Reklama

Reklama

Hasankeyf - miasto, które musi umrzeć

"Stolica cywilizacji", jak twierdzą niektórzy naukowcy, ma być zalana. Mieszkańcy tego miasta, położonego w południowo-wschodniej Turcji, otrzymali już od władz państwowych nakaz opuszczenia domostw, a sprawnego przeprowadzenia akcji ich wysiedlania ma dopilnować wojsko.

Jest to jedno z najstarszych, stale zamieszkałych miast świata, w którym naukowcy dopatrują się występowania kilkunastu kultur.

Reklama

- W książce "Sharatnama", autorstwa Sharat al-Din Bitlisi, kurdyjskiego pisarza i poety żyjącego w XVI w., występuje opowieść o przetrzymywanym w starej bizantyjskiej cytadeli nad rzeką Tygrys arabskim więźniu Hasan, który tuż przed egzekucją chciał przejechać się na swoim koniu. Strażnicy, spełniając jego ostatnią wolę, przyprowadzili wierzchowca. Hasan rozpędził się i wraz z koniem skoczył z wysokiej na ponad sto metrów skały, wprost do rzeki. Współwięźniowie, którzy obserwowali scenę tej ucieczki, krzyknęli: "Hasan keif?", co oznacza: "Hasan, jak?" - mówi Emin, członek stowarzyszenia Batman Kültür ve Sanat Derneği.

Ponoć od tego czasu to starożytne miasto - położone nad biblijną rzeką Tygrys (miejscowi mówią o niej Dîcle), w południowo-wschodniej Turcji, na obszarze historycznej krainy zwanej Górną Mezopotamią, identyfikowane z "Królestwem Ilānsurā", a w czasach rzymskich mianowane Cepa lub Kiphas - zaczęto nazywać Hasankeyf.

Kolebka europejskiej cywilizacji


Po prawej stronie drogi wije się rzeka, po lewej wznoszą się żółtawe, piaskowe skały z wydrążonymi w nich przez wiatr i wodę grotami, niegdyś zamieszkałymi. Przeciwległy, wysoki brzeg rzeki przykuwa uwagę. Wielki, brunatny masyw skamieniałego piasku, wynurzający się niemal z nurtu rzeki, tworzy naturalną warownię. To właśnie tu, u zbiegu trzech dolin schodzących do rzeki w miejscu dawnego brodu, około 15 tysięcy lat temu wędrujący z Afryki do Europy ludzie postanowili się osiedlić. Na swoje mieszkania, a raczej siedliska, wykorzystali naturalne groty, licznie występujące wzdłuż klifowych brzegów doliny rzeki, a także na stokach okolicznych wzgórz.

W epoce neolitu tereny te były zamieszkałe przez ludy osiadłe, o czym świadczą liczne ślady pozostawionej przez nie ceramiki. W listopadzie 2007 roku archeolodzy odkryli w okolicy Hasankeyf, pod podłogą starożytnego domostwa, szkielety prehistorycznych kochanków datowane na 6100 r. p.n.e. Według prof. dr. Oluş Arika z Uniwersytetu w Ankarze, urbanizacja tego miejsca zaczęła się około 4 tysięcy lat p.n.e., a więc 6 tysięcy lat temu.

W skalnych grotach doliczono się ponad 8 tysięcy domostw. Na terenie miasta i w jego okolicy znajdowały się nie tylko mieszkania, ale również koszary wojskowe, a także - w czasach późniejszych - chrześcijańskie klasztory.

Zabytkowe miasto

W wielu grotach do początku lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia mieszkali ludzie. Również dzisiaj niektóre z nich są nielegalnie zamieszkiwane. Część grot wykorzystywana była do 2010 r. na magazyny, sklepy z pamiątkami czy kawiarnie. Jednak większość została opuszczona, bowiem w 1960 r., specjalnym dekretem rządowym, nakazano miejscowej ludności przeprowadzenie się do domów na obrzeżach miasta, które notabene przesiedlani musieli sobie sami wybudować. Stoją teraz na skarpie takie brzydkie, zimne i nieprzyjemne "klocki"...

- Hasankeyf było miejscem krzyżowania się wielu kultur: sumeryjskiej, akadyjskiej, babilońskiej, medyjskiej, kurdyjskiej, perskiej, rzymskiej, bizantyjskiej, Omajadów, Abbasydów, Turków seldżuckich i Turków osmańskich - mówi Vahap Kusen, burmistrz Hasankeyf. - Przechodziły tędy szlaki handlowe, między innymi słynny jedwabny szlak.

Prawdopodobnie już w IV w., a na pewno w V w. n.e. mieściło się w Hasankeyf biskupstwo jednego z niezależnych kościołów wschodnich. Zapewne był to Kościół syriański. Jego przedstawiciel, biskup z Hasankeyf, reprezentował ponoć chrześcijaństwo wschodnie podczas soboru chalcedońskiego w 451 roku. W okresie późniejszym wszystkie kościoły zostały zniszczone lub zamienione na meczety, a do dzisiaj pozostały po nich tylko fascynujące ruiny, bogate w stiukowe dekoracje, na które często składa się pismo kufickie.

O zabytkach Hasankeyf można mówić długo. Mnie one urzekły. Wysokie minarety, jeden z bocianim gniazdem, symbolem Hasankeyf, bizantyjska cytadela i późniejsze średniowieczne pałace, kilka meczetów, grobowiec świętego Imama Abdullaha Zeynelbeya Türbesi (Zeynel Bey), który przez lata był ważnym miejscem pielgrzymkowym, głównie kobiet upraszających o łaskę potomstwa i najważniejszy obiekt - filary średniowiecznego mostu (Stary Most - Pira Kevirî). Podobne widziałam w Syrii i w Iraku. Imponujące są też rozwiązania inżynierii wodno-kanalizacyjnej, działające dzięki sieci wydrążonych w skałach tuneli połączonych z naturalnymi cysternami. Woda płynęła w nich nie tylko z góry na dół, ale również pod górę, do pompowania wykorzystywano bowiem siłę jej spadku.

Złoty okres Hasankeyf przypada na XI - XIII wiek. Prof. Albert Gabriel, francuski archeolog, prowadząc w Hasankeyf w latach 30. XX wieku badania archeologiczne uznał, że jest to jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miejsc w Turcji. Na terenie miasta i w jego najbliższej okolicy znajduje się 208 stanowisk archeologicznych, ale do dzisiaj zaledwie 14 z nich zostało przebadanych.

Ma zniknąć z powierzchni Ziemi

Władze Turcji zadecydowały, że właśnie w tym niezwykłym miejscu powstanie największy na terenie kraju zbiornik wodny, o powierzchni 313 km² (inne źródła podają 526,82 km²), głęboki na 138 m i długi na 140 km, który przykryje prawie wszystkie groty, a także większość budowli wzniesionych między VI a XVI wiekiem.

Pomysł budowy zapory Ilisu, w ramach projektu GAP (South Eastern Anatolia Project) powstał w 1954 r. Jednak ceremonii otwarcia budowy, m.in. z przyczyn finansowych (koszt znacznie przekroczy 2 miliardy dolarów), dokonano dopiero w sierpniu 2006 roku. Prace budowlane rozpoczęto w lipcu 2010 r. (maszyny ustawiono już w 2009 r.) i to już po wycofaniu się wszystkich zagranicznych instytucji finansujących budowę. Turcy zdecydowali się na finansowanie budowy z wewnętrznych źródeł, mimo że powstaje w ten sposób najmniej wydajna elektrownia w ich kraju, a utworzenie tak dużego zbiornika wodnego będzie miało destruktywny wpływ na otoczenie.

Pomijając kwestie społecznych protestów na skalę międzynarodową, w którą włączyły się wszystkie pozarządowe międzynarodowe organizacje zajmujące się ochroną zabytków, a także grono naukowców, pojawia się problem dotyczący zmiany klimatu, zniszczenia 6 tysięcy hektarów powierzchni rolnej, wyniszczenia unikatowych gatunków flory i fauny, zalania prawie 100 miejscowości (dzisiaj mówi się już o 200 miejscowościach w Dolinie Tygrysu, które znikną z powierzchni Ziemi), spowodowania migracji ponad 100 tysięcy osób i pojawienia się nieznanych w tym rejonie chorób, takich jak malaria, astma czy bronchit.

Energia z zapory w stu procentach będzie transportowana do zachodniej Turcji. Przy wykorzystaniu produkcji maksymalnie do 35 proc. możliwości, zakłada się 25 proc. strat podczas jej przesyłu. Za to ma się podnieść poziom życia miejscowej ludności, bowiem powstanie 10 tysięcy miejsc pracy oraz archeologiczny park na świeżym powietrzu. Ponadto zalew będzie dużą atrakcją i miejscem rozwoju sportów wodnych - z przystanią, amfiteatrem i kawiarniami na tarasach.

Do lipca 2010 r. Hasankeyf rocznie odwiedzało 3 mln turystów, teraz nie przyjeżdża prawie nikt, bowiem od Ramadanu w 2012 r. na teren cytadeli nie wolno wchodzić. Pilnuje tego wojsko. Zalewanie Hasankeyf ma nastąpić jeszcze w pierwszym półroczu 2013 r., ale nie wiadomo czy do tego dojdzie, bo w styczniu tego roku w rządzie tureckim wystąpiła sytuacja patowa.

Rada Państwa formalnie wstrzymała budowę tamy, gdyż jest ona sprzeczna z tureckim prawem dotyczącym ochrony środowiska. Prace budowlane są jednak nadal prowadzone. A przecież potencjałem Hasankeyf nie jest energia wodna lecz słoneczna. Jest to miejsce, w którym słońce świeci przez 3300 godzin rocznie.

Hasankeyf przestało być urokliwym miejscem. Tereny wokół miasta są rozkopane. Wykonano już pierwszy tunel, przez który ma popłynąć woda. Zdjęcia dołączone do tego tekstu są unikatowe, gdyż takich ujęć już się nie zrobi.

W Hasankeyf powszechny jest pogląd, że budowa tamy ma na celu zatrzeć kurdyjską historię i kurdyjską kulturę, a przede wszystkim kontrolować dostawy wody do Syrii i Iraku. Hasankeyf stało się symbolem światowego dziedzictwa kulturowego, które z przyczyn politycznych nie ma prawa istnieć.

Maria Giedz

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: zabytki | historia | nauka | Turcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy