Reklama

Reklama

William Saunders: Polska prowadzi dobre wojny

"Polska ma do odegrania ważną rolę. Może stawiać na arenie międzynarodowej opór przeciwko promowaniu złych wartości" - mówił podczas konferencji "Prawa sumienia pracowników służby zdrowia" mec. William Saunders, wiceprezes ds. prawnych Americans United for Life.

Czy państwo powinno mieć wyłączność na definiowanie dobra i zła? Czy w dzisiejszej medycynie jest miejsce na sumienie i moralność, jeśli zaczyna być ona traktowana jako oferta handlowa?

Reklama

O rolę sumienia w pracy lekarzy, położnych i farmaceutów spierali się podczas zorganizowanej w Warszawie konferencji eksperci.

Rola Polski

William Saunders, absolwent prawa na Uniwersytecie Harvarda, obecnie Radca ds. Praw Człowieka w Family Research Council,  zestawił w swoim wystąpieniu obraz Stanów Zjednoczonych, które stopniowo eliminują sumienie z usług medycznych, oraz Polskę, która - jego zdaniem - ma do odegrania ważną rolę w Europie.

"Polska prowadzi dobre wojny. Dobrze by było, żeby inne kraje do niej dołączyły. Jeśli osiągnięcie coś w ramach grupy europejskiej, a następnie pojedziecie na sesję Zgromadzenia ONZ, to nikt nie przyjmie rozwiązań  ‘anty life’, bo Polska po prostu do tego nie dopuści" - mówił, podkreślając, że niezwykle ważne jest zachowanie przez Polskę tożsamości kulturowej.

"Żyjąca konstytucja"

Saunders przedstawił podczas spotkania ekspertów obraz wykluczania sumienia i zdroworozsądkowej oceny szkodliwych usług w Stanach Zjednoczonych.

Zwracał szczególną uwagę na tzw. "żyjącą konstytucję", czyli zjawisko polegające na zmianie znaczenia słów i tłumaczenia "co ustawodawca miał na myśli", w celu uznawania usług moralnie nagannych za standard.

Zdaniem naukowca w USA powszechne stało się narzucanie wiodących orzeczeń, które wypaczają zdrowy rozsądek. Jako najbardziej jaskrawy przykład wymienił możliwość przeprowadzania aborcji aż do ostatnich dni ciąży. Jak podkreślił usunięcie dziecka jest uznawane w jego kraju za ogólnodostępny "zabieg zdrowotny".

"Trzecia strona"

Podczas konferencji wielokrotnie przewijał się temat państwa, które próbuje występować w roli suwerena, posiadającego wyłączność na definiowanie dobra i zła. Wielokrotnie również przywoływano procesy norymberskie. Norymberga jest - jak oceniali naukowcy - dowodem na to, że nikt nie jest zwolniony z moralnej oceny czynności wymaganych na mocy prawa. Poza obowiązkiem oceny moralnej należy również postąpić zgodnie z tą oceną, jeśli prawo nakazuje podjęcie czynności uznanej za złą.

Zdaniem prof. Aleksandra Stępkowskiego, prezesa Instytutu Ordo Iuris, "sprzeciw sumienia nie narusza porządku prawnego, ale umożliwia jego funkcjonowanie w konfliktowych okolicznościach".

Stępkowski wyraźnie podkreślił, że sprzeciw sumienia to nie odgórna zdolność kwestionowania prawa, ale mechanizm pozwalający pracownikowi uniknąć wykonywania czynności rozumianej z natury jako zła, bez kwestionowania prawa ogólnego.

Sekretarz Naczelnej Izby Lekarskiej dr Konstanty Radziwiłł zwracał uwagę na fakt, że przez wiele lat zobowiązania lekarzy i oczekiwania pacjentów zbiegały się w jednym punkcie. Dopiero włączenie się tzw. "trzeciej strony", którą stanowi państwo, sprawiło, że coraz częściej lekarze muszą się mierzyć z oczekiwaniami pacjentów gwarantowanymi przez tę "trzecią stronę", wykraczającymi poza, a wręcz niezgodnymi z tradycyjnym systemem wartości.

- - -

Organizatorami konferencji "Prawa sumienia pracowników służby zdrowia - teoretyczne uwarunkowania, prawne wyzwania oraz szanse" są Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris oraz Katedra Doktryn Politycznych i Prawnych WPiA UW.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne