Mafia nadal werbuje

Już rok temu alarmowaliśmy o obozach pracy we Włoszech. Ale sporo osób i tak przyjęło oferty mafijnych pośredników - mówi konsul Anna Bednarek z Konsulatu RP w Rzymie.

Ozon: Czy była pani w pobliżu, gdy włoscy karabinierzy uwalniali Polaków?

Reklama

Anna Bednarek: Nie wiedzieliśmy, kiedy wkroczą do akcji. Poinformowano nas tuż po zakończeniu operacji, bardzo wcześnie rano. Zaraz ruszyliśmy do Bari. Byliśmy na miejscu w tym samym czasie, kiedy autokar wypożyczony przez konsula honorowego dowiózł Polaków z pól do konsulatu w Castellana Grotte. Wszyscy, którzy zostali zidentyfikowani przez policję, mogli wyjechać. 24 osoby poprosiły nas o pomoc, pozostałe 76 mogło wrócić do kraju na własną rękę. Wszystko wskazuje jednak na to, że większość z nich będzie się starała znaleźć inną pracę w pobliskich gospodarstwach rolnych.

Co pani wiadomo na temat czterech samobójstw, o których donosi prasa?

Na konferencji prasowej 18 lipca karabinierzy mówili jedynie o czterech zgonach obywateli polskich w regionie Foggia, których okoliczności budzą wątpliwości organów ścigania. Policja będzie dopiero ustalała, co mogło być ich przyczyną.

Czy widziała pani któryś z tych obozów pracy?

Tych, gdzie karabinierzy przeprowadzili akcję, nie widziałam. Widziałam natomiast pole w tym samym rejonie w Orta Nova, z którego pod koniec sierpnia ub. roku karabinierzy uwolnili 70 Polaków i kilkunastu Słowaków. Rozmawialiśmy wtedy z polskimi robotnikami. Zorganizowaliśmy im nocleg i pomogliśmy w transporcie do kraju.

Od kiedy nasza ambasada wie o tym procederze? Skąd pochodził pierwszy sygnał?

Pojedyncze informacje dostawaliśmy od dłuższego czasu. Sygnał, który uruchomił akcję policji, dostaliśmy rok temu od rodzin młodych osób przebywających właśnie w Orta Nova. Konsulat RP w Rzymie, z pomocą Konsulatu Honorowego w Bari poinformował władze włoskie i zwrócił się z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu sytuacji i o udzielenie tym ludziom pomocy. Po naszych interwencjach w połowie sierpnia 2005 r. doszło do ujawnienia pierwszego obozu. Później Włosi nadal prowadzili dochodzenie.

Efektem była ubiegłotygodniowa akcja karabinierów.

Czy to prawda, że wtedy polscy robotnicy uwolnieni w Orta Nova nie chcieli współpracować z policją?

Bardzo ostrożnie składali zeznania. To, co mówili, niczego nie wnosiło do sprawy. Dopiero potem, kiedy poczuli się bezpieczniej, ci, którzy zostali u konsula honorowego w Bari, powiedzieli więcej.

Polacy nie składali zeznań, bo podobno bali się nie tylko zemsty gangsterów we Włoszech, lecz także na swoich rodzinach w kraju.

Czy to możliwe, żeby zagrożenie było tak duże?

Nie zrozumie tego nikt, kto nie był w takim łagrze. Pilnowano ich w dzień i w nocy, wygrażano kijem baseballowym, żeby szybciej pracowali. Łatwo było uwierzyć, gdy "pracodawca" groził: jeżeli coś powiesz, to dobierzemy się do twojej rodziny.

Nie potrafię powiedzieć, czy dochodziło do represjonowania rodzin, ale wiem, że robotnicy byli rekrutowani z małych miejscowości, czasem przez sąsiadów, znajomych. Łatwo byłoby dotrzeć do ich krewnych.

Kilka miesięcy po interwencji w Orta Nova dostali państwo kolejne sygnały świadczące o tym, że proceder dalej się rozwija.

To jest niepokojące. Staraliśmy się rozpowszechnić w polskich mediach informacje o tym, co się wydarzyło, że takie miejsca nadal istnieją. Uczulaliśmy, żeby przed wyjazdem do Włoch weryfikować oferty pracy. Mimo to wiele osób zdecydowało się wyjechać. Być może niektórzy wyszli z założenia, że skoro w Orta Nova miała miejsce udana akcja policyjna, to znaczy, że problem jest rozwiązany. Tymczasem przeprowadzenie pojedynczej akcji, choćby takiej, w której uwalnia się nawet sto osób, nie oznacza zlikwidowania zjawiska. To wymaga rozpracowania całej siatki przestępczej. Nielegalni pośrednicy pracy w Polsce nadal funkcjonują.

Czy to prawda, że w proceder zaangażowana jest włoska mafia? Śledztwo nabrało impetu dopiero, gdy przejęła je wyspecjalizowana komórka zajmująca się zwalczaniem tej organizacji.

Niewątpliwie tak było.

Czy dostają państwo sygnały o nadużyciach z innych farm na terenie południowych Włoch?

Mamy kilka zgłoszeń o pojedynczych przypadkach wykorzystywania i zmuszania do pracy. Na razie brak jednoznacznych informacji o podobnych obozach pracy, w których przetrzymuje się Polaków.

Dowiedz się więcej na temat: W.E. | Bari | karabinierzy | mafia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy