscy czuli się normalnie, komfortowo, przytulnie w naszym kraju - zaznaczył. Dodał, że oficjalny Związek Polaków nie dostaje pomocy z Polski, a "Polacy nie wpuszczają Polaków na swoje terytorium za jakieś zachowanie, które być może nie odpowiada ich rozumieniu".

Prakopau powiedział, że "zauważa się, iż kiedy tylko polscy politycy zaczynają podnosić kwestię ograniczania praw etnicznych Polaków na Białorusi, to znaczy, że wkrótce w Polsce są wybory". Łysy przyznał, że "jest to związane z pewnymi procesami politycznymi w Polsce".

Na Białorusi od 2005 roku istnieją dwa kierownictwa Związku Polaków. Wówczas władze białoruskie nie uznały zjazdu organizacji, na którym wybrano na prezesa Andżelikę Borys, i nakazały przeprowadzenie ponownego zjazdu. Na nim wyłoniony został jako prezes Józef Łucznik, jednak tej decyzji nie uznały władze polskie. Obecnie Borys w uznawanych przez Warszawę władzach ZPB zastąpiła Andżelika Orechwo, a Łucznika we władzach uznawanych za legalne przez Mińsk - Stanisław Siemaszko.

Z Mińska Anna Wróbel

Dowiedz się więcej na temat: bialorus | tych | Białoruś | łysy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje