​Subtelny jak Kurski. TVP po zmianach

Generalna wymiana kadr w TVP nie pozostała bez wpływu na narrację prezentowaną w wieczornych "Wiadomościach" i w TVP Info. - Jest to dworska telewizja lizusowska - zarzuca medioznawca dr hab. Maciej Mrozowski. - Pluralizm jest zachowany, a widzowie są zadowoleni - broni telewizji Jacka Kurskiego partia rządząca.

Jacek Kurski, gdy tylko odebrał nominację na prezesa TVP, natychmiast przystąpił do działania. Z dnia na dzień z telewizją rozstali się m.in. Piotr Kraśko, Beata Tadla, Jarosław Kulczycki, Hanna Lis, Karolina Lewicka, Justyna Dobrosz-Oracz czy Joanna Osińska. 

Reklama

W ich miejsce przyszedł zaciąg z prawicowych mediów: Michał Rachoń (Telewizja Republika), Bartłomiej Maślankiewicz (Republika), Klaudiusz Pobudzin (Telewizja Trwam) czy Bartłomiej Graczak (Republika), a także dziennikarze TVP, którzy dostali awanse: Marcin Tulicki, Jarosław Olechowski, Małgorzata Wiśniewska.

Szefową "Wiadomości" została Marzena Paczuska, która w latach 2009-2010 była wiceszefową programu (rządził wówczas Jacek Karnowski). Twarzami serwisu zostali Danuta Holecka, Krzysztof Ziemiec i Michał Adamczyk.

Jacek Kurski deklarował, że będzie bronił TVP przed politycznymi naciskami.

"Wiem, że pamiętają mnie państwo jako ostrego, wyrazistego, twardego polityka. To prawda. Byłem twardym, wyrazistym politykiem i właśnie dlatego, że takim politykiem byłem, a jednocześnie rozumiem świat mediów i jestem silnym człowiekiem, jestem gwarantem tego, że będę umiał ochronić niezależność i wolność telewizji publicznej od zagrożeń ze świata polityki" - mówił Kurski pierwszego dnia pracy.

Tyle zapowiedzi, a jak to wygląda w praktyce?

- Jest bardzo wyraźny przechył. To nie jest tak, że mamy totalną rządową propagandę. Raczej tworzy się przekonanie, że jesteśmy szalenie wiarygodni, ponieważ pokazujemy obydwie strony sporu. Natomiast to że jedna strona jest włożona w dyskurs negatywny, a druga w pozytywny, to jest inna kwestia - ocenia w rozmowie z Interią medioznawca prof. Wiesław Godzic.

Zdaniem prof. Godzica "Wiadomości" wyraźnie zaznaczają w narracji zza ekranu, która ze stron ma rację. Rozmówcy przeciwni rządowi często pokazywani są w gorszym oświetleniu i brzydszej scenerii. 

- Gdy na ekranie pojawiają się przedstawiciele strony opozycyjnej, to głos z offu powiada, że właściwie oni się mylą, mówi się, że "niektórzy tak sądzą", ulubionym słowem reporterów jest "niektórzy" - zauważa prof. Godzic.

"Subtelna, inteligentna robota"

Po debacie o Polsce w Parlamencie Europejskim "Wiadomości" poświęciły cztery materiały, by wyjaśnić widzom, jak wielki sukces odniosła w Strasburgu Polska i Beata Szydło. W drugim z materiałów na tle podniosłej muzyki zmontowano najmocniejsze wypowiedzi Szydło, popierających ją eurosceptyków, a w roli czarnego charakteru obsadzono Guya Verhofstadta, szefa frakcji liberałów. Cytowane opinie z Twittera i prasy zagranicznej nie pozostawiały wątpliwości - polski rząd wygrał debatę przez nokaut, a Beata Szydło stała się nowym, europejskim liderem, jak ocenił Witold Waszczykowski.

Wiesław Godzic zaznacza jednak, że w każdym z materiałów przedstawiane jest zdanie przeciwników rządu - by widz miał przekonanie, że przekaz jest pluralistyczny.

- Odbiorca, który patrzy powierzchownie na newsy, powie, że wszystko jest w porządku - pokazana jest jedna i druga strona. Tak, tylko jest to małe "ale". Telewizja jest sztuką szczegółów. I te szczegóły pracują na rzecz prezesury Jacka Kurskiego - uważa prof. Godzic.

- To subtelna, inteligentna robota. Robi to człowiek, który zna się na tym. Będziemy obserwować - dodaje.

Mrozowski: Dworska telewizja lizusowska

Medioznawca dr hab. Maciej Mrozowski uważa, że w "Wiadomościach" po przeprowadzeniu "dobrej zmiany" prorządowy komentarz zdecydowanie dominuje nad faktami.

- Nie trzeba przykładać szkiełka i oka fachowca, by widzieć, co się dzieje. Jest to dworska telewizja lizusowska, która ma pewne ograniczenia i nie może się całkowicie oderwać od rzeczywistości. Jak są marsze, to musi je relacjonować, inaczej to byłaby już kpina, to już nie byłoby ucięcie gałęzi, na której się siedzi, tylko ucięcie całego drzewa, z którego się żyje. Pluralizm mediów wymusza pewne trzymanie się faktów, ale sposób ich pokazywania oraz przerost komentarza i oceny nad relacją, opisem, jest rażąco widoczny. Tylko osoby pozbawione wrażliwości i bystrości umysłu mogą udawać, że są to zmiany na lepsze - mówi Interii dr Mrozowski.

Jako przykład podaje sposób relacjonowania marszów Komitetu Obrony Demokracji.

- Jak są manifestacje, to pokazuje się, że są małe, że ludzie się nudzą, że to nie obywatele organizują, tylko środowisko "Gazety Wyborczej", tak jakby ono w każdym małym mieście miało wpływy.

W kategoriach wspominanego lizusostwa nasz rozmówca wymienia z kolei kuriozalną relację na żywo z wręczania kwiatów Beacie Szydło przez przedstawicieli TVP Info.

Maciej Mrozowski uważa, że obecnie w TVP mamy do czynienia z dwoma procesami: ideologizacji i deprofesjonalizacji. Jego zdaniem, materiały są gorszej jakości z warsztatowego punktu widzenia.

- Zmiany idą szybko i w bardzo złym kierunku. Z tego co wiem, na zapleczu też się kotłuje. Nowi włodarze szukają sobie posłusznych. To nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek praworządnością w instytucji publicznej, gdzie powinny obowiązywać normy, procedury. To jest jedynowładztwo i dworskie zawłaszczanie - uważa dr Mrozowski.

Jak zaznacza, zarówno konkurencja w postaci TVN, jak i poprzednia ekipa "Wiadomości" również mają na sumieniu grzechy "przeginania" w narracji. Jednak w przypadku obecnej redakcji TVP, zdaniem Mrozowskiego, jest to posunięte jeszcze krok dalej. Medioznawca wiąże to bezpośrednio z prezesem TVP.

- Wymagać od pana Kurskiego, żeby mówił prawdę, to wymagać za dużo. Ten człowiek nie żył z mówienia prawdy, tylko z agitowania i słynął raczej z procesów o to, że mówił nieprawdę - przekonuje Maciej Mrozowski.

PiS: Widzowie są zadowoleni

Rzeczniczka klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek uważa, że w telewizji publicznej zaszły zmiany na lepsze.

- Najważniejsze, żeby pozytywnie tę zmianę ocenili widzowie. Bo to oni powinni być zadowoleni. Nie rządzący, nie opozycja, ale ci, którzy korzystają z mediów publicznych - podkreśla Mazurek w rozmowie z Interią.

- Z informacji, które do mnie docierają, wynika, że widzowie są zadowoleni z tych zmian. Pluralizm jest zachowany, przedstawiciele opcji rządzącej i opozycji mają równy dostęp do mediów publicznych - przekonuje rzeczniczka klubu PiS.

Krytyczne oceny opozycji Mazurek bagatelizuje.

- Opozycja ma to do siebie, że zawsze z ruchów, które podejmuje władza, jest niezadowolona. To że oni mówią tak, jak mówią, wcale mnie nie dziwi - usłyszeliśmy.

A upolityczniona TVP upolitycznioną pozostanie. W tych niestabilnych czasach to akurat się nie zmienia. Dopóki widz jest tego świadomy, dopóty nie ma co rozdzierać szat.

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Kurski | TVP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy