Reklama

Reklama

Powodzie w woj. świętokrzyskim. Sprawę rozstrzygnięto po 10 latach

Skarb Państwa - PGW Wody Polskie i województwo świętokrzyskie - ponoszą solidarną odpowiedzialność odszkodowawczą za straty grupy powodzian spod Sandomierza, poniesione wiosną 2010 r., które wyniosły prawie 17 mln zł - uznał krakowski sąd apelacyjny w poniedziałek (7 września).

Pozew zbiorowy w tej sprawie złożyło blisko 30 podmiotów - osób prywatnych i firm z Sandomierza. Są wśród nich przedsiębiorcy, którym woda zniszczyła zakłady, oraz mieszkańcy, którym zalała ona domy i posesje.

Reklama

Pozew trafił do sądu w 2010 r. W październiku 2017 r. krakowski sąd okręgowy uznał, że Skarb Państwa - wówczas dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie i województwo świętokrzyskie - ponoszą solidarną odpowiedzialność odszkodowawczą za straty poszkodowanych w trakcie powodzi członków grupy.

Odpowiedzialność ta - jak uznał sąd pierwszej instancji - wynika z niezgodnego z prawem wykonywania władzy publicznej przez pozwanych w zakresie ochrony przeciwpowodziowej i nienależytym wypełnianiu tych obowiązków na obszarze powiatu sandomierskiego. Doprowadziło to do przelania się wody przez koronę wału przeciwpowodziowego w Koćmierzowie i jego przerwania 19 maja 2010 r., a także do dalszych konsekwencji w związku z tym zdarzeniem.

Co oznacza wyrok?

Apelacje, które od tego wyroku wniósł Skarb Państwa i województwo świętokrzyskie, rozpatrywał Sąd Apelacyjny w Krakowie. Jak poinformowała pełnomocniczka poszkodowanych, adw. Agnieszka Trzaska-Śmieszek, obie zostały w poniedziałek oddalone.

- To oznacza, że wyrok sądu pierwszej instancji, w zakresie ustalenia odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanych wobec członków grupy za zaniedbania w kwestii ochrony przeciwpowodziowej, które doprowadziły do przerwania wału w Koćmierzowie, jest prawomocny. Teraz, po ustaleniu odpowiedzialności w postępowaniu grupowym, poszczególni członkowie grupy mogą dochodzić zapłaty konkretnych kwot odszkodowań - wyjaśniła Trzaska-Śmieszek.

Pełnomocniczka reprezentanta poszkodowanych przypomniała, że sprawa doczekała się rozstrzygnięcia po 10 latach od złożenia pozwu. Wskazała, że z uwagi na zmianę powództwa, sąd apelacyjny - podobnie jak sąd pierwszej instancji - badał jedynie odpowiedzialność odszkodowawczą pozwanych instytucji; samych odszkodowań członkowie grupy dochodzić mogą teraz w indywidualnych procesach.

- Wyrok sądu ma znaczenie takie, że uznano, iż to zaniedbania pozwanych, których dopuścili się oni przed 2010 rokiem, w zakresie ochrony przeciwpowodziowej, są źródłem szkody dla poszczególnych członków grupy. Chodzi o szkodę majątkową - zniszczenie mienia w gospodarstwach domowych, czy mienia służącego do działalności gospodarczej - wskazała adwokat.

Kolejny taki pozew

Trzaska-Śmieszek dodała, że jest to "kolejny pozew grupowy - po tym, wytoczonym w związku z katastrofą budowlaną na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich - w którym wobec szerszej grupy poszkodowanych, została ustalona odpowiedzialność odszkodowawcza Skarbu Państwa".

- Sprawy precedensowe mają to do siebie, że trwają długo. Ważne jest jednak, że ta zakończyła się pozytywnie. Myślę, że pojedyncze osoby nie zdecydowałyby się na dochodzenie odszkodowania, gdyby nie opcja postępowania grupowego - podkreśliła.

"To zwieńczenie naszej walki"

Z takiego rozstrzygnięcia zadowolony jest także reprezentant powodów Zbigniew Rusak, który w ich imieniu wniósł do sądu pozew. - Stanowi ono pewne zwieńczenie naszej walki, bo minęło prawie 10 lat. Jest to jeden z pierwszych prawomocnych wyroków w sprawie, w której obywatele wygrali z instytucją państwową, więc udowodniliśmy wszystkim Polakom, że warto być wytrwałym i czekać na sprawiedliwość" - powiedział.

Jak zaznaczył, "opłacało się czekać, choć przykre jest, że dwóch członków grupy nie doczekało pozytywnego zakończenia". - Mamy nadzieję, że ich rodziny ustalą spadkobierców i otrzymają rekompensatę - dodał. Wskazał, że do całej sprawy podchodził "honorowo i ambicjonalnie", a teraz czuje się spełniony.

W wyniku majowej i czerwcowej powodzi w 2010 r. w całym regionie świętokrzyskim zostało podtopionych i zalanych 3,5 tys. budynków mieszkalnych, ponad 12 tys. gospodarstw oraz ponad 59 tys. hektarów pól. Straty oszacowano na prawie miliard złotych. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne