RMF FM: Warmińskie Pompeje wciąż zaskakują. Znalezisko z 1354 roku!

Archeolodzy prowadzący wykopaliska pod Barczewkiem w woj. warmińsko-mazurskim odkryli szkielet człowieka, który zginął w 1354 roku podczas najazdu Litwinów. Miejsce to nazywane jest "warmińskimi Pompejami", bo zgliszcza zniszczonego wówczas miasta zachowały się w nienaruszonej formie - podała strona RMF FM.

Szkielet człowieka, który zginął blisko 700 lat temu podczas zagłady jednego z najstarszych warmińskich miast odkryto w piwnicy spalonego w XIV wieku budynku. Warunki panujące w pogorzelisku spowodowały, że szczątki zachowały się w bardzo dobrym stanie. 

Reklama

"Pod zawaloną ścianą znaleźliśmy całkowicie zachowany szkielet. To jest istotne, ponieważ trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z pierwszymi mieszkańcami Warmii. Szkielet ma całkowicie spaloną czaszkę, więc jakiś większy fragment płonącej konstrukcji musiał spaść na głowę. Ciało było na brzuchu, więc na pewno nie jest to pochówek rytualny, tylko ofiara najazdu. Oczywiście jest pytanie, czy jeszcze gdzieś tego typu szczątki znajdziemy" - powiedział reporterowi RMF FM dr Arkadiusz Koperkiewicz, kierownik badań z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Archeolodzy pracują w tym miejscu już od 2013 roku. Wiadomo, że miasto było we wczesnej fazie rozwoju. Mogło mieć około 20 lat. Wszystko zostało zniszczone w czasie najazdu wojsk litewskich książąt Kiejstuta i Olgierda. Miejsce nie zostało nigdy ponownie zasiedlone, a zgliszcza młodej kolonii miejskiej przetrwały stulecia w nienaruszonej formie. W ocenie archeologów stanowi ono "kapsułę czasu", która przechowała kompletny obraz tragicznych wydarzeń z przeszłości.

Podczas tegorocznych badań odsłonięto kolejne elementy zabudowy, co ma w przyszłości pomóc m.in. w ustaleniu lokalizacji kościoła i zamku, które są ostatnimi brakującymi elementami układu przestrzennego miasta. Natrafiono przy tym na ślady walki z czasów litewskiego najazdu, w tym ogromną liczbę grotów strzał i bełtów kuszy, z których część tkwiła jeszcze w zwęglonych pozostałościach drewnianych konstrukcji budynków. Odnaleziono też wiele innych reliktów, m.in. fragmenty średniowiecznego krzyżyka i liczne ozdoby ze srebra i brązu.

Archeolodzy kontynuowali również badania cmentarzyska, znajdującego się w północno-wschodniej części osady. "Niestety nie wszystkie szkielety są dobrze zachowane. Teraz pod koniec prac znaleźliśmy te dobrze zachowane. Mamy kilka grobów dziecięcych i dorosłych. To, co widać u dorosłych, to mocno rozwinięte przyczepy mięśniowe, co świadczy o pracy fizycznej" - mówi Agnieszka Dudkiewicz, studentka archeologii.

Archeolodzy liczą, że wiele istotnych informacji przyniosą badania antropologiczne odnalezionych szczątków pierwszych osadników na Warmii i zestawienie tych wyników z badaniami innych cmentarzysk z tego okresu, np. w Bezławkach, gdzie chowano schrystianizowanych pruskich autochtonów. Badania izotopowe i analizy tzw. antycznego DNA pozwolą wyciągnąć wnioski nt. migracji czy określić pokrewieństwo.

Dawne miasto Alt Wartenburg znajdowało się między jeziorem Wadąg a rzeką Orzechówką, ok. 5 kilometrów od dzisiejszego Barczewa. Zostało zasiedlone prawdopodobnie przez osadników ze Śląska. Dzięki źródłom historycznym znane są imiona niektórych mieszkańców; proboszcza Henryka czy sołtysów - braci Jana i Piotra. Zapisy o założeniu miasta znajdują się w kronice ziem pruskich Piotra z Dusburga, a okoliczności jego zniszczenia potwierdza kronika Wiganda z Marburga, który opisywał walki Krzyżaków z Prusami i Litwinami.

Archeolodzy mogli odnaleźć to miejsce dzięki analizie fotografii lotniczych i występujących w tym miejscu anomalii roślinnych. Dla pełniejszego poznania układu przestrzennego dawnego miasta wykorzystano też badania geofizyczne i inne tzw. techniki nieinwazyjne.

(ak)

Piotr Bułakowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje