Reklama

Reklama

Włochy: Berlusconi po raz pierwszy w sądzie od 8 lat

Po raz pierwszy od ośmiu lat premier Włoch Silvio Berlusconi stawił się dzisiaj w sądzie w Mediolanie. Szef rządu przybył na proces, w którym wraz z 11 osobami oskarżony jest o oszustwa finansowe i podatkowe przy zakupie praw do emisji w jego telewizji.

Rozprawa wstępna w sprawie znanej jako Mediatrade odbyła się bez udziału kamer. Premier nie złożył przed sądem żadnego oświadczenia, a jedynie obserwował postępowanie; nie poprosił o głos.

Reklama

Przed gmachem sądu, otoczonym przez kordon policji, zgromadziła się liczna i głośna grupa zwolenników szefa rządu z włoskimi flagami w rękach. Po wyjściu z rozprawy Berlusconi pozdrowił ich i podziękował za wsparcie.

"Wszystko poszło dobrze, przygotowuję się do następnej rozprawy" - powiedział. Jej termin wyznaczono na 4 kwietnia.

Zarzuty dotyczą początku lat 90. i zakupu przez telewizyjny koncern Mediaset praw do emisji seriali oraz filmów, wyprodukowanych przez amerykańską wytwórnię Paramount Pictures. Transakcje te odbywały się przy udziale amerykańskiego pośrednika. Według aktu oskarżenia, podczas załatwiania tych transakcji w stacji Mediaset miało dojść do nadużyć i oszustw finansowych oraz podatkowych, a także przekupienia szefów biura zakupu praw telewizyjnych.

Wydawana przez rodzinę Berlusconiego gazeta "Il Giornale" podkreśliła w poniedziałek, że obecność premiera na wstępnej rozprawie w tym procesie ma wymiar symboliczny, a jej celem było potwierdzenie deklarowanej wcześniej gotowości stawiania się na swych procesach w poniedziałki.

Rano w wywiadzie dla Canale 5, należącego do jego telewizji, Berlusconi oświadczył: "To dwudziesty piąty proces, w którym uczestniczę jako oskarżony". "To wszystko w ciągu 17 lat, z udziałem ponad tysiąca sędziów, którzy zajmowali się moją osobą i moimi firmami" - dodał.

Zarzuty oszustw w sprawie Mediatrade Berlusconi uznał za całkowicie "bezpodstawne" i "śmieszne". "W Mediaset nigdy nie zajmowałem się zakupem praw telewizyjnych i są dowody na to, że od stycznia 1994 roku, gdy wszedłem na scenę polityczną, oddaliłem się od firm, które założyłem, by poświęcić się wyłącznie krajowi" - oświadczył.

Włoski premier powiedział w telefonicznym wywiadzie dla swojej stacji, że obecny proces jest kolejnym przykładem politycznej kampanii sędziów i prokuratury przeciwko niemu, ponieważ uważany jest przez nich - jak twierdzi - za "przeszkodę" i "wroga". Zdaniem szefa rządu, celem działań wymiaru sprawiedliwości jest umożliwienie powrotu lewicy do władzy. "Niestety komunizm we Włoszech nigdy się nie poddał i nigdy się nie zmienił" - uznał Berlusconi.

"Jestem najbardziej oskarżaną osobą we wszechświecie i w historii, ponieważ odbyły się już 2564 rozprawy przeciwko mnie i mojej grupie" - oświadczył.

Po raz kolejny Berlusconi przysięgał na swoje dzieci i wnuki, że żaden zarzut postawiony mu przez prokuraturę w Mediolanie nie jest prawdziwy.

Przed mediolańskim sądem toczą się jeszcze dwa inne procesy włoskiego premiera: w sprawie oszustw w telewizji Mediaset, a także przekupienia brytyjskiego adwokata Davida Millsa. 6 kwietnia ma rozpocząć się proces Berlusconiego, oskarżonego o korzystanie z usług nieletnich prostytutek i nadużycie władzy.

Dowiedz się więcej na temat: oskarżeni | sady | Włochy | Silvio Berlusconi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje