Reklama

Reklama

​Ktoś porzucił samochód na torowisku. Kierowcy grożą trzy lata

Skrajnie nieodpowiedzialnym zachowaniem wykazał się kierowca pojazdu marki Ssangjong, który porzucił auto na nasypie kolejowym - poinformowali funkcjonariusze warmińsko-mazurskiej policji.

O tym, że na nasypie kolejowym znajduje się porzucony pojazd, policję powiadomił dyspozytor PKP. Nieodpowiedzialny kierowca zostawił swój samochód na torach, na wysokości miejscowości Pleśno w gminie Bisztynek. W pobliżu auta nie było nikogo.

Reklama

Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze ustalili, że samochód zawisł na torach kolejowych na nasypie, a jego koła utknęły w kamieniach. Dyspozytor PKP zdążył powiadomić maszynistę szynobusa, który miał tamtędy przejeżdżać. Pociągiem tym podróżowało łącznie 12 osób.

Policjanci ustalili, że pojazd od dziewięciu lat nie ma aktualnych badań technicznych, ani nie posiada wykupionego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. Samochód ściągnął z torów wezwany na miejsce holownik. Ruch został przywrócony kwadrans przed godziną 22. 

Kto kierował pojazdem?

Ustalane są personalia nieodpowiedzialnego kierowcy. Osobie tej grożą poważne konsekwencje. Zgodnie z art. 160§1 kodeksu karnego "kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech" - czytamy na stronie warmińsko-mazurskiej policji.

Mundurowi pozwolili sobie na odrobinę humoru, zastanawiając się na Twitterze, która z części mózgu odpowiada za powstrzymywanie się od tak nieodpowiedzialnych zachowań. Ich zdaniem kierowca samochodu ma z nią problemy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje