Reklama

Reklama

Podlaskie: Oblał żonę benzyną i podpalił. Apelacja w procesie

Zamiar bezpośredni czy ewentualny - tę kwestię będzie rozstrzygał sąd odwoławczy w procesie mieszkańca okolic Białegostoku, oskarżonego o zabójstwo żony. Kobieta została oblana benzyną i podpalona. Sąd pierwszej instancji skazał jej męża na 25 lat więzienia.

Do tragedii doszło przed rokiem w jednej z podbiałostockich miejscowości. Gdy kobieta kąpała się, przygotowując się do wyjścia do pracy, do łazienki wszedł jej mąż z butelką benzyny w ręce, oblał żonę łatwopalną substancją, po czym podpalił kobietę i uciekł. Zatrzymany został po kilku dniach. Ciężko poparzona kobieta zmarła w szpitalu.

Reklama

Jej mąż miał już wtedy na koncie wyrok (w zawieszeniu) za znęcanie się nad żoną. Gdy doszło do tragedii, trwało też postępowanie rozwodowe oraz sprawa sądowa o pozbawienie go praw rodzicielskich wobec nastoletniego syna. Mężczyzna miał problemy z alkoholem, był na leczeniu odwykowym, ale go nie zakończył.

Skazany na 25 lat więzienia

Sąd Okręgowy w Białymstoku nie miał wątpliwości, że sprawca działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia, a do tego ze szczególnym okrucieństwem. Skazał go na 25 lat więzienia, dodatkowo zaostrzając karę w taki sposób, że 44-latek będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie po 20 latach. Ma też odbyć terapię z uzależnienia od alkoholu.

W pierwszej instancji Tomasz S. przyznał się, ale nie do zabójstwa, a do spowodowania obrażeń; twierdził, że nie chciał zabić. Był chorobliwie zazdrosny i podejrzewał żonę o zdradę, groziło mu odwieszenie wyroku za znęcanie się, a nawet jeśli nie, to co najmniej wyprowadzka z domu po zakończeniu sprawy rozwodowej. Żonę obwiniał o swoją sytuację, czyli o to, że był karany za znęcanie i groził mu rozwód.

Prokuratura wyroku nie zaskarżyła, bo był on zgodny z jej żądaniem, ale zrobił to obrońca: jego odwołanie trafiło do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który za kilka tygodni rozpozna sprawę.

Jak powiedział PAP rzecznik tego sądu Janusz Sulima, adwokat argumentuje, że zebrany w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do przyjęcia, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa oraz ze szczególnym okrucieństwem, i - w jego ocenie - można mu przypisać jedynie zamiar ewentualny.

Miałoby to znaczenie przy wymiarze kary. Dlatego wnioskuje o wymierzenie jego klientowi kary w dolnych granicach ustawowych przewidzianych w art. 148 par. 1 kodeksu karnego dla sprawców zabójstw, czyli od 8 lat więzienia.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje