Biskup, który zginął w tajemniczym wypadku

Ksiądz Stanisław Kostka Łukomski - urodził się w Borku, był absolwentem gimnazjum w Krotoszynie, proboszczem w Koźminie Wlkp, biskupem łomżyńskim. Zginął w wypadku samochodowym w 1948 r., wracając z pogrzebu kardynała Augusta Hlonda. Być może wypadek ten przygotował Urząd Bezpieczeństwa.

24 lutego minęła 136. rocznica przyjęcia święceń kapłańskich Stanisława Kostki Łukomskiego. Przyszedł na świat 21 października 1874 r. w Borku Wlkp. Do gimnazjum uczęszczał w Krotoszynie, gdzie należał do tajnego, patriotycznego Towarzystwa Tomasza Zana.

Reklama

Maturę zdał w 1894 r. jako jeden z zaledwie dwu Polaków. Jego nazwisko uwiecznione zostało na tablicy pamiątkowej przy Studni św. Marcina pod Chachalnią, gdzie w czasach zaborów zbierała się młodzież na konspiracyjnych spotkaniach.

Z Koźmina do Łomży

Po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego w Poznaniu Łukomski otrzymał święcenia kapłańskie w 1898 r. W latach 1906-1916 był proboszczem w Koźminie Wlkp., gdzie m. in. opracował monografię miasta Koźmin wielki i nowy. Potem został proboszczem katedry poznańskiej.

Po odzyskaniu niepodległości współorganizował polskie harcerstwo oraz Uniwersytet Poznański. 9 marca 1920 r. został biskupem pomocniczym archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej, od 1926 r. pełnił urząd biskupa diecezji łomżyńskiej.

Od tego momentu, do końca swego życia, był sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski.

W Łomży wiele uwagi poświęcał koordynowaniu pracy Akcji Katolickiej, przyczynił się również do rozbudowy tamtejszej katedry. W okresie międzywojennym był znany ze swoich skrajnie prawicowych poglądów i sympatyzowania ze stanowiskiem endecji. Nie popierał Józefa Piłsudskiego.

Przeciw okupantom i komunistom

W czasie II wojny światowej często zmieniał miejsce swojego pobytu. W 1941 r. wrócił do Łomży, gdzie w kazaniach przeciwstawiał się niemieckim represjom, otwarcie piętnował donosicielstwo i brak solidarności wśród Polaków. Utrzymywał łączność ze zbrojnym podziemiem. Jakimś cudem nie został aresztowany. Mogło być to powodem, że po wkroczeniu wojsk radzieckich władze rozpoczęły przeciwko niemu wrogą kampanię.

Był jednym z pierwszych biskupów, których aparat bezpieczeństwa postanowił zwalczać, bo bronił niezależności Kościoła. Według agentów UB, miał też w swoich kazaniach wzywać do przeciwstawia się komunistom. Łukomski nie bał się mówić o nawale bolszewickiej idącej ze Wschodu, celowym odciąganiu młodzieży od Kościoła i religii poprzez organizowanie wyjazdów czy wycieczek, a także o walce z religią i zamykaniem kościołów. Ubolewał też nad tym, że część dawnej partyzantki, po wkroczeniu wojsk radzieckich, przerodziła się w luźne grupy napadające na rodaków dla rabunku.

Tajemniczy wypadek

22 października w Warszawie zmarł ks. kard. August Hlond, prymas Polski. Dzień po pogrzebie bp. Stanisław wraz z trzema osobami wracał do Łomży samochodem, który wpadł na drzewo i doszczętnie się roztrzaskał. Biskupa przewieziono do szpitala w Warszawie, gdzie zmarł 28 października 1948 r.

Nigdy się już chyba nie dowiemy, czy wypadek samochodowy, był po prostu nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, czy też został wcześniej przygotowany przez agentów UB. Wiele jednak wskazuje, że ta druga możliwość jest bardzo realna ze względu na nieugiętą postawę duchownego. Po śmierci Łukomskiego, którego pochowano w katedrze łomżyńskiej, UB stwierdziło w jednym ze swoich raportów, że kontrola nad duchowieństwem po śmierci biskupa ordynariusza tamtejszej diecezji stała się o wiele łatwiejsza.

Sławek Pałasz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL