Wzrosła liczba ofiar powodzi na Majorce

W powodziach na Majorce zginęło co najmniej 12 osób - wynika z najnowszych danych policji. Wcześniej informowano o 10 ofiarach śmiertelnych. Powódź spowodował ulewny deszcz, który spadł we wtorek.

Miejscowa policji przekazała, że kolejne dwie osoby to prawdopodobnie Niemcy. Rzecznik policji powiedział, że ciała znaleziono w pobliżu Arty, jednego z miast dotkniętych katastrofą.

Reklama

Wśród zabitych jest także dwóch obywateli Wielkiej Brytanii. Taksówka, którą podróżowali, została wczoraj porwana przez zalewającą ulice błotnistą wodę. Kilka osób jest zaginionych, wśród nich dziecko. 

Władze lokalne Majorki zwołały nadzwyczajne spotkanie w celu koordynacji działań ratunkowych. W ośrodku sportowym w mieście Manacor utworzono schronisko dla osób, które uciekły przed powodzią. Na miejsce wysłano kilkuset ratowników i żołnierzy.

Najbardziej zniszczone na skutek powodzi są miejscowości Sant Llorenc des Cardassar oraz S'illot. W środę na Majorce rozpoczęto usuwanie strat oraz ich szacowanie. Na wyspę tego dnia udali się premier Pedro Sanchez oraz Pablo Casado, lider Partii Ludowej, największego ugrupowania w parlamencie Hiszpanii.

Autonomiczny rząd Balearów poinformował, że intensywne opady, jakie przeszły nad Majorką, należy uznać za bardzo rzadkie i wręcz "historyczne". Z szacunków hiszpańskiej agencji meteorologicznej wynika, że w nocy w ciągu zaledwie czterech godzin na Majorce spadło około 220 mm deszczu.

W środę intensywne opady utrzymywały się również w Katalonii i Andaluzji. W prowincji Malaga z powodu powodzi nieprzejezdnych było 19 tras szybkiego ruchu.

Hiszpański parlament uczcił pamięć ofiar minutą ciszy. Premier Pedro Sanchez napisał na Twitterze: "Moja solidarność i wsparcie skierowane jest do rodzin i przyjaciół ofiar oraz wszystkich osób dotkniętych tymi tragicznymi powodziami".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje