Zagrywki Davida Camerona

David Cameron naraził się Polakom zapowiadając reformę zasiłków dla imigrantów. Unii Europejskiej nerwy psuje co jakiś czas, grożąc, że Wielka Brytania ze Wspólnoty wyjdzie, jeśli ta się nie zreformuje. Ostatnio takie ultimatum padło z ust ministra finansów George'a Osborne'a. Eksperci nie mają wątpliwości, że na taki krok Londyn się nie zdecyduje, bo ma zbyt wiele do stracenia.

Minister do spraw europejskich Piotr Serafin powiedział, że jesteśmy przekonani, iż obecność w Unii Europejskiej jest korzystna nie tylko dla Polski, ale także Wielkiej Brytanii. Według ministra, żądania Londynu są zbyt wygórowane.

Reklama

- Mam wrażenie, że są formułowane zbyt daleko idące oczekiwania pod adresem innych państw członkowskich UE, gdy idzie o to, co powinno się wydarzyć, żeby Wielka Brytania w Unii Europejskiej mogła pozostać - mówił. Przypomniał debatę w sprawie swobody przepływu osób w Unii. Jak mówił, nie sądzi również, żeby pozostałe państwa Unii, a jest ich 27 zgodziły się na zmiany traktatów, które podważałyby te fundamenty, na których Unia Europejska się opiera.

Ekspert do spraw europejskich Piotr Wawrzyk z Uniwersytetu Warszawskiego nie ma wątpliwości, że takie posunięcia to przedwyborcza gra Londynu. - To jest po prostu gra Camerona nakierowana na po pierwsze wygranie wyborów do europarlamentu, a po drugie wygranie wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii, przede wszystkim wygranie jego z największą konkurencją, jaką dla niego w tej chwili jest Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa - powiedział Wawrzyk. Jego zdaniem, stąd ta cała retoryka antyimigracyjna, antyunijna. Ale - jak mówił - nie wierzy, aby konserwatyści chcieli doprowadzić do wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.

Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego uważa, że na wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej straciłby obie strony. Dlatego, jej zdaniem, to jedynie retoryka, która co jakiś czas powraca. - Myślę, że konsekwencje gospodarcze dla samej Wielkiej Brytanii spowodują, że z Unii Europejskiej ona nie wyjdzie. Możemy patrzeć na sondaże, które rzeczywiście pokazują, że dosyć spora część społeczeństwa jest za tym, żeby Wielka Brytania z Unii wystąpiła, natomiast pytanie brzmi, czy ankietowani są świadomi do końca tego, jakie konsekwencje Wielką Brytanię by czekały po wystąpieniu z UE - powiedziała ekspert.

Sytuacja Davida Camerona jest nie do pozazdroszczenia. Silną konkurencję ma po prawej stronie sceny politycznej - partię Nigela Farage'a, ale także w szeregach własnego ugrupowania. Na razie plany są takie, by referendum na temat wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej odbyło się w 2017 roku.

Dowiedz się więcej na temat: David Cameron

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje