Piękne bramki Dariusza Kantora

Derby Rzeszowa nie były wielkim widowiskiem. Wygrała je Resovia, dla której piękne bramki zdobył Dariusz Kantor. Stal nie po raz pierwszy w tym sezonie, nie potrafiła zdobyć nawet punktu w spotkaniu, w którym miała przewagę.

Derbowy pojedynek rozpoczynał ligowy maraton, który czeka oba zespoły w maju, gdy o punkty będą walczyć co trzy dni. To właśnie w tych spotkaniach powinno się rozstrzygnąć, czy Resovii uda się awansować na zaplecze ekstraklasy, a Stali utrzymać w II lidze. Do walki o prymat w Rzeszowie, jedni i drudzy przystąpili wypoczęci, bo w środę mieli wolne. Wpływu to na jakość ich poczynań jednak nie miało, widowisko bowiem było przeciętne.

Reklama

Na samym jego wstępie ostro do przodu ruszyła Resovia i w dość niespodziewanych okolicznościach otworzyła wynik meczu. Za takie, należy bowiem uznać niesamowitą przewrotkę Dariusza Kantora, który w następujący sposób skomentował to, że w ogóle zdecydował się na tak trudny strzał - Napastnik musi mieć trochę nierówno pod "sufitem".

Gospodarzy mógł pogrążyć Jarosław Piątkowski, ale fatalnie spartolił wyśmienitą okazję, gdy z kilku metrów strzelił niecelnie. To były wszystkie dokonania przyjezdnych przed przerwą, którzy po kwadransie gry schowali się za podwójną gardą. Inicjatywę przejęła Stal i jako tako, radziła sobie do pola karnego rywali. Później brakowało biało-niebieskim wykończenia, ostatniego podania. Efektem ich przewagi było kilka kornerów i niecelnych uderzeń. Miejscowi starali się grać bokami, ale najgroźniej się robiło, gdy piłkę dostawał ustawiony na środku ataku Damian Wolański. Dwa razy napastnik Stali urwał się mało zwrotnym stoperom Resovii. W jednym przypadku w ostatniej chwili zatrzymał go Piotr Szkolnik, w drugim tuż przed linią pola karnego sfaulował Marek Kusiak. Wykonujący rzut wolny Ireneusz Gryboś nie umiał jednak tej okazji zamienić na bramkę, piłkę po jego uderzeniu podbił głową Szkolnik.

Po zmianie stron biało-niebiescy jeszcze mocniej nacisnęli rywali. Dobre zawody w środku pola rozgrywał Mateusz Orzechowski, który odebrał sporo piłek. Te szybko trafiały do Pawła Kloca, który przekazywał je do Grybosia. Napastnik Stali trzykrotnie uderzał na bramkę rywali, ale bez bramkowego skutku. Do remisu doprowadził Wolański, finalizując piękną akcję całego zespołu. Stal mogła iść za ciosem, ale grała nad wyraz naiwnie. Dwa razy, prawą stroną boiska przedarli się Wolański i Krauze. Wbiegając w pole karne, inteligentnie wycofywali piłkę do tyłu. Tam jednak nie było żadnego z ich kolegów. - Na każdej odprawie o tym mówię. Niestety jak widać do zawodników to nie dociera, niektórzy nie dorośli do gry w II lidze - krytykował swoich podopiecznych za te sytuacje trener Stali Andrzej Szymański.

Takich problemów nie miał w sobotę jego odpowiednik w obozie rywali. - Mój zespół w porównaniu z poprzednim meczem rozegrał o wiele lepsze zawody - mówił Mirosław Hajdo. Pewnie wystarczyło by to do remisu, ale Resovia miała w swoich szeregach nieobliczalnego Kantora. To on, kolejnym pięknym golem zapewnił jej trzy punkty. O zmianę wyniku meczu mogli pokusić się Kloc (z wolnego jak zwykle ostatnio trafił w mur), Fabianowski (jego uderzenie obronił Marcin Pietryka) i Rafał Zawiślan (niecelne uderzenie obok spojenia słupka z poprzeczką).

STAL - RESOVIA 1-2(0-1) 0-1 Kantor (5.) 1-1 Wolański (56.) 1-2 Kantor (63.)

STAL: Wietecha - Solecki, Duda, Majda, Hus, Krauze, Jędryas (46. Kloc), Orzechowski (82. Kiema), Iwanicki (74. Szala), Gryboś (67. Fabianowski), Wolański RESOVIA: Pietryka - Kozubek, Kusiak, Bogacz, Szkolnik, Piątkowski (90. Łanucha), Domoń, Walaszczyk, Zawiślan, Kantor (86. Chlipała), Hajduk (64. Bergier)

Sędziował: Tomasz Radkiewicz ( Łódź). Żółte kartki: Duda, Fabianowski, Jędryas, Kloc oraz Kusiak, Zawiślan. Czerwona kartka: Zawiślan (90. - druga żółta) Widzów: 6000.

Jak padły bramki 0-1 centra Kozubka nie wydaje się groźna, ale stojący tyłem do bramki Stali Kantor decyduje się na uderzenie z przewrotki. Trafia idealnie. 1-1 Krauze posyła piłkę na długi słupek. Jej lot źle oblicza Pietryka, z czego korzysta Solecki, wykładając ją Wolańskiemu, a ten strzela do pustej bramki 1-2 pozostawiony samemu sobie w narożniku pola karnego Kantor decyduje się na strzał. Znów trafia idealnie, tam gdzie piłki nie może sięgnąć Wietecha.

Piotr Pezdan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje