Reklama

Reklama

Włochy: Kandydat w wyborach rozdawał ubrania i fundował kolacje

Kandydat w wyborach samorządowych w Turynie rozdawał podczas kampanii swoim zwolennikom buty, dżinsy, marynarki i krawaty. Fundował też eleganckie kolacje. Za wszystko płacił czekami bez pokrycia. Odpadł w pierwszej turze i pozostał z 300 tys. euro długów.

Prasa zauważa, że kampania prowadzona przez 74-letniego Luigiego Momo, byłego urzędnika władz Piemontu, który ubiegał się o stanowisko radnego regionu z listy Umiarkowani, była jedną z najbardziej spektakularnych.

Reklama

Kandydat wyróżniał się wielkim gestem wobec swoich zwolenników. Niektórych obdarowywał drogimi markowymi ubraniami i obuwiem znanych luksusowych firm pewien tego, że bez problemu zdobędzie mandat i zasiądzie w radzie samorządowej.

Bogatą w dosłownym sensie kampanię zakończył jednak nędznie. Odpadł w pierwszej turze, 5 czerwca, otrzymawszy 107 głosów.

Czeki bez pokrycia

Dopiero wtedy wyszło na jaw, że za wystawne kolacje wyborcze w najmodniejszych turyńskich lokalach i za ubrania dla siebie oraz swoich sympatyków płacił czekami bez pokrycia, które zostały zablokowane przez banki.

Przegrany kandydat w wyborach - podała "La Stampa" - nie odbiera telefonów, a jego wierzyciele, m.in. właściciel butiku, w którym Momo robił zakupy bez umiaru, zwrócili się do adwokatów. Sprawą zajęła się prokuratura.

Dłużnik kontaktujący się za pośrednictwem internetowego komunikatora obiecał, że pokryje należności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy