Reklama

Reklama

Kolejny dzień poszukiwań Piotra Woźniaka-Staraka

Prokuratura w Giżycku wszczęła śledztwo w sprawie niedzielnego wypadku na mazurskim jeziorze Kisajno, podczas którego z motorówki wypadł do wody producent filmowy Piotr Woźniak-Starak. Dotychczasowe poszukiwania zaginionego nie przyniosły rezultatu.

Jak poinformował w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny, śledztwo wszczęte przez Prokuraturę Rejonową w Giżycku dotyczy spowodowania wypadku w ruchu wodnym, "ze skutkiem prawdopodobnie śmiertelnym".

Reklama

Stodolny zaznaczył, że na tym etapie postępowania prokuratura nie informuje o szczegółach zdarzenia, nie ujawnia żadnych dowodów znajdujących się w aktach sprawy i danych osobowych przesłuchanych świadków, ani nie odnosi się do doniesień medialnych.

Czwarty dzień poszukiwań Piotra Woźniaka-Staraka

W środę rano wznowiono poszukiwania producenta filmowego Piotra Woźniaka-Staraka. To czwarty dzień poszukiwań 39-letniego mężczyzny.

Jak podała w środę Izabela Niedźwiedzka-Pardela z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, podobnie jak we wtorek, na wodę spłynęli już policyjni wodniacy z Giżycka i Mikołajek ze specjalistycznym sprzętem, funkcjonariusze z Państwowej Straży Pożarnej z Giżycka wyposażeni w sonar i podwodny robot. W akcji biorą także udział żołnierze z Wojsk Obrony Terytorialnej.

Na Warmii i Mazurach pogoda w środę zmieniła się. Jest pochmurno i pada deszcz. Rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Giżycku kpt. Mariusz Pupek, powiedział, że deszcz nie ma znaczenia w tego typu akcjach, pogarsza jedynie komfort pracy ratowników. "Najistotniejszy jest wiatr, który może spychać łódki i powodować falowanie, ale obecnie wiatr nie powoduje zakłóceń"- dodał.

Nieoficjalne ustalenia "Super Expressu"

Jak nieoficjalnie ustalił "Super Express" - w śrubie łodzi miliardera znaleziono ludzkie włosy i strzępy ubrań. Nie wiadomo jednak, do kogo należały. Śledczy nie potwierdzili jednak tych doniesień.

"Nie udzielamy informacji na temat materiału dowodowego zgromadzonego w prowadzonym postępowaniu" - skomentował w rozmowie z "SE" rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny.

Informację podał także "Fakt".

Poszukiwania na jeziorze Kisajno

Przypomnijmy, że w niedzielę w nocy producent filmowy Piotr Woźniak-Starak wypadł z motorówki na jeziorze Kisajno. Według policji, z soboty na niedzielę przed godziną 4. nad ranem odebrano zgłoszenie, że po jeziorze pływa motorówka i może zakłócać odpoczynek żeglarzy. Funkcjonariusze i ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego odnaleźli na miejscu dryfującą pustą łódź motorową. Silnik nie pracował, być może skończyło się paliwo.

Jak podał we wtorek portal Onet, powołując się na relację jednego z uczestników tych regat, który w nocy zaobserwował dziwnie zachowującą się łódź motorową - policja mogła dostać zgłoszenie o dziwnie zachowującej się łodzi motorowej już o 2:00 w nocy. Tymczasem patrol zjawił się na miejscu dopiero o 4:30. Więcej informacji czytaj tutaj.

W wyniku akcji poszukiwawczej znaleziono na brzegu jeziora jedną z tych osób. Odnaleziona 27-letnia mieszkanka Łodzi była w dobrym stanie. Z jej relacji wynikało, że płynęła motorówką z Woźniakiem-Starakiem i podczas wykonywania manewru skrętu obydwoje wypadli do wody. Kobieta zdołała dopłynąć sama do brzegu. Relacjonowała, że przepłynęła około stu metrów.

"SE" nieoficjalnie ustalił kim była 27-letnia kobieta, która towarzyszyła milionerowi tamtej nocy.

Relacje świadków

"Po dopłynięciu na wskazane miejsce pomiędzy Dębową Górką a Fuleckim Rogiem zauważyliśmy porzuconą jednostkę. Na pokładzie były buty damskie i męskie, co wskazywało, że płynęły nią dwie osoby" - mówił, cytowany w środę przez "Super Express", Radosław Zieliński z Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

"Silnik milczał, bo zabrakło już benzyny, manetka zapięta była do samego końca, na biegu do przodu. Na pokładzie nie było kamizelek ratunkowych" - dodał Zieliński.

Jak mówił, w rozmowie z "SE" mieszkaniec Fuledy - Piotr Woźniak-Starak miał bardzo dobrą i szybką łódź. "Nie raz widziałem, jak nią pędził. W nocy mógł nie widzieć fali i uderzył w nią dziobem przy skręcie. Wtedy zapewne runął do przodu do wody" - powiedział dziennikowi pan Wacław.

Ogromne środki na poszukiwania

"Super Express" nieoficjalnie dowiedział się również, że ojczym zaginionego Jerzy Starak opłaci przyjazd prywatnych nurków i wypożyczy specjalistyczne sonary. Mówi się o ekipie Baltictech, która odnalazła zaginionego nurka na wraku "Gustloffa" - czytamy.

Z kolei "Fakt" podaje w środę, że w poszukiwania zaangażowała się rodzina i przyjaciele zaginionego milionera, którzy motorówkami i skuterami pływają po jeziorze, próbując odnaleźć jakikolwiek ślad.

Więcej na temat dotychczasowych poszukiwań czytaj tutaj.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy