Zakazali matce karmienia piersią, bo zrobiła sobie tatuaż

Sąd w Australii nakazał młodej matce, by nie karmiła piersią swego 11-miesięcznego synka, ponieważ dopiero co zrobiła sobie tatuaż, a to może stanowić zagrożenie dla zdrowia dziecka - informują w czwartek australijskie media. Wyrok wywołał sporą krytykę.

Ojciec dziecka, który rozstał się z jego matką, wykorzystał sprawę tatuażu, chcąc zatrzymać chłopca przy sobie. Argumentował, że jego 20-letnia była partnerka ma problemy psychiczne, a także związane z zażywaniem narkotyków.

Reklama

Kobieta, która w maju zrobiła sobie tatuaż na palcu i na stopie, w czerwcu otrzymała postanowienie sądu przyznające jej główną opiekę nad dzieckiem, pod warunkiem że nie będzie go karmić piersią. Sędzia powołał się na możliwość zakażenia w czasie zabiegu tatuowania. Jednak testy na HIV i zapalenie wątroby przeprowadzone u kobiety dały wynik negatywny.

Matka odwołała się od decyzji zakazującej jej karmienia syna piersią.

Wyrokiem sądu zaniepokojone jest australijskie stowarzyszenie na rzecz tej metody karmienia dzieci; sądową decyzję oceniono jako "niepokojącą". Jego szefowa Rebecca Naylor podkreśliła w radiu ABC, że jeśli zabieg jest przeprowadzany właściwie, a "wszystkie procedury dotrzymane", stowarzyszenie "stanowczo zachęca kobiety mające tatuaże do karmienia dzieci tak długo, jak uznają za stosowne".

"Kobiety muszą być ostrożne... Ale to nie znaczy, że mają żyć w sterylnych warunkach" - zaznaczyła.

Eksperci ds. zdrowia twierdzą, że w Australii ryzyko zakażenia dziecka wirusem przez karmiącą matkę po zabiegu tatuażu jest "absolutnie minimalne". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje