Reklama

Reklama

W brzuchu pacjenta zostały serwety chirurgiczne. Lekarz uniewinniony

Wrocławski sąd uniewinnił we wtorek chirurga Dariusza R., oskarżonego o narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Podczas operacji lekarz zostawił w jamie brzusznej pacjenta dwie serwety chirurgiczne. Pacjent zmarł kilka miesięcy później.

Do wydarzeń opisanych w akcie oskarżenia doszło w sierpniu 2012 r. Chirurg Dariusz R. przeprowadził w Akademickim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu (dziś Uniwersytecki Szpital Kliniczny) operację usunięcia guza nowotworowego na dwunastnicy u 78-letniego pacjenta. Operator pozostawił w jamie brzusznej dwie serwety chirurgiczne. Błąd odkryto dopiero po dziewięciu miesiącach.

Reklama

Dariusz R. wykonał kolejną operację - usunięcia serwet z ciała pacjenta. Wówczas nastąpiły powikłania - perforacja jelita i wstrząs septyczny. Miesiąc później pacjent zmarł.

Prokuratura oskarżyła R. o narażenie pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

We wtorek wrocławski sąd uniewinnił chirurga od zarzucanych mu czynów.

Sędzia Sebastian Spałek w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że na sali podczas operacji, podczas której pozostawiono w ciele pacjenta dwie serwety operacyjne, oprócz oskarżonego było jeszcze dwóch innych chirurgów, anestezjolog oraz trzy pielęgniarki. 

"Oskarżony, jako główny chirurg w trakcie tego zabiegu, nie musiał wiedzieć, ile serwet było użytych podczas zabiegu, to nie było rolą głównego operatora. (...) Od sanitariuszek oskarżony otrzymał jasny przekaz, że liczba wydanych serwet chirurgicznych zgadza się z liczbą serwet, które zostały zwrócone" - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia.

Sędzia przytoczył przy tym protokół z operacji, w którym było zaznaczone, że pobrano do operacji 12 serwet chirurgicznych i 12 serwet zwrócono. "Jak się później okazało, musiało zostać wydanych 14 serwet" - mówił sędzia.

Sędzia podkreślił też, że podczas procesu nie udowodniono, że Dariusz R. nie sprawdził "pola operacyjnego" przed zaszyciem pacjenta. "Oskarżony przez cały czas trwania procesu kategorycznie twierdził, że sprawdził jamę brzuszną pacjenta przed zaszyciem" - powiedział sędzia.

Prokuratura domagała się dla lekarza sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Obrona zaś uniewinnienia chirurga.

Wyrok jest nieprawomocny.

Piotr Doczekalski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy