Podwyżka ceny prądu

Właśnie czytam w "Gazecie Wyborczej" tytułowy tekst "TANI PRĄD DLA BIEDNYCH". Co oczywiście oznacza: "Drogi prąd dla całej reszty" - ale po co ludziom mówić, że szklanka jest do połowy pusta? Mówi się optymistycznie, że jest do połowy pełna...

Autorzy (pp. Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński i Rafał Zasuń) twierdzą, że wedle energetyków prąd dla gospodarstw domowych jest za tani. Więc jakieś związki zawodowe i jakaś Komisja Trójstronna (takiego organu NIE MA W KONSTYTUCJI!!) mają podjąć decyzję o dwukrotnej podwyżce ceny prądu.

Reklama

"Rząd" po prostu boi się podjąć takiej decyzji sam - więc chce, by "podjęły ją" jakieś nieprawdopodobne zupełnie ciała. Co mają wspólnego z ceną prądu związki zawodowe??!? A "Komisja Trójstronna reprezentuje ponoć" pracodawców (czyli w praktyce jakieś ich związki, które - też dziś czytam w "Gazecie Prawnej" - zdaniem przedsiębiorców nie reprezentują pracodawców..), "pracobiorców" - czyli harpie zwane "związkami zawodowymi" - oraz "Rząd", czyli gang rabujący nas z pieniędzy na każdym kroku...

A gdzie reprezentanci konsumentów? Nigdzie. W socjalizmie (w euro-socjalizmie też!) konsument ma żreć to, co mu "pracobiorcy" i "pracodawcy" wypichcą, a "Rząd" zatwierdzi!

Rok temu "Rząd" podniósł cenę prądu dla firm o 100 proc. A teraz chce to zrobić wszystkim innym.

Tu uwaga. Przeciętny Polak myśli, że jak cena butów wzrosła dwukrotnie, to zyski szewców się podwoiły. To błąd!

Jeśli buty sprzedaję za 100 zł, a moje koszty wraz z podatkami wynoszą 80 zł, to mój zysk wynosi 20 zł. Jeśli cena wzrośnie do 200 zł, to mój zysk wyniesie 200 - 80 = 120, czyli wzrośnie sześciokrotnie!

Oczywiście, znacznie wzrośnie i podatek. Innymi słowy: "Rząd", "pracobiorcy" i "pracodawcy" podzielą się naszymi pieniędzmi.

Ten dekret "Rządu" nazwano "uwolnieniem ceny energii". Przypomnijmy sobie, że przed podwyżką cen koncerny energetyczne całkiem nieźle zarabiały. To ile zarabiają po podwojeniu ceny energii?!? Czemu ona wzrosła? Czemu konkurencja między elektrowniami nie spowodowała obniżki ceny?

Ano temu, że na zachodzie Europy odbiorcy są bogaci i ceny energii były znacznie wyższe. Więc nasze elektrownie zaczęły sprzedawać prąd na Zachód - i trudno im się dziwić. A ceny się wyrównały. A teraz najważniejsze.

Po takiej podwyżce w Polsce powinno się zaroić od firm i firemek chcących postawić minielektrownię zamiast starego młyna, elektrownię węglową, czy elektrownię atomową. Powinno być tak i w całej Europie...

...a nie jest!

Przeciwnie: "Rząd" (i Komisja Europejska) robią co mogą, by takie elektrownie NIE powstały. Dlaczego? Bo od ogromnych zysków elektrowni ONI ściągają OGROMNE podatki (i akcyzę!). Jakby cena energii spadła dwukrotnie, to wpływy z tych podatków byłyby sześć razy mniejsze.

Jasne?

Przez "liberalizację" ONI nie rozumieją zezwolenia każdemu, by sobie produkował prąd, jak chce, tylko uwolnienie cen!!!

To ja za taką "liberalizację" dziękuję. Pamiętam, jak PZPR w 1976 "zliberalizowała" cenę szynki... Co było zresztą znacznie bardziej uzasadnione niż ta podwyżka.

Pamiętacie Państwo aferę z cukrem? KE tak długo likwidowała cukrownie, aż cukru zabrakło, cena poszła dwukrotnie w górę - i trzeba cukier sprowadzać... z Karaibów!! Zużywając ropę w ramach walki z GLOBCIem...

Euro-komisarka od rolnictwa, tow. Marianna Fischer Boel, powiedziała ostatnio: "Jestem warta każdego miliona, jaki zarobiłam!". Ta banda durniów i złodziei najwyraźniej uważa, że działa słusznie!!! I to chyba jest najgorsze.

Pamietajcie więc Państwo, by nie zagłosować przypadkiem w czerwcu na nikogo z tej Bandy Czworga: PO, PiS, PLS i SLD!

Zobacz nasz raport specjalny: Janusz Korwin-Mikke - zawsze pod prąd

Dowiedz się więcej na temat: tani | ceny prądu | podwyżka | prąd

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje