Lawina pytań o szkolny WF. Co z tym egzaminem?

Podczas środowej debaty na temat sportu w szkole ministrowie Anna Zalewska i Witold Bańka zapowiedzieli wprowadzenie podstawowych testów sprawnościowych, szybko okrzykniętych "narodowym egzaminem z wychowania fizycznego". Po lawinie pytań i medialnych doniesień, resorty jednak szybko wycofały się ze swoich decyzji. Wyjaśniamy, o co chodzi w dyskusji na temat powszechnych testów z WF-u i jakie inne pomysły przewinęły się w debacie na temat sportowej aktywności uczniów.

Premier Beata Szydło podczas styczniowej konferencji prasowej, dotyczącej planów Ministerstwa Sportu i Turystyki na 2016 rok, powiedziała, że "nie ma sukcesów sportowych, jeśli nie inwestuje się w dzieci i młodzież". Jak podkreślała, "tematyka sportu i aktywności fizycznej dzieci i młodzieży nie może zostać wyłączona z dyskusji o zmianach w systemie oświaty".

Reklama

Ministrowie Anna Zalewska i Witold Bańka szybko zapowiedzieli szereg rozwiązań, które mają zaszczepić w dzieciach i młodzieży chęć do sportowej aktywności i rywalizacji. Jednak nie wszystkie z nich spotkały się z entuzjazmem.

Początkowe zapowiedzi

W środę, 10 lutego, w Centralnym Ośrodku Sportu w Warszawie odbyła się debata pod hasłem "Kształcenie dzieci i młodzieży w ramach zajęć wychowania fizycznego" z udziałem ministra sportu i turystyki Witolda Bańki oraz minister edukacji Anny Zalewskiej. Jedną z zapowiedzianych przez resorty zmian było wprowadzenie powszechnych testów sprawnościowych dla uczniów szkół podstawowych. Pomysł ministerstw nazwano "narodowym egzaminem z wychowania fizycznego", o czym pisaliśmy TUTAJ

Narodowego egzaminu nie będzie

Po rozpętanej burzy i lawinie pytań odnośnie nowego rozwiązania Ministerstwo Sportu i Turystyki wycofało się ze swoich zapowiedzi. Testy sprawnościowe nie mają być obowiązkowe, a posłużą jedynie stworzeniu powszechnej bazy informacji, do której dostęp będą mieć rodzice, uczniowie i nauczyciele.

Testy na wyłonienie talentów

Powszechnym spisem informacji nt. sprawności uczniów ma być tzw. Narodowa Baza Talentów. To właśnie ona wzbudza najwięcej kontrowersji. MSiT w rozmowie z Interią poinformowało jednak, że pomysł stworzenia bazy nie zakłada przeprowadzania obowiązkowych egzaminów, a jedynie organizację w szkołach określonych prób sprawności fizycznej.

- Na podstawie uzyskanych na przestrzeni lat wyników tych prób, w oparciu o parametry fizyczne uczniów, np. wzrostu lub innych cech predysponujących do określonego sportu, zostanie wyłoniona uzdolniona grupa dzieci i młodzieży, jako potencjalnych zawodników do rozpoczęcia treningów w określonym zakresie - informuje biuro prasowe MSiT.

Zadania przewidziane w ramach testów to m.in. podciąganie na drążku, skok w dal z miejsca czy bieg na 60, 600 lub 800 metrów.

Nikt jednak nie podaje szczegółów, kto będzie zajmować się uzupełnianiem bazy i wyłanianiem z niej potencjalnych talentów. Nie wiadomo, czy będzie to dodatkowy obowiązek nauczycieli wychowania fizycznego, czy może specjalnie zatrudnianych, lokalnych trenerów.

Badanie kompetencji nauczycieli WF-u

- Konieczne jest również przeprowadzenie kompleksowego badania szkolnego z wychowania fizycznego, obejmującego diagnozę poziomu kompetencji zawodowych nauczycieli wychowania fizycznego i nauczycieli nauczania zintegrowanego - informuje MSiT.

W ocenie ministerstwa, przeprowadzenie badań wśród nauczycieli jest jednym z rozwiązań, które także przyczyni się do zahamowania spadku formy u ich podopiecznych.

Nowe pływalnie, sale i boiska

Resorty planują uruchomić także program wsparcia dla małych i średnich klubów sportowych. Projekt zakłada dofinansowanie trenerów, zgrupowań i zakupu niezbędnego sprzętu sportowego w kwocie co najmniej 15 mln zł. Kolejnym pomysłem jest pilotażowy program "Delfinek", dzięki któremu uczniowie szkół podstawowych mogliby cieszyć się własnymi, przyszkolnymi pływalniami.

MSiT planuje także dofinansować gminom hale sportowe oraz zapewnić samorządom wsparcie w ramach budowy oraz modernizacji szkolnych sal i boisk. Na razie nie mówi się o konkretnych terminach działań.

Powrót SKS-ów

Podczas styczniowej konferencji Beata Szydło mówiła, również, że "dla zdrowia wszystkich polskich dzieci ważny jest ruch i to, by miały gdzie ćwiczyć". W myśl jej słów, na środowej konferencji zapowiedziano powrót Szkolnych Klubów Sportowych (SKS).

- SKS-y będą stanowiły jeden z fundamentów spójnej koncepcji szkoleniowej - powiedział podczas środowego spotkania minister sportu i turystyki Witold Bańka.

Dzięki SKS-om, uczniowie mogliby ćwiczyć to, co ich interesuje w grupach międzyklasowych lub międzyszkolnych. Ma to być realizacją trzeciej i czwartej godziny WF-u w szkołach. Jednak i w tym przypadku, termin wdrożenia pomysłu nie jest jeszcze znany.

Polska powyżej przeciętnej

Według raportów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), uczniowie polskich szkół nie wypadają źle w rankingach aktywności fizycznej.

- Polska plasuje się mniej więcej w środku lub nieco powyżej przeciętnej dla badanych państw w zależności od badanej grupy wiekowej - informuje biuro prasowe MSiT. - Regułą dla badanych państw, w tym Polski, jest to, że chętniej aktywność fizyczną podejmują chłopcy, a ilość czasu spędzonego na aktywności fizycznej maleje wraz z wiekiem - dodaje.

- Ze szczątkowych badań z 2014 roku dla Polski wynika też, że tendencje są pozytywne i młodzież nieco chętniej podejmuje aktywność fizyczną - tłumaczy.

Pomimo danych z raportów WHO, szacuje się, że co trzeci uczeń w polskiej szkole ogranicza swój ruch tylko do lekcji WF, a na aktywność fizyczną poświęca mniej czasu niż na komputer i inne rozrywki. 

***

Zagłosuj w naszej mapie preferencji

Interia udostępniła specjalne narzędzie, za pośrednictwem którego można wypowiedzieć się na temat wprowadzenia egzaminu z wychowania fizycznego.

Na podstawie tych głosów budowana jest mapa preferencji, dzięki której można zobaczyć, jak rozkładają się głosy w poszczególnych województwach i powiatach.

Jeśli masz problemy z wyświetlaniem mapy kliknij TUTAJ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje