Balicki: W cztery miesiące systemu się nie naprawi

Prezydent Bronisław Komorowski powołał we wtorek na stanowisko ministra zdrowia profesora Mariana Zembalę. Znany kardiochirurg zastąpił Bartosza Arłukowicza. - To bardzo dobra kandydatura, ale w cztery miesiące nie da się naprawić systemu - ocenia w rozmowie z Interią były szef resortu zdrowia Marek Balicki.

Były minister zdrowia bardzo wysoko ocenia kwalifikacje i doświadczenie prof. Mariana Zembali, ale nie ukrywa, że nominacja byłego bliskiego współpracownika prof. Zbigniewa Religi jest dla niego zaskoczeniem.

Reklama

- Wszyscy oczekiwali, i były to moim zdaniem oczekiwania słuszne, żeby na te cztery miesiące ster przejął ktoś z kierownictwa ministerstwa zdrowia i dokończył rozpoczęte przez ministra Bartosza Arłukowicza sprawy. To dobra, nawet bardzo dobra kandydatura, ale w cztery miesiące nie da się naprawić systemu - zwraca uwagę nasz rozmówca.

"Heroiczny akt wsparcia Kopacz"

Zdaniem Marka Balickiego już rozpoczęła się kampania wyborcza przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi, dlatego przyjęcie nominacji przez profesora Mariana Zembalę traktuje jako "heroiczny akt wsparcia premier Ewy Kopacz".

Kluczowe pozostaje pytanie co, poza zabiegiem marketingowym i poprawą wizerunku resortu zdrowia i rządu w oczach wyborców, może zrobić w tak krótkim czasie następca Bartosza Arłukowicza? Poważnych wyzwań przed nowym ministrem jest wiele.

- Przede wszystkim chodzi o pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy, czyli spadek po poprzednim ministrze. Trzeba od razu zakasać rękawy i wykonać dobrą pracę, żeby za kilka miesięcy znów nie trzeba było tych pakietów poprawiać. Pilnej uwagi wymaga również ustawa o zdrowiu publicznym czy Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, który kończy się w tym roku, a nie mamy projektu na kolejną edycję - wylicza Marek Balicki.

Minister zdrowia w gabinetach Leszka Millera i Marka Belki oceniając rządy Bartosza Arłukowicza przyznaje, że był to "w dużej mierze czas stracony".

- Zwłaszcza na płaszczyźnie budowania dialogu ze środowiskiem medycznym i środowiskami pacjenckimi. Chodzi o budowanie tego, co jest celem WHO i demokracji w obecnym kształcie, czyli większej partycypacji wszystkich interesariuszy i stworzenie reguł funkcjonowania opieki zdrowotnej. Na tym polu minister zawiódł najbardziej - dodaje.

Niedopuszczalna sytuacja

Były szef resortu zdrowia krytycznie odnosi się do pakietu onkologicznego, który zamiast pomóc, spowodował, że znaczna część pacjentów chorych na raka czeka dłużej na opiekę medyczną.

- Tak nie może być. Część pacjentów, która otrzymała zieloną kartę zmieściła się w terminach, jednak sytuacja wielu innych dramatycznie się pogorszyła. To jest niedopuszczalna sytuacja, mówimy o ludziach chorych na raka - podkreśla Marek Balicki.

Nasz rozmówca docenił natomiast to, że za rządów Bartosza Arłukowicza wznowiony został program finansowania in vitro, nad którym sam wcześniej pracował. - Kierownictwo resortu w 2005 roku, kiedy byłem ministrem, przyjęło ten program. Później PiS go zawiesił. Minister do niego wrócił i z niewielkimi poprawkami wprowadził w życie. Słusznie się tym chwalił - kończy dwukrotny minister zdrowia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje