Reklama

Reklama

Polska znów może zacząć bać się Rosji

W sprawie rosyjskiej agresji na Gruzję NATO zawiodło. Mimo groźnie brzmiących słów o "żałosnych groźbach względem Polski" i zapowiedzi, że stosunki Sojusz-Rosja nie będą już takie same, właściwie nic się nie dzieje, a Rosja spokojnie i bez zakłóceń realizuje swój plan ponownego podporządkowania sobie państw Europy Wschodniej.

Na tę ostrą krytykę NATO pozwolił sobie na łamach "National Review" konserwatywny publicysta amerykański i zdobywca Pulitzera Charles Krauthammer.

Reklama

NATO nic nie robi

"Przeczytajcie sobie pięć pierwszych paragrafów oświadczenia NATO w sprawie rosyjskiej agresji na Gruzję, a gwarantuję, że nie znajdziecie tam wytłumaczenia, kto zaatakował kogo (...) - pisze z ironią Krauthammer - Dopiero w paragrafie szóstym NATO, sojusz zrzeszający 26 państw, za którym stoi 900 milionów ludzi, sięga po swój karzący miecz, by zuchwale oświadczyć, że 'rosyjska akcja wojskowa' - nie agresja, nie inwazja, nawet nie wtargnięcie, ale 'akcja' - jest 'sprzeczna z rolą sił pokojowych".

Jaka jest odpowiedź NATO na tak zdefiniowany występek Rosji? Odwołanie kolejnego spotkania Rady Rosja -NATO.

"I to wszystko! - nie kryje krytyki amerykański publicysta - Żadnego wykluczenia z G-8. Żadnego sprzeciwu wobec wejścia Rosji do WTO. Żadnego odwołania uczestnictwa w zimowych igrzyskach w Soczi w 2014 roku. Żadnego głosu poparcia dla rządu Saakaszwiliego. Zauważcie - nie chodzi tutaj o podjęcie akcji wojskowej, ale środki - absolutnie bezbolesne dla Zachodu - które dotkliwie ugodziłyby w Rosję".

Według Krauthammera Rosja ma teraz o wiele więcej słabych punktów, zależnych od sytuacji międzynarodowej, niż za czasów zimnej wojny. Problem jednak w tym, że NATO nie zdecydowało się ugodzić w żaden z nich.

Stara Europa śpi

Brak woli zdecydowanego działania widać zwłaszcza wśród państw Zachodniej Europy: brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband zdecydowanie sprzeciwił się wykluczeniu Rosji z G-8, a niemiecki dyplomata stwierdził, że podnoszenia przez NATO kwestii rosyjskiej agresji na Gruzję nie ma sensu i najlepiej omówić to najpierw na forum ONZ (a nikomu nie trzeba przypominać jak opornie działa ta organizacja, niedługo po wprowadzeniu rosyjskich wojsk do Osetii Płd. ONZ nie potrafiło wydać wspólnej deklaracji na ten temat z powodu rosyjskiego weta).

Na tym tle - według Krauthammera - na plus zasłużyła Francja, która jako jedyna próbowała coś zrobić. Jednak Rosjanie dość sprawnie wykiwali Nicolasa Sarkozy'ego. Artykuł piąty przygotowanego przez niego paktu o zawieszeniu broni pozwala Rosji "wprowadzić dodatkowe środki bezpieczeństwa" w granicach Gruzji. Taki zapis wystarczy Moskwie w zupełności, by mogła zaprowadzić na terenach swojego sąsiada okupację.

Dowiedz się więcej na temat: sojusz | publicysta | wschodnia | Europa | NATO

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje