Śledztwo ws. wpadki policjantów, którzy ujawnili dane świadka napadu

Prokuratura sprawdzi, czy funkcjonariusze biura prasowego warmińsko-mazurskiej policji, którzy ujawnili dane jedynego świadka napadu na kantor w Gronowie nie popełnili przestępstwa. Policjanci upublicznili je wraz z nietypowym portretem pamięciowym bandyty, na którym widać tylko czarną kominiarkę.

Funkcjonariusze biura prasowego przyznali się do błędu. Tłumaczyli, że jego powodem był pośpiech. Portret pamięciowy z nazwiskiem świadka trafił tylko do dziennikarzy, ale i tak dane te nie powinny zostać ujawnione. Dla bezpieczeństwa świadek dostał dodatkową ochronę.

Bandyta zastrzelił właścicielkę i zabrał pieniądze

Reklama

Do napadu na kantor i zabójstwa kobiety doszło 2 tygodnie temu w Gronowie koło Braniewa. Z ustaleń policjantów wynika, że motywem napadu była kradzież pieniędzy. Sprawca po oddaniu kilku strzałów w kierunku właścicielki kantoru, ukradł kilkadziesiąt tysięcy złotych w różnej walucie.

Z relacji świadków wynika, że mężczyzna odjechał z miejsca zdarzenia samochodem osobowym marki Opel Senator koloru brązowo złotego. Sprawca ma około 180 cm wzrostu i jest średniej budowy ciała. W chwili napadu ubrany był on w zielono-brązowe spodnie oraz kurtkę typu "moro". Na nogach miał wojskowe buty, a na głowie czarną kominiarkę.

Do wyjaśnienia sprawy powołana została grupa specjalistów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. W jej skład wchodzą funkcjonariusze z ogromnym doświadczeniem, analitycy a także policjanci z laboratorium kryminalistycznego. Wyznaczono nagrodę w wysokości 40 tysięcy złotych.

FORUM: Skandal! Policja ujawniła dane świadka zabójstwa!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje