Reklama

Reklama

Wybuch samochodu pułapki w Kabulu. Co najmniej pięć ofiar

Co najmniej pięć osób zginęło, a około 50 zostało rannych w poniedziałkowym wybuchu samochodu pułapki w stolicy Afganistanu Kabulu - przekazał rzecznik afgańskiego MSW Nasrat Rahimi.

Do przeprowadzenia ataku przyznali się talibowie. Ich rzecznik Zabihullah Mudżahid poinformował, że celem ataku były "zagraniczne siły".

Reklama

Samochód pułapka wybuchł w pobliżu silnie strzeżonej tzw. Zielonej Strefy, tj. kompleksu przedstawicielstw dyplomatycznych wielu państw, a także siedzib międzynarodowych firm.

Atak zbiegł się w czasie z oświadczeniem specjalnego wysłannika USA do Afganistanu Zalmaya Khalilzada, który poinformował w poniedziałek, że projekt porozumienia z talibami przewiduje, że jeżeli spełnią wynegocjowane warunki, Amerykanie w ciągu 135 dni wycofają wojsko z pięciu baz, w których dziś są obecni.

Porozumienie ma dotyczyć wycofania amerykańskich żołnierzy z Afganistanu i gwarancji ze strony talibów, że Afganistan nie będzie bazą dla innych grup ekstremistycznych. Może również zawierać zapisy o zawieszeniu broni i negocjacjach talibów z innymi przedstawicielami Afganistanu, chociaż talibowie odmówili negocjacji z rządem afgańskim, uważając go za marionetkę Waszyngtonu.

Na początku lipca afgańscy politycy i talibowie zobowiązali się do stworzenia "mapy drogowej na rzecz pokoju" oraz rozpoczęcia kontrolowanego procesu pokojowego. Jednak pod koniec lipca talibowie odmówili prowadzenia bezpośrednich rozmów z rządem centralnym w Kabulu.

Po blisko 18 latach wojny w Afganistanie talibowie kontrolują obecnie połowę terytorium Afganistanu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje