Reklama

Reklama

Bez mięsa da się żyć

20 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Bez Mięsa. Jego celem jest propagowanie jadłospisu na bazie warzyw, owoców, zbóż i diety wegetariańskiej, jako zdrowej dla organizmu człowieka. Jest to również okazja do tego, aby choć raz w roku zrezygnować z jedzenia mięsa, a przy tym zabijania zwierząt. - Najtrudniej było mi zrezygnować z gołąbków i pierogów z mięsem. Ciasto marchewkowe też jest pyszne - przyznaje w rozmowie z INTERIA.PL Jola, 23-letnia studentka z Krakowa, która na wegetarianizm przeszła dziewięć lat temu.

Joanna Wałęga, INTERIA.PL: Jakie są twoje poglądy na temat jedzenia mięsa?

Reklama

Jola: - Z moimi poglądami było tak, iż jakoś musiałam wszystko to sobie poukładać, cały mój pogląd na sprawę jedzenia mięsa, a raczej rezygnację z jego jedzenia. Ciężko jest mi zaakceptować wiele takich spraw jak cierpienie zwierząt, bezmyślne warunki, w jakich żyją , brak poszanowania w fermach hodowlanych, a ludzie często czerpią z tego zyski. Wielu ludzi nie wie, jakim okrucieństwem jest ich egzystencja, bo raczej życiem tego nie da się nazwać. Jakie mamy prawo do tego, by te zwierzęta tak traktować, a raczej zabijać w taki sposób? Przejście na wegetarianizm było dla mnie zaskoczeniem, ponieważ spodziewałam się jakiegoś "głodu mięsnego", podobnego do narkotycznego. Nic takiego nie miało miejsca. Wówczas podjęłam decyzję - skoro mogę żyć w taki sposób, by nie przyczyniać się do torturowania, a nawet zabijania zwierząt - wybieram takie życie.

Dlaczego wybrałaś życie bez mięsa?

- Zaczęłam być wegetarianką w 2003 roku. Zastanawiałam się nad tym, co jem i jaki ma to bezpośredni wpływ na moje zdrowie i życie. Była jakaś pustka, poszukiwanie sensu, próba akceptacji swojej osoby. Odkąd zaczęłam ograniczać potrawy mięsne, poczułam się lekko i zdrowo, nie odczuwałam potrzeby jedzenia mięsa. Wiec moja możliwość życia beż mięsa nie była raczej trudnym wyborem - po prostu wiedziałam, że wybór, którego dokonałam, jest tym trafionym.

Jak długo jesteś wegetarianką? Nie korciło cię w ciągu tych kilku lat, żeby zjeść jakąś mięsną potrawę?

- Wegetarianką jestem 9 lat. Moje początki nie były zbyt ciężkie. Trudności sprawiały raczej pomysły, jak zastąpić potrawy mięsne tymi bez mięsa. Tylko raz kusiło mnie, żeby zjeść kiełbasę, ale to było w pierwszych miesiącach, gdy przechodziłam na wegetarianizm.

Jak wyglądały początki? Czy było to dla ciebie trudne?

- Początki, hm... Gdy sięgam pamięcią wstecz, zmiany, jakie dokonywałam w jadłospisie, a także w sposobie życia, nie wywoływały we mnie wielkiego strachu i ważne było ułożyć sobie w głowie swój mały plan i wcielać go w życie. Z czasem tęsknota - o ile tak to można nazwać - za smakiem i zapachem pewnych potraw staje się mniejsza .Tak więc nie było to aż tak trudne.

Z jakich produktów było ci najtrudniej zrezygnować?

- Wychowałam się w domu, w którym królowała tradycyjna polska kuchnia. Myślę, że najtrudniej było mi zrezygnować z gołąbków i pierogów z mięsem.

Jak na twój styl życia, odżywiania zareagowali bliscy, np. rodzice? Czy nie martwią się o twoje zdrowie?

- Dla mnie samej rezygnacja z jedzenia potraw mięsnych nie była czymś strasznym. Plusem jest to, że jako młoda osoba nauczyłam się gotować i wymyślać przeróżne potrawy, które bardzo smakowały moim znajomym. Rodzice, cóż - byli lekko przestraszeni. Teksty w stylu: "A co ty teraz będziesz jeść? Sałatę?" - oczywiście w żartach - były codziennością. Z czasem jest coraz mniej docinków, głównie ze strony mojego taty, który uwielbia mięso. Musiałam co jakiś czas tłumaczyć rodzicom swoje racje, które dotyczyły wyboru wegetarianizmu. Myślę, że regularne badania, które robiłam, też dały im zapewnienie, że wegetarianizm nie szkodzi mojemu zdrowiu i nic strasznego nie może mi się stać.

Czy spotykasz się z negatywnymi uwagami dotyczącymi wegetarianizmu? Jak reagujesz, gdy atakują cię "mięsożercy"?

- Cóż, negatywne docinki są, ale tylko w domu. W mojej rodzinie nie jestem jedyną wegetarianką, więc reszta też akceptuje mój styl życia. Wszelkie docinki czy ataki staram się przyjmować jako żart. Przecież ja nikogo nie terroryzuję moim stylem życia, a jeśli już, to mogę straszyć przeciwników wegetarianizmu, że grozi im otyłość, skleroza i różne choroby serca. Staram się nie narzucać moich poglądów. Jeśli mogę, to tylko pokazuję, że ci, którzy nie jedzą mięsa, nie są gorsi od tych, którzy je jedzą.

Czym zastępujesz produkty mięsne? Nie masz problemu z zakupem bezmięsnego jedzenia?

- Kiedyś było trudniej z dostępnością produktów bezmięsnych na rynku, ale teraz ich wybór jest bardzo duży. Nie mam żadnego problemu z ich zakupem. Produkty mięsne zastępuję zwykle produktami, które można otrzymać z soi, np. kotletami sojowymi, mlekiem sojowym, serkiem tofu itp. Jest też cała gama warzyw i owoców, z których każdy może wyczarować dla siebie coś pysznego i zdrowego. Fajnym doświadczeniem, ale i zabawą, było dla mnie pieczenie chleba czy ciasta marchewkowego - po prostu pycha!

Często słyszy się, iż mięso jest dla nas ważne ze względu na różne potrzebne organizmowi ludzkiemu składniki odżywcze. Nie masz problemów ze zdrowiem? Czy nie przeszkadza ci w niczym bezmięsne odżywianie?

- Spotykałam się ze strony rodziców czy znajomych z twierdzeniem, że nie dostarczam sobie odpowiedniej ilości składników odżywczych, ale jak już wspominałam, czuję się świetnie. Ostatnio robiłam badania i lekarz powiedział mi, że wielu osobom życzyłby tak dobrych wyników. Wiele produktów takich jak rośliny strączkowe lub też cudowny tofu dostarcza dużo zdrowego białka, którym da się zastąpić mięso. Obalam więc mit, że niejedzenie mięsa może sprawiać, iż wegetarianie czują się słabiej. Taka dieta zupełnie w niczym im nie przeszkadza.

Czy zauważyłaś wzrost zainteresowania wegetarianizmem wśród znajomych? Może namówiłaś kogoś do zmiany sposobu odżywiania?

- Zastanawiam się, czy kogoś dałoby się namówić do zmiany. Znam kilka osób, które potrafią zrezygnować z jedzenia mięsa na jakiś czas, ale niecałkowicie. Można opowiadać ludziom o korzyściach płynących z niejedzenia mięsa, ale czy będą tego chcieli, to będzie ich osobista decyzja. Nikogo nie można na siłę przekonywać do swoich racji, czasem to może prowadzić do kłótni. Pamiętam, że mnie też nikt nie przekonywał. Przykład mojego kuzyna, który jest wegetarianinem, nakłonił mnie do tego, aby zrezygnować z mięsa. Może, jeśli byłoby więcej takich osób w moim otoczeniu, łatwiej byłoby mi przekonać kogoś do zdrowszego trybu życia i przejścia na dietę wegetariańską.

Co z przyszłością? Czy zamierzasz powrócić kiedyś do jedzenia mięsa?

- Wciąż uważam że jedzenie mięsa to barbarzyństwo ze względu między innymi na to, w jaki sposób jest ono pozyskiwane. Myślę jednak, że jest wiele powodów, by patrzeć coraz bardziej optymistycznie na przestrzeganie praw zwierząt. Ponieważ wegetarianizm jest coraz bardziej popularny, łatwiej skończyć z okrucieństwem wyrządzanym zwierzętom. Ze względu na brak przeciwwskazań i dobre samopoczucie na razie nie zamierzam powracać do jedzenia mięsa i myślę, że na dobre mi to wyjdzie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje