Reklama

Reklama

​Władze walczą o frekwencję w wyborach, dają pół dnia wolnego

Egipskie władze przyznały w poniedziałek pracownikom sektora publicznego pół dnia wolnego, aby poprawić frekwencję drugiego dnia wyborów parlamentarnych - pierwszych od obalenia przez armię w 2013 roku Mohameda Mursiego - podał państwowy dziennik "Al-Ahram".

"Al-Ahram" poinformował, że władze w Kairze wezwały także prywatnych przedsiębiorców, by wzorem sektora publicznego zapewnili swoim pracownikom możliwość opuszczenia miejsca pracy i oddania głosu. Egipskie gazety piszą o "wyborach bez wyborców"

Reklama

W poniedziałek pierwsza tura pierwszego etapu głosowania odbywa się w 14 prowincjach, w tym w Gizie i Aleksandrii. Drugi etap w pozostałych 13 prowincjach, m.in. w Kairze, zacznie się w listopadzie, a zakończy w grudniu.

Ostateczne wyniki wyborów są oczekiwane w grudniu. Jeszcze w grudniu ma się także odbyć inauguracyjna sesja nowego parlamentu - pod nową nazwą Izby Reprezentantów - składającego się z 596 członków.

Władze nie upubliczniły danych dotyczących frekwencji w niedzielę, która była pierwszym dniem głosowania na terytorium Egiptu (w sobotę głosowali obywatele mieszkający za granicą). Według państwowych mediów frekwencja była niska, a analitycy twierdzą wręcz, że nie przekroczy 10 proc. Potwierdzają to reporterzy Associated Press, którzy w niedzielę odwiedzili lokale wyborcze i nie zauważyli długich kolejek chętnych do głosowania - jak było w przypadku wyborów organizowanych po obaleniu w 2011 roku autokratycznego prezydenta Hosniego Mubaraka. Wśród wyborców najwięcej było kobiet i starszych osób.

W poniedziałek było podobnie. Prywatna telewizja CBC pokazała relacje z 16 lokali w różnych częściach krajach; wszystkie były opustoszałe. W przerwach w programie telewizja nadaje spoty zachęcające Egipcjan do głosowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje