Fragmenty sensacyjnego wywiadu z Benedyktem XVI

Przyczyny skandalu seksualnego w Kościele, kryzys Europy Zachodniej, nauczanie Kościoła w kwestii celibatu, antykoncepcji, związków homoseksualnych - w sensacyjnym wywiadzie Petera Seewalda "Światłość świata" Benedykt XVI odpowiada na najtrudniejsze pytania. Poniżej prezentujemy udostępnione przez Wydawnictwo Znak fragmenty książki:

O skandalu w Kościele

Reklama

Peter Seewald: Przyczyny nadużyć są złożone. Bezradnie pytamy przede wszystkim: Jak może w tak straszny sposób postępować właśnie ten, kto codziennie czyta Ewangelię i celebruje Mszę świętą, kto sprawuje sakramenty i powinien się nimi wzmacniać?

Benedykt XVI: - To jest pytanie, które realnie dotyka "mysterium iniquitatis", tajemnicy zła. Rozważając ją, pyta się także: Co myśli ktoś taki, gdy rankiem idzie do ołtarza i celebruje Najświętszą Ofiarę? Czy przystępuje w ogóle do spowiedzi? Co mówi na spowiedzi? Jakie konsekwencje ma ta spowiedź w nim? Musiała być przecież potężnym narzędziem, które go na nowo podnosiło i zmuszało do zmiany.

- Jest tajemnicą, że ktoś, kto oddał się świętości, tak całkowicie ją traci, może stracić same jej źródła. Przecież musiał czuć przynajmniej w momencie święceń kapłańskich tęsknotę za wielkością i czystością, bo w innym przypadku nie wybrałby tej drogi. Jak ten ktoś może potem tak upaść?

- Nie wiemy tego. Tym większe ma znaczenie to, że księża muszą się nawzajem wspierać, nie mogą się stracić z oczu; że biskupi są za to odpowiedzialni i że my musimy błagać wiernych, aby także wspomagali swoich księży. I widzę w parafiach, że wzrasta miłość do księdza w momencie, gdy widzi się jego słabość i gdy wspólnota stawia sobie za cel pomaganie księdzu w przezwyciężaniu jego słabości. (...)

- Zło zawsze będzie częścią tajemnicy Kościoła. To, co ludzie, co księża zrobili w Kościele, dowodzi, że Chrystus założył Kościół i go podtrzymuje. Gdyby Kościół zależał tylko od ludzi, już od dawna leżałby w gruzach.

O prezerwatywach

- Podróż do Afryki została medialnie całkowicie przytłamszona przez jedno jedyne zdanie. Zapytano mnie, dlaczego Kościół katolicki zajmuje w sprawach AIDS całkowicie nierealistyczne i bezskuteczne stanowisko. Czułem się rzeczywiście sprowokowany, bo Kościół czyni wiele więcej niż wszyscy inni (...) bo nie przemawia jedynie z gazet, ale pomaga siostrom i braciom na miejscu. Nie odniosłem się przy tym w ogóle do problemu prezerwatyw, nie zająłem tu żadnego ogólnego stanowiska, tylko, co stało się przyczyną wielkiego wzburzenia, powiedziałem: Problemu nie można rozwiązać przez rozdawanie prezerwatyw. Musi dziać się o wiele więcej. Musimy być blisko ludzi, prowadzić ich, pomagać im; i to dotyczy zarówno zdrowych, jak i chorych.

- Faktycznie jest bowiem tak, że prezerwatywy są dostępne, gdy tylko ktoś chce je mieć. Ale samo to nie rozwiązuje problemu. Musi wydarzyć się więcej. Tymczasem upowszechniła się także w świeckiej sferze tak zwana teoria ABC, co oznacza "Abstinence - Be faithful - Condom" (abstynencja - wierność - prezerwatywa), przy czym prezerwatywa rozumiana jest jedynie jako ostatni środek, gdy obydwa poprzednie zawiodą. Oznacza to, że zafiksowanie się na prezerwatywie prowadzi do banalizacji seksualności i staje się właśnie niebezpiecznym źródłem tego, że wielu ludzi nie znajduje w seksualności wyrazu swojej miłości, lecz jedynie rodzaj narkotyku, który sami sobie aplikują. (...)

- W pojedynczych przypadkach może być uzasadnione, że ten, kto uprawia prostytucję, używa prezerwatywy i jest to pierwszy krok do umoralnienia, pierwsza część podjętej odpowiedzialności, aby móc rozwinąć świadomość tego, że nie wszystko jest dozwolone i nie wolno robić wszystkiego, co się chce. Nie jest to jednak właściwy sposób na uporanie się ze złem choroby AIDS. Walka ta nie może obyć się bez nadania seksualności prawdziwie ludzkiego wymiaru.

Oznacza to, że Kościół katolicki nie jest więc z zasady przeciwko używaniu prezerwatyw?

- Kościół nie postrzega prezerwatywy jako prawdziwego i moralnego rozwiązania problemu. W jednym czy drugim przypadku może być ona użyta z zamiarem zmniejszenia ryzyka zarażenia, jednak jedynie jako pierwszy krok na drodze do inaczej przeżywanej, bardziej ludzkiej seksualności.

O końcu świata

"Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim - czytamy u Mateusza - wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały". Będzie oddzielał jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Wtedy powie jednym: "Weźcie w posiadanie Królestwo przygotowane wam od założenia świata". Innym zaś powie: "Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny".

Jednoznaczność ostrzeżeń jest jeszcze podkreślona przez Jana: "Ja jestem światłem, które przyszło na świat, aby każdy, kto we Mnie wierzy, nie pozostawał w ciemności". Jest jeszcze wiele takich słów odnoszących się do sądu. Czy są one jedynie symboliczne?

- Oczywiście, że nie. Ten sąd, o którym tu mowa, to prawdziwy Sąd Ostateczny. Za, nazwijmy to tak, przedostatni sąd można uznać podsumowanie życia człowieka już w momencie śmierci.

Wielki scenariusz z owcami i kozłami, który szkicuje przede wszystkim Mateusz w rozdziale 25, jest próbą obrazowego wyrażenia tego, co niewyobrażalne. Nie możemy wyobrazić sobie tego niesłychanego procesu, w którym stoją przed Panem cały kosmos i cała historia. To musi zostać wyrażone w obrazach, które w jakiś sposób do nas przemówią. Wymyka się naszej wyobraźni, jak to będzie wyglądało.

- Ale to, że On jest Sędzią, że odbędzie się prawdziwy sąd, że ludzkość zostanie rozdzielona i że istnieje możliwość bycia odrzuconym, a to ma swoją wagę - to wszystko jest bardzo ważne.

- Ludzie mają dzisiaj tendencję, aby mówić sobie: nie będzie z tym wszystkim tak źle. W końcu Bóg nie może być znowu aż taki. Nie, On bierze nas serio. Zło jest jednak czymś realnie istniejącym i jako takie domaga się osądzenia. Powinniśmy więc być z całą radością wdzięczni za dobroć Boga i okazywaną nam łaskę, ale też trzeba zauważać i uwzględniać w swoim życiu powagę zła, które widzieliśmy w nazizmie i w komunizmie, a które i teraz widzimy wokoło*.

* "Światłość świata", Peter Seewald, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011

Dowiedz się więcej na temat: fragment | wywiady | Benedykt XVI

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy