Reklama

Reklama

Współczesny Ku Klux Klan: Biedny, ale nadal dumny

- Ku Klux Klan pełni w USA funkcję czegoś w rodzaju kozła ofiarnego. Amerykanie obarczyli Klan odpowiedzialnością za wszystkie zbrodnie popełnione na Afroamerykanach. Tymczasem zbrodnie rycerzy w białych kapturach to nic w porównaniu z tym, czego dopuszczali się zwykli, tzw. przyzwoici obywatele podczas linczów – mówi Katarzyna Surmiak-Domańska, autorka książki „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość".

Katarzyna Pruszkowska: Z czym kojarzy się dziś w Ameryce Ku Klux Klan?

Reklama

Katarzyna Surmiak-Domańska: - Głównie z przeszłością. Z grzechami Ameryki, o których chciałoby się zapomnieć - z terrorem i gwałtem.  Dzisiejsi członkowie Ku Klux Klanów rzadko łamią prawo.  Mimo to przynależność do nich nie jest czymś, czym należy się w dobrym towarzystwie chwalić. Bohaterowie mojej książki nie mają  problemów z pokazaniem twarzy, ale to wyjątki.  Ich  znajomi często podzielają ich poglądy, ale nie chcą się zapisywać i nadstawiać karku. Bo za przynależność do Klanu można np. stracić pracę.

Czym różnią się od siebie poszczególne Klany?

- Każdy Klan, a jest ich w USA ponad dwadzieścia, jest trochę inny. Są takie, gdzie rządzą napakowani mężczyźni, którzy chętnie demonstrują siłę fizyczną, chwalą się  tatuażami z napisami "zabić czarnuchów" albo "nienawidzę żydów". Noszą  broń, naszywki ze swastykami i lubią fotografować się z rottweilerami na smyczy.

- Są też Klany weteranów z Afganistanu i Iraku. To często zasłużeni i świetnie wyszkoleni żołnierze, którzy dopiero co wrócili do domu z powodu PTSD (zespołu wstrząsu pourazowego - przyp. red.). Dostali niewielkie renty i zakaz służby w wojsku. Ich rzeczywiście można traktować jak tykające bomby. Ale nowocześnie myślące klany chcą być postrzegane jako organizacje pacyfistyczne, zrzeszające wzorowych obywateli.

Nie zdarzają się już zabójstwa popełniane przez członków Ku Klux Klanu?

- W Ameryce ciągle dochodzi do przestępstw na tle rasowym. Zdarza się, że jakieś popełni członek lub były członek KKK, ale zwykle działa on na własną rękę, jako tzw. alone wolf  (ang. samotny wilk). Minęły już czasy, kiedy czarnego człowieka można było bezkarnie zabić.

- W 1980 r. członkowie United Klans of America z Alabamy ostatni raz zamordowali Afroamerykanina w zorganizowanej akcji. Główny sprawca dostał za to karę śmierci. Na dodatek organizacja Southern Poverty Law Center wywalczyła 7 mln dolarów odszkodowania dla rodziny zamordowanego. Klan z Alabamy zbankrutował. Odtąd wszystkie Ku Klux Klany zrobiły się bardzo ostrożne.

Ku Klux Klany nie mają pieniędzy na odszkodowania?

- Thomas Robb, lider Knights of the Ku Klux Klan (ang. Rycerze Ku Klux Klanu) ze stanu Arkansas, który odwiedziłam, zarabia na składkach i sprzedaży gadżetów, np. kolczyków. Niektórzy mówią, że w ten sposób dorabia do emerytury. To nie  są wielkie pieniądze. W dobie poprawności politycznej nikt publicznie nie poprze organizacji tak automatycznie kojarzącej się z rasizmem. Nie ma sponsorów, nie sprzedaje się reklam. Większość Klanów cienko przędzie. Ludzie zapisują się do nich naprawdę z przyczyn ideowych.

Czy zawsze w Ku Klux Klanach było tak mało pieniędzy?

- W czasach drugiego KKK pieniądze płynęły szerokim strumieniem. Wtedy organizacja była scentralizowana i przypominała dzisiejsze korporacje. W latach  20. XX wieku  Ku Klux Klan był potężnym ruchem politycznym, należeli do niego gubernatorzy, burmistrzowie, sędziowie, szeryfowie i wpływowi przedsiębiorcy. Departament Propagandy KKK pracował na pełnych obrotach. Poszukiwanie nowych członków odbywało się na takiej zasadzie:

" - Dołącz do nas. - Ale ja nie mam nic do Murzynów. - A do żydów masz? - Nie. - A do katolików? - Nie. - To może nie pasuje ci to, że jest prohibicja, a w nielegalnych melinach mężczyźni kupują alkohol i zdradzają żony z prostytutkami? - O tak, to mi przeszkadza. - To świetnie, bo Ku Klux Klan walczy również z nimi"...

- Im więcej wrogów, tym więcej klientów, którzy płacili wpisowe, a potem regularne składki członkowskie. Przypuszczalnie głównie z myślą o zyskach otwarto Klan także dla kobiet. Dopiero co dostały prawo do głosowania, więc były pełne entuzjazmu, chciały działać, poczuć, że uczestniczą w czymś wiekopomnym.

Były pełnoprawnymi członkami?

-  Przed II wojną światową istniały dwa osobne KKK - jeden dla mężczyzn, drugi dla kobiet. To była usterka, która została naprawiona po wojnie.

Dlaczego "usterka"?

- Bo kobiety stawały się coraz bardziej niezależne. W tamtym czasie kobieta miała siedzieć w domu, wychowywać dzieci i zawsze słuchać męża. A członkinie KKK chodziły na klanowe zebrania, które na dodatek były objęte tajemnicą, więc nie o wszystkim mogły mówić mężom. Takie zachowanie kłóciło się z obrazem Matki Amerykanki i wielu mężczyznom się nie podobało. Dziś KKK są koedukacyjne - najczęściej mężowie zapisują się z całymi rodzinami. Nie spotkałam tam natomiast żadnej singielki.

Afroamerykanie, żydzi, pijacy, cudzołożnicy - to z nimi walczył drugi Ku Klux Klan. Kim są wrogowie współczesnego?

- Do przedwojennego katalogu dodałabym jeszcze katolików, którymi często byli napływający ogromnymi falami imigranci z Europy. Dziś katolikom jako takim już się odpuszcza, na celowniku są po prostu imigranci o innym kolorze skóry: z Ameryki Środkowej, Afryki i Azji, a także homoseksualiści, feministki i nadal rodzimi Murzyni. Oraz żydzi, którzy - zdaniem członków Ku Klux Klanów - rządzą USA.

Czy wszyscy członkowie Ku Klux Klanów są bardzo religijni?

- Nie ma niereligijnego Klanu. Obrona chrystianizmu zawsze była jednym z głównych ich haseł. KKK powstał i działa do dzisiaj głównie na Południu, a tam Boga traktuje się o wiele poważniej niż np. w Europie. Ludzie rozmawiają z nim,  radzą się, zwierzają się mu. W McDonald's można spotkać osoby  jedzące hamburgery i równocześnie czytające Biblię. Prawie każdy ma swój wyświechtany, poplamiony egzemplarz, który trzyma w kieszeni spodni obok smartfona. Jedna z moich bohaterek żali się, że teraz uczniom nie wolno nosić Biblii do szkoły. Ale dawniej Biblia trafiała do plecaka razem z kanapkami, żeby dzieci miały co robić na przerwie. 

Może zainteresowanie Ku Klux Klanem to forma obrony przed ateizacją?

- Na pewno też. Po 11 Września wielu ludzi w USA straciło wiarę. Mimo że kraj zaatakowali muzułmanie, część Amerykanów zaczęła odwracać się od chrześcijaństwa, na zasadzie: jeśli religie mają prowadzić do takich wydarzeń, to wolimy nie wierzyć w nic. Nawet na Południu, na którym lepiej nie przyznawać się do ateizmu, ostatnio zaczęły pojawiać się billboardy z napisem: "Are you good without God?". To wcześniej było nie do pomyślenia.

- W Luizjanie poznałam pewnego  pastora zielonoświątkowego, który stracił wiarę. Wyobrażasz sobie? Duchowny bez wiary! Kamuflował się przez kilka miesięcy, z czasem zaczął jeździć na spotkania ateistów do innego stanu. Zdjęcia z takiego spotkania trafiły na Facebooka i ten człowiek nagle stracił wszystko: nie tylko posadę pastora, ale drugą pracę zarobkową w inspektoracie budowlanym, stanowisko w radzie miasta, nawet żona od niego odeszła. Bo na Południu można pić, bić, można nawet kogoś zabić. "Trudno, każdy jest grzesznikiem" - powiedzą sąsiedzi. Ale żeby nie wierzyć w Boga? To nie mieści się w głowie. Nie bez powodu symbolem Ku Klux Klanu jest ognisty krzyż...

... który większości Amerykanów kojarzy się pewnie z najazdami zakapturzonych postaci i morderstwami. Nie z miłością bliźniego.

- Klansman odpowie na to, że krzyż w płomieniach jest symbolem potęgi Chrystusa. Oni nie palą krzyża (ang. burning), ale go zapalają, rozświetlają (ang. lighting).   Drewno zostaje prawie nienaruszone, palą się tylko nasączone naftą szmaty. Widziałam taką ceremonię.

Czytając książkę odniosłam wrażenie, że członkowie Ku Klux Klanu są ludźmi inteligentnymi i wykształconymi. Dyskusje z polskimi antysemitami można łatwo zakończyć zdaniem "Jezus był żydem", a twoich  bohaterów niełatwo zbić z tropu.

- Mają logiczną czy też pozornie logiczną odpowiedź na wszystko. Polskie "...izmy" są oparte na emocjach, a amerykańskie zawsze na faktach, choćby nieco naciągniętych.

- Kiedy rozmawiałam z nimi o antysemityzmie, oczywiście mówiłam, że sam Jezus był Żydem. A oni zaserwowali mi opowieść o zaginionych plemionach Izraela. Wynikało z nich, że członkowie narodu wybranego trafili  na Kaukaz, a stamtąd do  Europy. Ich potomkami są również m.in. Słowianie. Natomiast ludzie, którzy obecnie mieszkają w Izraelu, nie są prawdziwymi Żydami. To Chazarowie, czyli Turcy, którzy przeszli na judaizm ze względów ekonomicznych. A więc żydzi farbowani.

Czy podczas pisania książki było coś, co szczególnie cię zaskoczyło?

- Zorientowałam się, że Ku Klux Klan pełni w USA funkcję czegoś w rodzaju kozła ofiarnego. Amerykanie obarczyli Klan odpowiedzialnością za wszystkie zbrodnie popełnione na Afroamerykanach. Tymczasem zbrodnie rycerzy w białych kapturach to nic w porównaniu z tym, czego dopuszczali się zwykli, tzw. przyzwoici obywatele podczas linczów, podczas których ludzie byli paleni żywcem, wieszani, obdzierani ze skóry, cięci i kastrowani. To wszystko na oczach tysięcy widzów, którzy przyprowadzali na samosądy swoje dzieci, jak do cyrku. Robili zdjęcia, zbierali pamiątki, np. zwęglone kawałki ciał. Ofiar Ku Klux Klanu było ok 2 tys., w linczach zginęło grubo ponad 4,7 tys.


Nie miałaś problemu ze zbieraniem materiałów na temat Klanu z Arkansas?

- Na początku byli ostrożni, bo dziennikarze czasem piszą prześmiewcze i zjadliwe artykuły na ich temat. A to pewnie boli. Z drugiej strony, ci ludzie walczą słowem, potrzebują więc rozgłosu. Wiedzieli, że napiszę o nich książkę, a więc, chcąc nie chcąc, upowszechnię ich idee. Starałam się rzetelnie przedstawić ich punkt widzenia, czytelnicy sami wyrobią sobie ocenę.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy