​Zastępca sekretarza generalnego NATO dla Interii: Absurdalna retoryka Kremla

- NATO nadal jest opisywane przez Moskwę jako zagrożenie, co jest absurdalne, ale pozostaje częścią retoryki Kremla - mówi Interii Camille Grand, zastępca sekretarza generalnego NATO ds. inwestycji obronnych. Grand odniósł się także do dwuznacznej postawy amerykańskiej administracji wobec Sojuszu.

Camille Grand gościł w piątek (22 marca) na XXVIII Międzynarodowej Krakowskiej Konferencji Bezpieczeństwa, zorganizowanej w 70. rocznicę powstania NATO i 20. rocznicę przystąpienia Polski do Paktu.

Reklama

Jeszcze jedna rocznica była na konferencji wspominana - pięć lat temu Rosja dokonała aneksji Krymu. Czy dziś zagrożenie dalszą agresją Moskwy jest mniejsze czy większe niż w 2014 roku?

- Rosja modernizuje swoje siły i pozostaje bardzo aktywna we wspieraniu separatystów na Ukrainie. NATO wyraźnie wzmocniło możliwości odstraszania i postawę obronną, jesteśmy stale obecni na terytorium państw bałtyckich i Polski, zwiększyliśmy naszą gotowość i zdolność do reagowania i z tej perspektywy jesteśmy w lepszej sytuacji niż w 2014 roku. Z drugiej strony nie widzimy żadnych zmian w postępowaniu Rosji wobec swoich sąsiadów. NATO nadal jest opisywane przez Moskwę jako zagrożenie, co jest absurdalne, ale pozostaje częścią retoryki Kremla - powiedział nam Camille Grand.

Zapytaliśmy Francuza, czy NATO jest w stanie zdefiniować długofalowy strategiczny cel Rosji.

- Rosja odwraca się plecami do międzynarodowego porządku zdefiniowanego po zimnej wojnie, w tym od całkiem dobrego partnerstwa z NATO zawiązanego przed 20 laty. Nie wiem, jaki jest jej ostateczny cel. Na pewno nie da się zakwestionować, że pan Putin chce odbudować potęgę Rosji. Problem w tym, że dzieje się to kosztem jej sąsiadów, przy użyciu gróźb i łamaniu traktatów. Z tym mamy problem - wskazał zastępca sekretarza generalnego NATO.

Po czyjej stronie stoi Donald Trump?

Co ciekawe, równie intensywnie co o Rosji na łonie NATO dyskutuje się o postawie najpotężniejszego członka Sojuszu.

Jak podawał "New York Times", prezydent USA Donald Trump kilkukrotnie, wśród swoich współpracowników, formułował groźbę wycofania USA z NATO. Światowym przywódcom podczas szczytu G7 miał powiedzieć, że "NATO jest tak samo złe jak NAFTA" (zerwane przez niego porozumienie handlowe z Meksykiem i Kanadą). W Fox News kwestionował automatyzm artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego i uzależniał pomoc militarną USA od realizowania zobowiązań finansowych przez państwa członkowskie. W 2018 roku na wiecu w Montanie wytykał hipokryzję niektórym europejskim członkom NATO: "Chcą, żebyśmy ich bronili przed Rosją, sami płacą Rosji miliony dolarów, a my mamy być frajerami płacącymi za całą zabawę". Na krakowskiej konferencji podkreślano zresztą "transakcyjne" podejście Donalda Trumpa do międzynarodowych sojuszy, a także dualizm w postawie amerykańskiej administracji: prezydent straszy i prowokuje, a wysoko postawieni urzędnicy nie zmieniają kursu.

Warto jednak zauważyć, że Donald Trump zdążył już wycofać USA z porozumienia paryskiego, z porozumienia nuklearnego z Iranem, ze wspomnianej umowy NAFTA. Czy podobnie będzie z NATO?

- Wolę patrzeć na fakty, a nie na plotki. Rzeczywistość jest taka, że zaangażowanie USA w bezpieczeństwo Europy pozostaje silne, a wręcz rośnie w ostatnich latach. Nie sądzę, byśmy musieli obawiać się wycofania USA z NATO. Pamiętajmy również o zaangażowaniu amerykańskiego Kongresu, armii i pozostałych politycznych liderów w USA - wylicza Camille Grand.

- Pan Trump bardzo jasno mówił, że oczekuje więcej od swoich sojuszników. Nie jest pierwszym prezydentem, który na to zwraca uwagę, ale wyraża to w sposób bardzo zdecydowany. Na tym froncie w ostatnim czasie też można zauważyć znaczące postępy - zauważył nasz rozmówca.

Grand nawiązał tym samym do rosnących wydatków na obronność członków Sojuszu - celem NATO jest, by wszyscy w przyszłości przeznaczali na ten cel 2 proc. PKB. Presja ze strony prezydenta USA przyczynia się do wzrostu tych nakładów.

Wiceszef NATO ds. inwestycji obronnych uważa, że artykuł 5 pozostaje "żywy i aktualny".

- Jestem przekonany, że w przypadku poważnego kryzysu państwa NATO zareagują solidarnie - usłyszeliśmy.

Napięcia na linii Europa-USA określił mianem intensywnej debaty:

- Trwa debata transatlantycka, ona zawsze miała miejsce, obecnie rzeczywiście jest dość intensywna i obejmuje również podejście do polityki klimatycznej czy porozumienia nuklearnego. Nie uważam zresztą, żeby NATO było głównym wątkiem tej dyskusji - stwierdził Camille Grand.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL