"Współpraca z Polską możliwa. Jeśli nie popsuje stosunków z Rosją"

Finlandia i Polska mogą zacieśniać współpracę w obszarze Morza Bałtyckiego, w relacjach biznesowych oraz w dziedzinie bezpieczeństwa – uważają fińscy komentatorzy. Podkreślają jednak różnice polityczne w prowadzeniu dialogu z UE oraz w stosunkach z Rosją. "Współpraca z Polską jest możliwa, jeśli nie popsuje stosunków Finlandii z Rosją" - komentuje Marco Siddi z Fińskiego Instytutu Spraw Zagranicznych.

Prezydent Andrzej Duda rozpoczyna w poniedziałek wizytę w Helsinkach. Tematem rozmów z prezydentem Saulim Niinisto i innymi przedstawicielami fińskich władz będzie m.in. polityka zagraniczna oraz bezpieczeństwa, a także możliwości rozwoju współpracy gospodarczej.

Reklama

Obecne relacje fińsko-polskie można określić jako "umiarkowane" - powiedziała PAP Katalin Miklossy, docent na Uniwersytecie w Helsinkach w Aleksanteri Institute, która zajmuje się m.in. badaniami krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Według niej Szwecja jest lepszym przykładem relacji z Polską ze względu na dużą liczbę polskich imigrantów przybyłych tam od początku zimnej wojny. Natomiast "Finlandia była bardziej skoncentrowana na krajach bałtyckich, a Polska znajdowała się poza fińskim kręgiem zainteresowań. W ostatniej dekadzie Polska jest odkrywana na nowo poprzez działalność gospodarczą i to jest obiecujące" - wyjaśniła Miklossy.

Jak zaznaczyła, Finlandia jest gotowa do wzmocnienia współpracy z krajami NATO w rejonie Morza Bałtyckiego ze względu na rozpoznane zagrożenie ze strony Rosji w regionie.

"Ze wszystkich sfer relacji dwustronnych współpraca obronna jest najbardziej obiecująca w najbliższej przyszłości, podobnie dotyczyć to może współpracy przedsiębiorstw oferujących technologie wojskowe" - oceniła ekspert. Ramową umowę o współpracy odnowili pod koniec września w Helsinkach minister obrony narodowej Antoni Macierewicz z fińskim ministrem Jussim Niinisto.

Także prof. Alpo Rusi, były dyplomata i doradca prezydenta Finlandii, wykładający obecnie na uniwersytecie w Kownie (VMU), uważa, że pod wieloma względami istotna jest teraz współpraca obronna. "Są powody, żeby ją pogłębić na polu wyszkolenia i zakupów sprzętu" - powiedział PAP.

Według niego dla Polski i Finlandii, jako leżących nad Bałtykiem, istnieje wiele nowych możliwości rozwoju współpracy poprzez UE i NATO (Finlandia do sojuszu nie należy, jest państwem partnerskim). "Byłoby dobrze, gdyby kraje bałtyckie, trzy unijne kraje nordyckie (Szwecja, Dania, Finlandia - PAP) koordynowały w bloku swoje stanowiska w UE. Dotyczyłoby to kwestii stosunków z Rosją, projektów związanych ze środowiskiem oraz infrastrukturą itd. W niektórych kwestiach mogłyby się podłączyć do współpracy również Niemcy" - dodał Rusi.

Jego zdaniem w trosce o zapewnienie energii należałoby wesprzeć rozwój unii energetycznej w ramach UE. "Wprawdzie stosunek krajów do Nord Stream 2 nie jest jednolity, ale wierzę, że Finlandia jest gotowa postawić na pierwszym miejscu unię energetyczną, gdyby została postawiona w sytuacji wyboru" - ocenił Rusi.

Premier Finlandii Juha Sipila podczas wrześniowej wizyty w Petersburgu przyznał na wspólnej konferencji z rosyjskim premierem Dmitrijem Miedwiediewem, że do projektu Nord Stream 2 Finlandia ma stosunek neutralny. Podkreślił, że jego kraj nie jest klientem rurociągu, ale dla Finlandii ważny jest wpływ tego projektu na ochronę środowiska w rejonie Bałtyku. Miedwiediew podziękował wtedy Sipili za "budujące i praktyczne" podejście do tej kwestii.

"Współpraca z Polską możliwa. Jeśli nie popsuje stosunków z Rosją"

Marco Siddi z Fińskiego Instytutu Spraw Zagranicznych (FIIA) zajmujący się UE i m.in. polityką energetyczną, podkreślał w rozmowie z PAP, że jeśli chodzi o Morze Bałtyckie, Finlandia jest zainteresowana ochroną środowiska i z pewnością pozytywnie odniosłaby się do polskich kroków w tym kierunku. W jego przekonaniu "o ile Finlandia jest zależna w kwestii importu gazu od Rosji, to jego znaczenie w fińskiej dywersyfikacji źródeł energii jest ograniczone, dlatego nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa".

Zwrócił uwagę, że większość fińskich polityków nadal widzi Rosję jako względnie wiarygodnego dostawcę energii. Według niego świadczy o tym także poparcie dla fińsko-rosyjskiej (Fennovoima i Rosatom) współpracy przy budowie kolejnego w Finlandii reaktora nuklearnego w Pyhajoki nad Zatoką Botnicką.

Według Siddiego w Finlandii obawy związane z Rosją wzrosły po eskalacji konfliktu na Ukrainie od 2014 r. Jednocześnie Helsinki utrzymują regularne kontakty dyplomatyczne z Moskwą i popierają współpracę regionalną w ramach strefy arktycznej czy bałtyckiej.

"Z powodu długiej granicy z Rosją (1340 km - PAP) i więzi gospodarczych wierzę, że współpraca (z Polską) na gruncie polityki wobec Rosji może się odbywać, tylko jeśli nie doprowadzi do pogorszenia stosunków czy skrajnego upolitycznienia w relacjach z Moskwą" - powiedział Siddi. Zaznaczył, że w tym kontekście budowa współpracy bazującej na tzw. wspólnym zagrożeniu, np. przed Rosją, nie okaże się skuteczna, ponieważ wizje i narzędzia polityczne obu krajów są różne.

Kolejna kwestia według fińskich komentatorów różniąca Finlandię i Polskę to współpraca na forum UE.

Według Miklossy główny problem stanowi obecny od końca 2015 r. krytyczny stosunek polskiej administracji do UE oraz spór wokół "rządów prawa". Uznała, że generalnie, gdy osłabienie rządów prawa zyska rozgłos w mediach, w końcu przekłada się na relacje biznesowe.

Ekspertka przyznała, że w Finlandii wiele uwagi skupiło polskie stanowisko ws. kwot relokacji uchodźców. "To jest temat irytujący, szczególnie że Finlandia, jako kraj liczący ok. 5,5 mln mieszkańców, przyjęła ponad 30 tys. uchodźców, podczas gdy kraje Grupy Wyszehradzkiej kategorycznie odmówiły udziału w podziale tego obciążenia" - stwierdziła Miklossy.

Według niej "Finlandia będzie raczej dążyć do pogłębienia integracji w UE wbrew linii krajów Grupy Wyszehradzkiej opowiadających się za luźnym sojuszem państw narodowych". To także będzie rozdzielało Polskę i Finlandię lub przynajmniej osłabi fińskie polityczne interesy w Polsce.

Polskie stanowisko w sprawie migracji i kryzysu jest, także zdaniem Siddiego, postrzegane krytycznie. "Być może za wyjątkiem prawicowego skrzydła fińskiej polityki" - przyznał ekspert.

Siddi podsumował, że oba kraje mogą prowadzić wspólną politykę, o ile pozostanie ona w zgodzie z filarami fińskiej polityki. Dla Finów - podkreślił - w polityce zagranicznej, gospodarczej i bezpieczeństwa najważniejsza jest UE, a w Unii najważniejszymi partnerami są Niemcy i Szwecja. Ponadto - zaznaczył - choć linia polityczna Finlandii w UE jest zupełnie inna od polskiej (poza różnicami obiektywnymi, takimi jak członkostwo w strefie euro), to w przypadku, gdy istnieje sceptycyzm i brak zgody, fińscy politycy mają tendencję do przyjęcia stanowiska pojednawczego. "Finowie są otwarci na dialog i współpracę na forum unijnym" - podkreślił.

Istnieją także inne obszary potencjalnej współpracy, np. na poziomie uniwersyteckim. "Obszar Bałtyku jest silnym obszarem kulturowym, którego oryginalność w Europie powinno się umacniać" - stwierdził Rusi. Wskazał też, że nowym obszarem mogłaby być m.in. branża filmowa i seriale z mocnym historycznym przesłaniem.

Z Helsinek Przemysław Molik 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy