Kot mądrala i krowy na martwej łące

W Galerii Wieża Ciśnień można oglądać poplenerową wystawę prac kaliskich artystów "Niemojów 2007". Niemojów to malownicza wieś wśród Gór Orlickich (powiat kłodzki), położona przy granicy z Czechami. Prezentowane na ekspozycji dzieła - fotografie, rzeźby, malarstwo, rysunek i tkanina artystyczna - zainspirowane zostały tamtejszym pejzażem.

Nie sposób omówić wszystkich projektów, ani silić się na syntezę. Są jeszcze świeże... Poza tym przy takiej interdyscyplinarności obiektywizm, staje się iluzją. Można mówić o subiektywnych wrażeniach i pracach, które najbardziej utkwiły w pamięci, licząc że nikt nie uzna ich za wartościujące sądy.

Reklama

Jako pierwsze przykuły moją uwagę prace Mariusza Hertmanna. Dla Mariusza za wyjątkiem techniki robienia zdjęć, nic nie wydaje się oczywiste. Każdy widok, który chce utrwalić w kadrze jest dla niego odkryciem. I - co bardzo ważne - potrafi ten rodzaj odkrywczego zaskoczenia zasugerować widzowi. Weźmy choćby takie zdjęcie: kot na tle budynków mieszkalnych. Zwierzę jest blisko a budynki daleko, więc kot jest prawie tak samo wielki jak domy i wygląda jak monstrum. Bardzo mądrze patrzy swymi zielonymi oczyma, tak mądrze, że ciarki przechodzą po plecach.... Oglądający tę pracę ma duże pole do popisu, bo zdjęcie, podobnie jak pozostałe fotogramy Mariusza, jest pod względem technicznym znakomite. Można więc śledzić detale i bazować na pierwszym wrażeniu. Fotografia broni się za każdym razem.

W innej tonacji są prace Marty Zawadzkiej. Do tej pory Pani Marta znana była jako autorka tkanin artystycznych. Artystka lubi wypowiadać się na liryczną nutę. Jej kombinacje z sizalowym włóknem, to rodzaj osobistej poezji. Plastyczny sposób wypowiedzi pomaga jej zachować pewien dystans wobec odbiorcy, chroni jej delikatne wnętrze przed oczyma ciekawskich... Jej prace fotograficzne zaprezentowane na wystawie, choć w sensie technicznym stanowią nową jakość, tematycznie są kontynuacją sizalowych wariacji. Porozdzierane kawałki drewna, nie są na jej fotografii martwą naturą - one żyją, cierpią z powodu swego rozdarcia, mogą też symbolizować porozdzieraną traumami ludzką duszę... Nie jest to jednak fascynacja mrokiem, tylko przemianą i liryką, którą przypadek wydobywa z przedmiotów.

Fotografia krów, autorstwa Krzysztofa Perzchlewskiego, początkowo kojarzy się z Chełmońskim. Jednak pasące się krowy są współczesne. Na dwór trafiły nie po to, by się najeść, tylko żeby się przewietrzyć. Wszak to, co widzimy, to dziwna łąka. Szare to jakieś, siwe na wpół martwe. Między krowami a szarym zielskiem, w którym krasule stoją, rodzi się napięcie (tłuste krowy na martwej łące...), zupełnie nietypowe dla typowych scen rodzajowych. Ta anomalia - wszak to jeszcze wrzesień - zostaje wykryta, jakby mimochodem.

- "Coraz dziwniejszy jest ten świat". Czy to chce powiedzieć Pani Krzysztof ? Nie wydaje mi się to ważne: każdy widzi to, co chce zobaczyć. Ja zobaczyłem tam subtelnie wyrażony niepokój o planetę i mówię za to artyście: dziękuję. Oby każdy, kto obejrzy wystawę, odkrył własny powód do, choćby pomyślenia, tego słowa.

Wśród autorów znaleźni się również: Andrzej Jocz (rysunek) Bogdan Jarecki (olej, płótno), Andrzej Nawrot (akwarela), Krystyna Puchalska (pastel), Maria Podskarbi-Herbisz (rzeźba), Beata Sobczyk (rzeźba), Elżbieta Szwarc Jarosik (tkanina artystyczna), Jagoda Szymańska (fotografia) i Jerzy Wypych (rysunek). Jestem przekonany, że ich prace też okażą się dla zwiedzających, źródłem ciekawych refleksji.

(mjk)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje