Założyciel WikiLeaks żąda lepszych warunków azylu

Założyciel demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julian Assange od 6 lat przebywający w ekwadorskiej ambasadzie w Londynie domaga się lepszego dostępu do środków łączności i w związku z tym pozwał rząd Ekwadoru - poinformował prawnik Australijczyka.

Assange "oskarża rząd Ekwadoru o łamanie jego praw podstawowych i wolności" - napisano w opublikowanym na WikiLeaks komunikacie, precyzującym, że pozew skierował hiszpański były sędzia Baltasar Garzon, kierujący obroną Assange'a i przebywający obecnie w Quito.

Assange ukrywa się w ambasadzie Ekwadoru w Londynie przed brytyjską policją, która chce go aresztować za zlekceważenie wezwania do stawienia się w sądzie 29 czerwca 2012 roku w sprawie zarzutów o gwałt na obywatelce Szwecji. Na początku stycznia Londyn odrzucił wniosek Quito o przyznanie Assange'owi statusu dyplomatycznego, co pozwoliłoby mu na opuszczenie Wielkiej Brytanii; z kolei w lutym brytyjski sąd odrzucił wniosek o uchylenie nakazu aresztowania wobec Australijczyka, mimo że szwedzka prokuratura zdecydowała o umorzeniu dochodzenia w sprawie zarzutów o gwałt. Australijczyk obawia się, że po stawieniu się w sądzie mógłby zostać wydany władzom USA w związku z ujawnianymi w 2010 roku przez WikiLeaks tajnymi amerykańskimi dokumentami dotyczącymi wojska i dyplomacji. Był to największy wyciek informacji w historii USA.

Reklama

Obecnie Australijczyk jest też kluczową postacią w toczącym się w USA dochodzeniu w sprawie ingerowania Rosji w amerykańską kampanię wyborczą w 2016 roku. Przed wyborami prezydenckimi w 2016 r. w USA WikiLeaks opublikował treść maili wykradzionych Demokratom przez hakerów, w tym maile Johna Podesty, doradcy i szefa sztabu wyborczego kandydatki Demokratów Hillary Clinton.

Garzon potwierdził na konferencji prasowej w Ekwadorze, że Assange żyje w "nieludzkiej sytuacji". "To nie jest zwykła sytuacja, to sytuacja nieludzka, ponieważ rozwiązanie się opóźnia, podczas gdy powinno już być znalezione i przeprowadzone przez zaangażowane państwa, tj. Ekwador, Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię" - powiedział były hiszpański sędzia.

Quito ogłosiło w marcu, że Australijczykowi odcięto systemy łączności z zewnętrznym światem, mówiąc, że nie udało się uzyskać "pisemnego zapewnienia, że nie będzie publikować wiadomości stanowiących ingerencję w stosunki (Ekwadoru)z innymi państwami".

Decyzja ta pojawiła się po serii tweetów wysłanych przez Assange'a, w których potępił w szczególności aresztowanie katalońskiego przywódcy i byłego szefa rządu tego hiszpańskiego regionu Carlesa Puigdemonta czy sankcje podjęte przez Londyn przeciwko Rosji w związku ze sprawą Skripala.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy