Reklama

Reklama

Hejt w internecie. Jak z nim walczyć?

Czy możliwa jest dyskusja w internecie bez narażenia się na ataki ze strony hejterów? Czy mowa nienawiści stała się nieodłącznym elementem sieci, który musimy akceptować? - Nie możemy się godzić na naruszanie dóbr osobistych drugiego człowieka, pisanie uwłaczających komentarzy, ale też publikowanie zdjęć i filmików, mających na celu poniżenie innej osoby. To jest przestępstwo. Musimy reagować, bo brak reakcji to przyzwolenie na dalsze działanie sprawcy - zwraca uwagę mł. insp. Gerard Bah, pełnomocnik wojewody świętokrzyskiego ds. mniejszości narodowych i etnicznych.

Mowa nienawiści (ang. hate speech) - za raportem Sławomira Łodzińskiego pt. "Problemy dyskryminacji osób należących do mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce" - to wypowiedzi ustne i pisemne (...) lżące, oskarżające, wyszydzające i poniżające grupy i jednostki z powodów po części od nich niezależnych; takich jak przynależność rasowa, etniczna, religijna, a także płeć, preferencje seksualne.

Reklama

Wybierzmy losowo jakikolwiek artykuł w internecie i przeczytajmy komentarze. Merytoryczna i kulturalna dyskusja to rzadkość, dominuje agresja, bluzgi i wyszydzanie. Dostać po głowie może każdy: od bohatera artykułu i jego autora, po inne osoby komentujące na forum. Popularny hejt stał się przykrą wizytówką internetu. Jak niebezpiecznym jest zjawiskiem? Jak możemy przeciwdziałać mowie nienawiści w internecie? O tym w rozmowie z Interią opowiada mł. insp. Gerard Bah.

Dariusz Jaroń, Interia: Na ile poważnym zjawiskiem w Polsce jest hejt w internecie?

Mł. insp. Gerard Bah: - Ostatnie badania na ten temat opublikowano w 2014 roku, a ich wyniki mówią same za siebie. Czytając dane i obserwując to, co dzieje się w polskim internecie, uważam, że jest to bardzo duży problem. Tak naprawdę mowa nienawiści przeniosła się z przestrzeni publicznej do internetu, gdzie ludzie czują się bardziej anonimowi i myślą, że unikną kary.

U nas hejtu jest więcej niż w innych krajach?

- Nie mam danych na temat sytuacji w innych krajach i - szczerze mówiąc - nie bardzo mnie one interesują. Mamy się licytować, gdzie jest lepiej, a gdzie gorzej? To nie ma sensu. Niezależenie od liczby negatywnych wpisów, trzeba walczyć z tym zjawiskiem. Nawet z pojedynczym nienawistnym postem.

Internauta ma przekonanie, że jak się nie podpisze pod postem imieniem i nazwiskiem, to jest anonimowy.

- To mylne przekonanie. Ktoś, kto się nie podpisze, jest anonimowy, ale tylko dla innych internautów biorących udział w dyskusji lub czytających jego komentarz. Natomiast dla organów ścigania w przestrzeni internetowej naprawdę nie jesteśmy anonimowi. Technika jest w obecnych czasach tak daleko posunięta, że policja jest w stanie ustalić, gdzie i przez kogo został zamieszczony każdy wpis.

- Ściganie to jedno, niepokoi mnie natomiast brak reakcji ze strony osób, które czytają pełne nienawiści wpisy. Chodzi o zgłaszanie moderatorom komentarzy do usunięcia, ale też wpis odwetowy - reakcja na taki nienawistny komentarz. O krótki komunikat: "Nie pisz w ten sposób, bo obrażasz ludzi". Nie ma czegoś takiego.

Można to jakoś wytłumaczyć?

- Zauważam taką tendencję, że jeżeli sprawa zostanie nagłośniona w mediach przez organizacje pozarządowe, wtedy głośno się o niej mówi. W innych przypadkach, co też widać np. po wulgarnych napisach na murach, niestety ludzie przechodzą obok problemu obojętnie, w myśl zasady, że jeżeli nie dotyka to mnie, to się tym nie interesuję. W internecie jest to posunięte jeszcze dalej. Trudno powiedzieć czym to jest spowodowane, być może jest tego tak wiele, że ludzie przestali już na to reagować.

Hejt stał się częścią internetu?

- Dokładnie. Wygląda to tak, jakby dyskusja na forach internetowych i na portalach bez hejtu nie mogła funkcjonować. Hejtujemy wszystko i wszystkich. To nie są już tylko grupy mniejszościowe, zawsze hejtowane w taki czy inny sposób, problem dotyczy każdego. Ofiarą mowy nienawiści w internecie może stać się każdy z nas.

Jakie grupy społeczne są w największym stopniu narażone na atak w sieci?

-  Najbardziej narażone są osoby homoseksualne i transpłciowe. Pojawił się nowy trend. Wcześniej ta grupa społeczna była postrzegana przez pryzmat gejów i lesbijek. Obecnie problem dotyczy również osób transpłciowych. Drugą grupą narażoną na ataki są osoby pochodzenia żydowskiego, kolejną - osoby pochodzenia romskiego. W ostatnim czasie zauważalny jest także wzrost mowy nienawiści wymierzonej w kierunku osób wyznania islamskiego, co w pewnym stopniu jest powodowane sytuacją geopolityczną na świecie.

W którym momencie organy ścigania interesują się autorem nienawistnego wpisu? Policja odpowiada na zgłoszenia czy również monitoruje to, co dzieje się w sieci?

- Policja oczywiście monitoruje internet, ale nie jesteśmy w stanie wyłapać wszystkich nienawistnych postów. Przypominam o obowiązku zgłoszenia do organów ścigania publikacji, które są przestępstwem - dyskryminują m.in. ze względu na pochodzenie, narodowość, rasę. Przypominam też, że przestępstwem w myśl kodeksu karnego jest nawoływanie do agresji. Każdy kto wejdzie w posiadanie wiedzy o tym, że zostało popełnione przestępstwo, powinien taką informację zgłaszać.

Kiedy negatywny komentarz ma znamiona przestępstwa i powinniśmy interweniować nie tylko u moderatora?

- Zasada jest taka, że przestępstwem jest to, co wyczerpuje znamiona ustawowe przepisów wskazanych w kodeksie karnym. Mamy artykuł 257 kodeksu karnego, mówiący o znieważeniu ze względu na pochodzenie etniczne, narodowe, rasowe, są artykuły traktujące o pomówieniu (212), wreszcie bardzo ważny art. 256 - dotyczący propagowania faszyzmu lub innego totalitarnego ustroju lub nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym, wyznaniowym czy bezwyznaniowym.

- Nie możemy też zapominać o innych artykułach kodeksu karnego, takich jak choćby art. 119 (groźby bezprawne i przemoc odnoszący się do grup mniejszościowych), czy 196 - obraza uczuć religijnych. Najważniejsza jest reakcja na wszystkie posty, które obrażają drugiego człowieka. Rozważanie, czy popełniono przestępstwo czy nie, to już inna kwestia. Pamiętajmy też, że przestępstwo tzw. z nienawiści - uprzedzenia, dyskryminacja - ma rozszerzona definicję. Może nim być np. graffiti na murach czy utwór muzyczny. Kluczowa jest tutaj motywacja działania sprawcy.

Jak się bronić przed hejtem?

- Przede wszystkim trzeba reagować. Nie możemy się godzić na naruszanie dóbr osobistych drugiego człowieka, pisanie uwłaczających komentarzy, ale też publikowanie zdjęć i filmików, o czym nie wspominaliśmy, mających na celu poniżenie innej osoby. To jest przestępstwo. Musimy reagować, bo brak reakcji to przyzwolenie na dalsze działanie sprawcy.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje